„Zielony Ład to ideologiczne szaleństwo brukselskich elit” – napisał poseł PiS Dariusz Matecki na Facebooku. I wylicza, co jego wdrożenie oznacza: droższy prąd, gaz, ogrzewanie, kłopoty rolników i kolejne podatki. Kończy apelem, żeby wyrzucić cały program „na śmietnik historii”.
Niektóre obawy są uzasadnione. Choćby planowany na 2028 rok system ETS2, który może podnieść ceny paliw i ogrzewania. Ale Matecki nie wyjaśnia, ile z obecnych rachunków Polaków wynika z unijnych przepisów. Nie podaje też żadnych liczb dotyczących strat w rolnictwie. Jest jeszcze jedna sprawa, której we wpisie zabrakło.
Kiedy Bruksela ustalała główne cele klimatyczne, przy stole negocjacyjnym siedział premier Mateusz Morawiecki z PiS.
Morawiecki zgodził się na cel klimatyczny
W grudniu 2019 roku ówczesny premier Morawiecki uczestniczył w unijnym szczycie poświęconym m.in. polityce klimatycznej. Przywódcy państw UE uzgodnili wtedy, że Europa ma osiągnąć tzw. neutralność klimatyczną do 2050 roku. Polska zastrzegła jednak, że nie może jeszcze zobowiązać się do realizacji tego celu.
Inaczej było 11 grudnia 2020 roku. Morawiecki zgodził się wówczas na ograniczenie emisji gazów cieplarnianych w UE o co najmniej 55 proc. do 2030 roku, licząc od poziomu z 1990 roku. Kilka miesięcy później Komisja Europejska przedstawiła pakiet „Fit for 55”, zawierający przepisy potrzebne, by ten cel osiągnąć.
Na tym udział rządu PiS się nie skończył.
W kolejnych latach partia Jarosława Kaczyńskiego popierał również część rozwiązań proponowanych przez Brukselę. W sprawozdaniu z prac w UE za pierwszą połowę 2022 roku PiS przyznał, że Polska poparła stanowiska negocjacyjne dotyczące ograniczania emisyjności transportu morskiego i stosowania zrównoważonych paliw lotniczych. Oba projekty należały do pakietu „Fit for 55”.
Rząd PiS wprowadzał zmiany dla rolników
31 sierpnia 2022 roku Komisja Europejska zatwierdziła przygotowany przez polski rząd Plan Strategiczny dla Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2023–2027.
Ministerstwo Rolnictwa, którym kierował wtedy Henryk Kowalczyk, przedstawiało taką decyzję jako sukces. Plan przewidywał ponad 25 mld euro wsparcia, wliczając środki krajowe. Wprowadzał również ekoschematy, czyli płatności za określone praktyki korzystne dla środowiska i klimatu.
19 maja 2021 roku Jarosław Kaczyński przyznał w Polskim Radiu, że unijna polityka klimatyczna wiąże się z ryzykiem. Uważał jednak, że Polska nie powinna jej odrzucać.
Ten plan jest po prostu czymś, w czym warto uczestniczyć nawet za pewną cenę – przekonywał prezes PiS.
Kilka miesięcy wcześniej Janusz Wojciechowski, unijny komisarz ds. rolnictwa wskazany przez rząd PiS, argumentował podczas posiedzenia sejmowej komisji, że Zielony Ład może pomóc polskim gospodarstwom. 18 lutego 2021 roku mówił o szansach dla małych i średnich gospodarstw, dla rolnictwa ekologicznego oraz hodowców.
Podobne stanowisko zajmowało wtedy całe Ministerstwo Rolnictwa. W marcu 2021 roku resort kierowany przez Grzegorza Pudę (PiS) informował, że Polska widzi w unijnych strategiach „Od pola do stołu” i ochrony bioróżnorodności szansę na rozwój rolnictwa.
Jeszcze we wrześniu 2022 roku wiceminister rolnictwa Ryszard Bartosik (wówczas PiS, obecnie Stowarzyszenia Rozwój Plus) bronił wynegocjowanych zasad polskiego planu rolnego, obejmującego również rozwiązania związane z ochroną środowiska.
Wynegocjowane rozwiązania są optymalne, ale też bardzo przyjazne dla polskich rolników – zapewniał wiceminister Bartosik podczas posiedzenia sejmowej komisji.
Rząd PiS nie odrzucał więc środowiskowych zmian w rolnictwie. Sam przygotował zasady ich wdrażania w Polsce i promował je.
Teraz poseł Matecki krytykuje unijną politykę klimatyczną, ale nie informuje już, że rząd PiS współuczestniczył w uzgadnianiu jej podstawowych celów, popierał część projektów i przygotowywał krajowe rozwiązania dla ochrony środowiska. Jednocześnie sprzeciwiał się wielu szczegółowym regulacjom. Dopiero więc uwzględnienie obu tych faktów pozwala ocenić rzeczywiste stanowisko ówczesnego rządu.