Nagranie jest rozpowszechniane we Francji, w Polsce i innych krajach zachodnich jako przykład „efektu bumerangu”, czyli ironii losu. Środowiska prawicowe, politycy i przeciwnicy imigracji wykorzystują je do krytyki polityki migracyjnej oraz polityków lewicy.
Towarzyszy temu niepotwierdzona plotka, jakoby kobieta widoczna na filmie była „lewicową aktywistką”, która wcześniej popierała masową imigrację i tolerancję wobec mniejszości.
Według osób rozpowszechniających taką interpretację film pokazuje moment, w którym idealistyczne, lewicowe poglądy zderzają się z brutalną, nieakceptowalną rzeczywistością. Ma być przestrogą przed „naiwnym” humanitaryzmem.
Kim jest kobieta z nagrania?
Według dziennikarzy „Le Monde” kobieta to 24-letnia Emma Kunstlich, studentka szkoły aktorskiej i praktykująca aktorka. Była świadkiem wydarzeń przy rue du Faubourg-du-Temple w Paryżu i próbowała przekonać osoby plądrujące sklep, by przestały. Le Monde opisuje ją dwukrotnie. Jej nazwisko pojawia się najpierw w relacji na żywo (18 października), gdzie została opisana jako studentka i adeptka aktorstwa, potępiająca podpalanie samochodów i grabieże. Później jej wypowiedź, również z nazwiskiem, pojawia się w osobnym artykule, podsumowującym zamieszki.
Jak relacjonowała gazeta, Kunstlich żałowała, że napastnicy „nawet nie mają politycznego przekazu”. Krytykowała dewastację i kradzieże, które jej zdaniem nie miały związku z rzeczywistym protestem. Jej historię opisuje też fact-checkingowy portal Had, powołujący się m.in. na źródła francuskie.
W dostępnych relacjach nie ma informacji, by należała do partii, związku zawodowego lub jakiejkolwiek organizacji politycznej.
Co widać na filmie
Na surowym nagraniu zrobionym telefonem widzimy zdemolowany sklepik firmy Franprix. Mieści się on przy 30 rue du Faubourg-du-Temple, w Paryżu (mapa google)
To francuska sieć sklepów osiedlowych i miejskich, podobnych do polskiej Żabki czy Stokrotki, oferujących szybkie zakupy spożywcze.
Widać też zrozpaczoną, płaczącą kobietę, która próbuje zablokować wejście i powstrzymać tłum plądrujący sklep. Krzyczy po francusku: „Stop, stop! Dlaczego to robicie?! To szkodzi sprawie licealistów!”. Widząc, że ma do czynienia z młodymi ludźmi, dodaje, że ich zachowanie szkodzi sprawie i postulatom uczniów szkół średnich.
Otaczają ją zamaskowani, głównie młodzi mężczyźni. Ignorują jej błagania, omijają ją i masowo wynoszą z półek alkohol oraz żywność, niszcząc przy tym wnętrze sklepu. Jeden z przechodniów chwyta kobietę i stanowczym ruchem odciąga ją w bezpieczne miejsce.
W sieci natychmiast pojawiły się kłamstwa i dywagacje na jej temat. Najczęściej powtarzane to:
– Jest członkinią francuskiej partii lewicowej i zwolenniczką migracji.
Nie ma na to żadnych dowodów. Nie podano nazwy żadnej partii, nie ma też żadnego weryfikowalnego oświadczenia ani dokumentu potwierdzającego takie zaangażowanie.
– Jest właścicielką prestiżowego butiku, który został splądrowany.
Nieprawda. Na nagraniu widać rabunek supermarketu Franprix, a kobieta nie jest jego właścicielką.
– Powiedziała napastnikom, że popiera azyl, a oni ją opluli i podeptali.
Reportaż z nagraniem opisuje jej interwencję i wzywa do zaprzestania, a nie rzekomą rozmowę, plucie czy podeptanie.
– Straciła dorobek swojego życia z powodu migrantów, których broniła.
Grabież jest faktem, strata osobista i status migrantów sprawców nie zostały ustalone.
Sprawcy manipulacji rozpowszechniają też obrazek z kobietą o podobnym wyglądzie, lecz nie ma dowodów, że to Kunstlich. Dodatkowo pojawiły się zdjęcia wykonane za pomocą AI, na których aktorka kroczy w demonstracji pro-migranckiej. To fałszywki.
Czy nagranie dowodzi udziału migrantów?
Oficjalne raporty francuskich służb, relacje agencji prasowych, takich jak AFP, oraz liczne nagrania z weekendowych wydarzeń wskazują, że w zbiegowiskach i aktach wandalizmu brały udział bardzo zróżnicowane grupy osób.
Większość osób dokonujących zniszczeń i kradzieży, określanych we Francji jako casseurs, była zamaskowana. Nosili kominiarki, chusty oraz czarne bluzy z kapturami, co utrudniało jednoznaczną identyfikację. Wśród uczestników zamieszek były zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Nagrania pokazują osoby o różnym wyglądzie, jednak na tej podstawie nie można ustalić ich pochodzenia etnicznego ani statusu migracyjnego. Do takich ustaleń potrzebne są dane dotyczące osób zatrzymanych przez policję.
Jak już pisaliśmy w Sprawdzamto.pl, Francję ogarnęła fala protestów przeciwko rosnącym kosztom życia, kryzysowi w szkolnictwie oraz cięciom wydatków publicznych. W części miast pokojowe marsze przerodziły się w zamieszki, grabieże i starcia z policją. Przywoływane dane służb oraz relacje mediów nie pozwalają przypisać odpowiedzialności za całą falę przemocy migrantom.
Prefektura policji Paryża poinformowała w poniedziałek o wprowadzeniu godziny policyjnej w niektórych dzielnicach stolicy – od godz. 23 w poniedziałek do godz. 6 rano we wtorek. Telewizja BFMTV podała, że ograniczenia objęły ulice wokół kwartału Les Halles w ścisłym centrum miasta oraz plac Republiki.
We wtorek premier Francji Sébastien Lecornu poinformował, że wprowadzenie godziny policyjnej przyczyniło się do spokojnego przebiegu minionej nocy. Zapowiedział też, że podobne ograniczenia będą ogłaszane wszędzie tam, gdzie okażą się konieczne.