brak dowodów

„Śmierć Lachom”. Takie hasła widnieją na murach ukraińskich miast?

W polskiej sieci rozpowszechniane są zdjęcia budynków z napisami „Chwała Banderze, śmierć Lachom”. Mają przedstawiać ulice w Ukrainie. Według tamtejszych władz są fałszywe.

„Śmierć Lachom”. Takie hasła widnieją na murach ukraińskich miast?
Mural na ścianie budynku, Kijów, Ukraina (fot. Andrew Kravchenko/Global Images Ukraine via Getty Images)

Jednym z kont rozpowszechniających fotografie był anonimowy profil na X, którego autor przedstawia się jako „Jeremi Wiśniowiecki”, co nawiązuje do XVII-wiecznego polskiego magnata i dowódcy wojsk koronnych zwanego „młotem na Kozaków”.  

„W Kijowie, Lwowie, Krzywym Rogu oraz w Czerniowcach pojawiły się graffiti z hasłem «Sława bandera, śmierć Lachom». Politycy PO-PiS oraz ich wyborcy mają swoją wdzięczność ukraińską” – opisał zdjęcia.

Na czterech fotografiach widać fragmenty miejskiej zabudowy z podobnymi czarnymi napisami w języku ukraińskim, które wyglądają na wykonane farbą: „Слава Бандері, смерть ляхам” (Sława Banderi, smert’ lacham), a więc „Chwała Banderze, śmierć Lachom”.

„Lachy” to dawne określenie Polaków, współcześnie używane także w znaczeniu pogardliwym. Obok napisów widnieje tryzub, czyli symbol znajdujący się w godle Ukrainy.

Jeden z wpisów ze zdjęciami antypolskich napisów (fot. X)
Jeden z wpisów ze zdjęciami antypolskich napisów (fot. X)

Wpis „Jeremiego Wiśniowieckiego” ze zdjęciami do czwartku zebrał na X ponad 33 tys. wyświetleń. Inny podobny miał ich ponad 100 tys. Zdjęcia z napisami udostępnił m.in. były premier Leszek Miller. „Prawda murów…” – napisał Miller. „Najwyższa pora zdelegalizować banderyzm w Polsce” – odniósł się do fotografii profil Korona Gliwice związany z Konfederacją Korony Polskiej.

„Na ulicach ukraińskich miast pojawiły się takie oto grafitti z hasłem »Sława Bandera, śmierć Lachom«” - twierdzi poseł Korony Włodzimierz Skalik, który również publikuje zdjęcia. „Rozumiem, że to kolejna rosyjska prowokacja czy jednak prawda murów?” – pyta.

Sprawdziliśmy to.

Ukraińskie instytucje pokazują ścianę bez graffiti

Udostępniane na X, Facebooku i Telegramie zdjęcia ścian z napisami różnią się jakością. Nie jest ona jednak na tyle dobra, aby można było dostrzec wszystkie detale, np. wyraźne tablice rejestracyjne samochodów. Na dwóch zdjęciach widzimy jednak elementy wskazujące na Ukrainę: żółte ogłoszenie po ukraińsku oraz tabliczkę z nazwą ulicy. Widnieje na niej „вул. Дашкевича”, czyli „ul. Daszkewycza”, a także herb Lwowa.

Jedno ze zdjęć z antypolskimi napisami (fot. X)
Jedno ze zdjęć z antypolskimi napisami (fot. X)

We Lwowie rzeczywiście znajduje się ulica o tej nazwie, a dzięki zdjęciom Google Street View udaje nam się zlokalizować budynek widoczny na fotografii. Widok Google Street View uchwycony w 2021 r. pokazuje ten sam balkon z kutą balustradą, tę samą sztukaterię na ścianie i otoczenie. 

Potwierdza to, że co najmniej jedno ze zdjęć przedstawia ukraińskie miasto. Nie potwierdza natomiast, że na murze budynku rzeczywiście został namalowany napis. Ukraińskie Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji (CPD) podaje, że sprawdziło to miejsce i nie znalazło malunku. Na dowód opublikowało zdjęcie ściany, na której rzeczywiście go nie widać.

 

Kolejne zdjęcie z tego miejsca opublikowała Ambasada Ukrainy w Polsce. Twierdzi, że wykonano je 28 października. Widać na nim tę samą elewację, ale również bez antypolskiego napisu.

Istnieją więc dwie fotografie podważające autentyczność zdjęcia z napisem. Wykonano je z różnych perspektyw. Na żadnej nie widać antypolskich napisów, ani śladów ich usuwania.

„Wyniki kontroli wykazały, że w wymienionych miastach nie ma takich napisów, a udostępnione zdjęcia są fałszywe” – przekazało CPD, odnosząc się do ukraińskich miast wymienionych w polskim wpisie. CPD opublikowało jednak zdjęcia dokumentujące stan ściany tylko w jednej z wymienionych lokalizacji.

CPD działa przy Radzie Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, a jego zadaniem jest m.in. wykrywanie i demaskowanie rosyjskich operacji psychologiczno-informacyjnych. I tak CPD ocenia z nami rozpowszechnianie zdjęć, które uznało za sfabrykowane.

„Ich celem jest podżeganie do nienawiści etnicznej i zdyskredytowanie Ukrainy w oczach polskiego społeczeństwa” – stwierdziło Centrum.

Zdjęcia z rosyjskiego kanału propagandowego

Skąd pochodzą fotografie? „Jeremi Wiśniowiecki” przypisał ich autorstwo Polakowi. „Fot. Jarosław Kaliński” – tak opisał zdjęcia. Osoba o takim nazwisku opublikowała je na Facebooku 24 października.

„Oprócz graffiti z Krzywego Rogu, gdzie Ukraińcy zaczęli grozić Polakom, oto kolejna porcja z różnych miast na Ukrainie. 1) Lwów 2) Kijów 3) Czerniowce – bez komentarza, bo to się samo komentuje” – napisał. Opublikował opisane i kolejne fotografie.

Użytkownik Facebooka nie podaje skąd je wziął. W innych wpisach zamieszczał jednak tłumaczenia materiałów publikowanych przez rosyjskie serwisy, które prezentują linię Kremla – takie jak Top War czy 1Rodina. Czas publikacji jego wpisu ze zdjęciami oraz jego treść wskazują, że i tym razem skopiował i przetłumaczył cudzą treść. Dwie godziny wcześniej podobny komentarz i te same zdjęcia zamieścił na Telegramie rosyjski kanał „Kirył Fiodorow / Wojna Historia Broń”.

Wpis po rosyjski ze zdjęciami zamieszczony na Telegramie (fot. X)
Wpis po rosyjski ze zdjęciami zamieszczony na Telegramie (fot. X)

„Kirył Fiodorow / Wojna Historia Broń” (Кирилл Фёдоров / Война История Оружие) to popularny rosyjskojęzyczny kanał polityczno-wojskowy prowadzony przez milblogera Kiryła Fiodorowa i obserwowany przez 470 tys. kont na Telegramie. Kanał ma charakter propagandowy i wspiera działania wojenne Kremla.

W innym jego wpisie z 24 października czytamy, że w Polsce trwają napaści na Ukraińców, a Ukraińcy – nazwani przez niego pogardliwie „chochłami” – nie pozostają w tyle i malują graffiti, „nawołując do śmierci polskich panów”. Dowodem na to mają być zdjęcia.

Analiza fotografii z kanału Kiryła Fiodorowa przeprowadzona z wykorzystaniem narzędzi OpenAI, Google Gemini oraz SynthID Detector nie wykazała śladów wygenerowania ich przez sztuczną inteligencję. Również analiza różnic w kompresji obrazu nie wykazała jednoznacznych oznak manipulacji. Nie wyklucza to jednak cyfrowego dodania napisów do autentycznych fotografii za pomocą programów do obróbki graficznej. Na zdjęciu ze Lwowa zwracają uwagę np. linie tryzuba, które nie zmieniają kształtu, chociaż przebiegają przez szczelinę w elewacji. Może to sugerować, że symbol został nałożony cyfrowo.

Pewne jest, że rosyjskojęzyczny kanał o charakterze propagandowym rozpowszechniał zdjęcia z antypolskimi napisami zanim trafiły do polskich mediów społecznościowych. 

Jest to zgodne z ustaleniami CPD, które, bez podawania szczegółów, napisało, że zdjęcia zamieszczono w sieci za pośrednictwem „rosyjskich zasobów propagandowych”, a następnie rozpowszechniono je w polskich mediach społecznościowych. „Taka synchroniczność wskazuje na skoordynowany atak dezinformacyjny” – ocenia Centrum.

„Informacje o rzekomym pojawieniu się w Ukrainie graffiti z antypolskimi hasłami to kolejny rosyjski fake. Za tą zmyśloną historią kryje się bardzo realny zamiar: zasiać wzajemną nieufność i osłabić nasze partnerstwo” – odniosła się do sprawy Ambasada Ukrainy w RP. „Rosja dąży do tego, by nas podzielić, ponieważ nasza jedność stoi na przeszkodzie realizacji jej planów. Naszym zadaniem jest tę jedność umacniać” – dodała ambasada.  

Źródła

  1. Jeremi Wiśniowiecki, wis na X z 27 października 2026 r.

  2. Leszek Miller, wpis na X z 28 października 2026 r.

  3. Korona Gliwice, wpis na X z 28 października 2026 r.

  4. Włodzimierz Skalik, wpis na X z 28 października 2026 r.

  5. ЦЕНТР ПРОТИДІЇ ДЕЗІНФОРМАЦІЇ, російський фейк про «антипольські графіті в містах України», 28 października 2026 r.

  6. Ambasada Ukrainy w RP, wpis na FB z 28 października 2026 r.

  7. Jarosław Kaliński, wpis na Facebooku z 24 października 2026 r.

  8. Kirył Fiodorow / Wojna Historia Broń - wpisy na Telegramie z 24 października 2026 r.

Nasi autorzy