Trzech Rosjan było na liście podejrzanych
O decyzji poinformowało 23 października austriackie Ministerstwo Spraw Zagranicznych. W komunikacie nie użyto wprost słowa „szpiegostwo”. Resort wyjaśnił, że rosyjscy dyplomaci prowadzili działalność niezgodną z ich statusem, dlatego zostali uznani za personae non gratae. Muszą opuścić Austrię. Ministerstwo nie ujawniło ich nazwisk ani szczegółów zarzutów.
Austriacki tygodnik „Profil” ustalił jednak, że sprawa zaczęła się co najmniej dwa miesiące wcześniej. W sierpniu Ministerstwo Obrony rozesłało do pracowników armii i rezerwistów wiadomość z ostrzeżeniem przed podejrzanymi rosyjskimi dyplomatami. Na liście znajdowało się 21 osób. Żołnierze mieli zgłaszać przypadki kontaktu z nimi.
Nazwiska pochodziły z materiałów ujawnionych przez niezależnych rosyjskich dziennikarzy. Co najmniej 20 spośród 117 pracowników rosyjskich przedstawicielstw w Austrii miało powiązania z SWR, GRU lub FSB. W przypadku rosyjskiej misji przy OBWE podejrzenia dotyczyły siedmiu z 22 osób. Były to ustalenia dziennikarskie, a nie wyniki zakończonych postępowań karnych.
Po ostrzeżeniu do austriackich służb zaczęły napływać informacje. Według „Profilu” pozwoliły one zebrać materiał dotyczący trzech Rosjan z listy. Wszyscy znaleźli się wśród wydalonych 23 października. Czwarty był akredytowany przy Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.
Ilu rosyjskich szpiegów działa w Wiedniu?
W Austrii zarejestrowanych jest około 250 oficjalnych przedstawicieli rosyjskiego państwa. Według szacunków austriackiego wywiadu nawet jedna trzecia akredytowanych rosyjskich dyplomatów może w rzeczywistości pracować dla służb specjalnych. Nie oznacza to, że wszystkim tym osobom udowodniono działalność szpiegowską.
Rosyjskie służby wykorzystują placówki dyplomatyczne do prowadzenia operacji również poza granicami Austrii. Tak wynika z raportu austriackiego kontrwywiadu DSN za 2024 r. Autorzy dokumentu wskazują, że ambasada Rosji w Wiedniu należy do największych rosyjskich przedstawicielstw dyplomatycznych w Europie. Nazywają ją ważnym ośrodkiem działalności wywiadowczej wymierzonej zarówno w Austrię, jak i inne państwa europejskie.
Wiedeń jest również jednym z ostatnich europejskich miast, w których Rosjanie utrzymują swoje rozbudowane możliwości rozpoznania radioelektronicznego, czyli przechwytywania i analizowania sygnałów radiowych.
Dlaczego akurat Wiedeń? Odpowiedz jest bardzo prosta. W austriackiej stolicy znajdują się siedziby OBWE, Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej, agend ONZ i OPEC. Pracują w nich dyplomaci, eksperci wojskowi, naukowcy oraz urzędnicy mający dostęp do informacji interesujących obce wywiady. Wszystko w jednym miejscu, wszystko na wyciągnięcie ręki.
W dodatku Austria ma status państwa neutralnego, a jej przepisy przez lata ograniczały możliwość ścigania szpiegostwa prowadzonego przeciwko innym państwom oraz organizacjom międzynarodowym. Rosyjskie służby korzystały z tego, że sama działalność na rzecz obcego wywiadu nie zawsze wystarczała do postawienia zarzutów.
Anteny na dachach rosyjskich budynków
W maju tego roku Austriacy wydalili trzech pracowników rosyjskiej ambasady. Tym razem sprawa dotyczyła instalacji satelitarnych zamontowanych na budynkach należących do rosyjskich przedstawicielstw dyplomatycznych.
ORF opisał urządzenia satelitarne znajdujące się na dachu ambasady w wiedeńskiej dzielnicy Landstraße oraz na terenie rosyjskiego osiedla dyplomatycznego w Donaustadt. Instalacje te pozwalały przechwytywać dane przesyłane przez organizacje międzynarodowe za pośrednictwem łączności satelitarnej. Rosjanie rozbudowywali je od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, czyli od lutego 2022 r.
Austriackie władze najpierw zażądały uchylenia immunitetu trzem podejrzanym. Moskwa stanowczo odmówiła. Dopiero wtedy zdecydowano o wydaleniach. Kilka dni później szefowa austriackiej dyplomacji Beate Meinl-Reisinger poinformowała, że część rosyjskich anten została zdemontowana.
Nie będziemy już odwracać wzroku, gdy chodzi o szpiegostwo na austriackim terytorium – oświadczyła minister w maju, zapowiadając zdecydowane działania wobec rosyjskich służb.
Meinl-Reisinger przyznała jednocześnie, że Austria potrzebuje zaostrzenia przepisów karnych dotyczących szpiegostwa.
Austria wiedziała o rosyjskich agentach
W sierpniu zrobiło się głośno o liście rosyjskich dyplomatów podejrzewanych o pracę dla wywiadu. Pojawiło się też pytanie, dlaczego ludzie ci nadal przebywają w Wiedniu i korzystają z immunitetów dyplomatycznych.
20 sierpnia austriackie MSZ wydało w tej sprawie oświadczenie. Ministerstwo przekonywało, że wcześniej nie znało listy opublikowanej przez dziennikarzy. Co więcej, służby nie przekazały mu informacji, które wskazywałyby na przestępczą działalność wymienionych osób. Resort zapewnił, że zwrócił się już o sprawdzenie nazwisk.
Przy okazji MSZ przypomniało, że od 2022 r. liczba rosyjskich dyplomatów w Austrii spadła o 23 proc. Tyle że problem nie dotyczył wyłącznie liczby Rosjan pracujących w Wiedniu. Chodziło również o austriackie prawo, które przez lata dawało obcym wywiadom sporo swobody.
W kwietniu 2026 r. Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało więc projekt zmian. Nowe przepisy miały pozwolić na ściganie szpiegostwa wymierzonego także w organizacje międzynarodowe, a nie tylko w interesy samej Austrii. Zakładał on rozszerzenie odpowiedzialności karnej na szpiegostwo wymierzone w organizacje międzynarodowe. Według „Der Standard” w październiku prace nad reformą nadal trwały, a decyzji koalicji rządzącej spodziewano się w kolejnych tygodniach.
Severski: Szpiegostwo stało się globalne
O rosyjskiej działalności wywiadowczej w Wiedniu pisaliśmy już 19 maja. Wówczas były oficer polskiego wywiadu Vincent V. Severski zwracał uwagę, że rola placówek dyplomatycznych zmieniła się od czasów zimnej wojny. Nie oznacza to jednak, że przestały być przydatne dla służb specjalnych.
Dzisiaj ambasady nie są już tak istotnym elementem pracy wywiadowczej jak w czasach zimnej wojny, ale nie wolno bagatelizować placówek dyplomatycznych jako elementu modus operandi służb – mówił Severski w rozmowie ze SprawdzamTo.pl.
Zwracał również uwagę, że Wiedeń stracił część swojego dawnego znaczenia dla wywiadów.
Wiedeń, Helsinki czy Berlin przestały odgrywać taką rolę jak kiedyś. Szpiegostwo stało się zjawiskiem globalnym. Ale pewna tradycja i infrastruktura pozostały – tłumaczył.
Rosja zapowiada odpowiedź
Październikowe wydalenia oznaczają, że tylko w 2026 r. Austria nakazała opuszczenie kraju siedmiu rosyjskim dyplomatom. Od 2020 r. takich decyzji było łącznie 18. Moskwa zaprotestowała. Wiceminister spraw zagranicznych Dmitrij Lubinski odpowiedział 23 października na pytanie rosyjskiej agencji TASS.
Odpowiedź jest nieunikniona – zapowiedział przedstawiciel rosyjskiego MSZ.
Lubinski nie powiedział jednak, jak Rosja zamierza odpowiedzieć Austriakom. Niewykluczone, że Moskwa zdecyduje się na wydalenie ich dyplomatów, podobnie jak robiła to już wcześniej w takich przypadkach.
A co z Rosjanami, którzy pozostali w Wiedniu? Austriacki kontrwywiad DSN nie ma złudzeń, że wydalenia rozwiążą problem. W raporcie za 2025 r. jego funkcjonariusze ostrzegają, że Moskwa nadal będzie korzystać z dyplomatów pracujących dla służb, ale także z agentów działających bez oficjalnego przykrycia. Do tego dochodzą ludzie werbowani do wykonania konkretnych zadań, często bez formalnych związków z rosyjskimi placówkami.
Ilu takich ludzi pracuje dziś w Austrii? Tego nie wiadomo. Służby nie ujawniają też, jakie rosyjskie operacje obecnie rozpracowują.