Kaley, występująca pod inicjałami KGM, od szóstego roku życia jest uzależniona od serwisu YouTube. Gdy miała 9 lat, założyła konto na Instagramie. Rok później popadła w depresję i zaczęła się samookaleczać. Korzystanie z mediów społecznościowych wywoływało u niej niepokój i wpędzało w niepewność, a filtry upiększające zniekształcały obraz samej siebie. Gdy matka odbierała jej telefon komórkowy, odczuwała paniczny lęk. Bała się, że coś ją omija. Dziś ma 20 lat i postanowiła pozwać firmy Meta (właściciela Facebooka i Instagrama) oraz Alphabet (właściciela Google’a i YouTube’a). Oskarża je o zaprojektowanie platform w sposób wymuszający ciągłe skupienie uwagi i napędzający zjawisko „infinite scroll”, czyli nieskończonego przewijania krótkich filmów i komentarzy.
Ława przysięgłych uznała firmy za odpowiedzialne cywilnie. Meta ma zapłacić odszkodowanie w wysokości 4,2 mln dolarów, a Google – 1,8 mln dolarów. W porównaniu z wynikami finansowymi tych korporacji są to drobne kwoty. Roczne nakłady inwestycyjne każdej z nich przekraczają 100 mld dolarów.
Mimo że firmy zapowiedziały apelację, ten przypadek otwiera nowy rozdział w kwestii odpowiedzialności cyfrowych gigantów. Prawomocny wyrok sądu za zaprojektowanie platform społecznościowych w taki sposób, że są szkodliwe dla młodzieży, będzie stanowił precedens dla wielu podobnych spraw.
Aktualnie większość sporów dotyczących mediów społecznościowych rozbija się o sekcję 230 ustawy Communications Decency Act z 1996 r., która stanowi: „Żaden dostawca ani użytkownik interaktywnej usługi komputerowej nie może być traktowany jako wydawca ani autor jakichkolwiek informacji dostarczonych przez innego dostawcę treści informacyjnych”.
Jeśli wyobrazimy sobie platformę społecznościową jako wielką, otwartą biblioteką, to zgodnie z amerykańskim prawem nie możemy ukarać właściciela tej biblioteki za to, że ktoś wstawił tam „Mein Kampf”, a ktoś inny ją przeczytał i został neonazistą.
Jednak sprawa KGM nie dotyczy treści, a samej konstrukcji budynku tej biblioteki. To tak, jakby książki ustawiono w taki sposób, że przy wyborze na chybił trafił relatywnie często trafiało się na dzieło austriackiego akwarelisty, a obsługa przekonywała, że to nic złego.
„Dzisiejszy wyrok jest sygnałem – wysłanym przez ławę przysięgłych do całej branży – że nadeszła pora rozliczeń” – powiedział adwokat powódki.
Szkodliwa innowacja
Nauka od lat stara się zbadać potencjalną szkodliwość bezprecedensowej zmiany w naszym funkcjonowaniu, jaką było wprowadzenie mediów społecznościowych.
Przegląd systematyczny z metaanalizami, opublikowany 4 września 2024 r. przez Elsevier B.V., autorstwa Oliego Ahmeda i innych, objął 182 badania. Autorzy znaleźli niewielkie, ale statystycznie istotne związki między korzystaniem z mediów społecznościowych a depresją i lękiem. W przypadku problematycznego używania, czyli utraty kontroli, przymusu sprawdzania platform i zaniedbywania innych aktywności, związki były silniejsze. Ze względu na niewystarczającą liczbę badań nie zbadano powiązań konkretnych platform społecznościowych, a także efektów niektórych czynników moderujących.
W innym badaniu, opublikowanym w 2025 roku, autorstwa dr. Jasona M. Nagaty i innych, przez trzy lata obserwowano 11 876 dzieci, początkowo w wieku 9–10 lat. Gdy dzieci nadmiernie korzystały z mediów społecznościowych, wiązało się to z większym nasileniem objawów depresyjnych rok później. Jednocześnie wcześniejsze objawy depresyjne nie przekładały się na częstsze korzystanie z platform społecznościowych. Takie media mogą więc wywoływać pogorszenie samopoczucia. Jednak badanie to ma swoje ograniczenia – jest obserwacyjne, a nie eksperymentalne. Autorzy zaznaczyli, że mogły występować czynniki wpływające na wiarygodność wyników.
W innej metaanalizie, autorstwa Zengyu Chena i innych, uwzględniono 13 badań obejmujących 43 489 młodych osób.
Autorzy stwierdzają, że całkowity czas spędzany przed ekranem jest istotnie powiązany z ryzykiem samookaleczenia i samobójstwa. Wyniki te sugerują, że kwestia używania ekranów powinna być brana pod uwagę w strategiach postępowania i interwencji dotyczących samookaleczeń i tendencji samobójczych wśród młodzieży.
Metaanaliza Rubini Celeste Bonfanti i innych objęła 83 badania z udziałem 55 440 uczestników. Wyniki wskazały, że wyższy poziom porównań społecznych w sieci istotnie koreluje z większymi obawami dotyczącymi obrazu własnego ciała – podobnie jak z nasileniem objawów zaburzeń odżywiania. Analiza metaregresji wykazała, że na te zależności wpływ moderujący miały: jakość badań, rodzaj mediów społecznościowych, kraj, typ porównania społecznego oraz odsetek uczestniczek płci żeńskiej. Całościowo stwierdzono umiarkowaną siłę związku między skłonnością do porównań społecznych online a gorszym obrazem własnego ciała oraz nasileniem objawów zaburzeń odżywiania.
Regulować giganta
W obliczu badań potwierdzających szkodliwość mediów społecznościowych dla dzieci i młodzieży rządy części krajów wprowadzają lub zapowiadają regulacje dotyczące ich używania przez najmłodszych użytkowników. Jak na razie ograniczenia wynikają wyłącznie z regulaminów serwisów, które dopuszczają dostęp osobom od 13. roku życia. Jednak, podobnie jak na stronach z treściami pornograficznymi, barierą między dzieckiem a szkodliwymi treściami lub mechanizmami platform są jedynie okienka wymagające potwierdzenia wieku kliknięciem. To rozwiązanie jest dalece niewystarczające. Kolejne rządy decydują się wziąć odpowiedzialność za zdrowie psychiczne najmłodszych użytkowników.
Społeczeństwo australijskie dostrzega potrzebę wprowadzenia weryfikacji wieku jako środka zapobiegającego dostępowi młodzieży do nieodpowiednich treści i usług w internecie.
Około 9/10 dorosłych Australijczyków popiera stosowanie weryfikacji wieku.
Przeważająca większość dzieci – 73 proc. – które chciałyby skorzystać ze strony z kontrolą wieku, rozumie, dlaczego przeprowadzana jest taka weryfikacja.
Wśród dorosłych 80 proc. stwierdziło, że obecność weryfikacji wieku albo nie wpłynie, albo pozytywnie wpłynie na ich skłonność do korzystania ze stron internetowych.
Podobne regulacje, ustanawiające limit wieku na poziomie 16 lat, wprowadziły w tym roku Malezja i Indonezja. Wcześniej, bo od 15. roku życia, konto na Instagramie będzie można założyć w Turcji i Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Państwa Europy także planują wprowadzenie takich regulacji.
W Wielkiej Brytanii rząd zapowiedział skierowanie projektu do parlamentu jeszcze w tym roku. Przed 16. rokiem życia nie będzie można korzystać m.in. z TikToka, YouTube’a, Instagrama, Snapchata, Facebooka i X. Dostępne będą natomiast typowe komunikatory, takie jak WhatsApp.
Grecki premier ogłosił, że zakaz będzie obowiązywać od 1 stycznia 2027 r. Nie uchwalono jednak konkretnych przepisów.
Zgromadzenie Narodowe w Paryżu przyjęło projekt w styczniu tego roku. Senat zaakceptował go 31 marca w zmienionej wersji, a tekst wrócił do Zgromadzenia Narodowego do drugiego czytania, więc przepisy nadal nie obowiązują. To nie pierwsza próba ich wprowadzenia w państwie nad Loarą. W 2023 r. próbowano uchwalić ustawę wymagającą zgody rodzica w przypadku osób poniżej 15. roku życia. Nie została ona skutecznie wdrożona m.in. z powodu problemów prawnych i technicznych.
Premier Hiszpanii Pedro Sánchez zapowiedział zakaz oraz obowiązkową, realną weryfikację wieku. Na razie to jednak jedynie zapowiedź reformy, a nie konkretne przepisy.
Dalej na południe, w Portugalii, osoby w wieku 13–15 lat będą potrzebować zgody rodzica, a poniżej 13. roku życia nie będzie można zakładać kont. Projekt przeszedł pierwsze czytanie.
Rząd Norwegii zamierza przedstawić projekt parlamentowi do końca 2026 r. Odpowiedzialność za weryfikację wieku użytkowników ma spoczywać na firmach technologicznych.
W sąsiedniej Danii zawarto porozumienie polityczne, choć wciąż brakuje obowiązującej ustawy. Granica wieku ma wynosić 15 lat, z możliwością korzystania od 13. roku życia za zgodą rodziców.
W Słowenii i Szwecji również planowany jest limit 15 lat, a prace legislacyjne nadal trwają.
TikTok a sprawa polska
W styczniu 2026 r. politycy Koalicji Obywatelskiej zapowiedzieli przygotowanie przepisów wzorowanych częściowo na rozwiązaniu australijskim.
„Sytuacja dzieci jest dzisiaj dramatyczna. Jesteśmy zdeterminowani, by przez cały najbliższy rok w Polsce wzrastała świadomość na temat zagrożeń, jakie niosą ze sobą social media dla dzieci i młodzieży, tak by od przyszłego roku zakazy mogły wejść w życie” – podkreślała w marcu tego roku w rozmowie z PAP Barbara Nowacka, ministra edukacji.
Zakaz posiadania kont w mediach społecznościowych dotyczyłby osób poniżej 15. roku życia. Odpowiedzialność spoczywałaby na platformach, a nie na dzieciach i rodzicach. Na serwisy miałby zostać nałożony obowiązek skutecznej weryfikacji wieku oraz wykorzystania europejskiego portfela tożsamości cyfrowej.
Zgodnie z planami regulacje mają zacząć obowiązywać w 2027 r. W kwietniu i maju rząd prowadził konsultacje z uczniami, rodzicami, nauczycielami oraz innymi ekspertami. Mimo to komunikaty rządu wciąż mówią o „ewentualnych regulacjach” oraz o decyzji, która dopiero ma zostać podjęta. Jak przekazał minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, 2 czerwca rząd przyjął pakiet ustaw, wśród których znalazły się m.in. ograniczenie używania telefonów w szkołach podstawowych, obowiązkowa weryfikacja wieku na portalach pornograficznych, przepisy wdrażające unijną regulację – Akt o usługach cyfrowych (DSA) – oraz mechanizmy reagowania na nielegalne treści. W pakiecie nie uwzględniono jednak zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez najmłodszych.
Sukcesy i porażki
Pierwsze dane z Australii wskazują, że obowiązujący od 10 grudnia 2025 r. zakaz ma swoje sukcesy, ale i słabości.
Według regulatora eSafety cyfrowi giganci do połowy grudnia usunęli, dezaktywowali lub ograniczyli dostęp do około 4,7 mln kont uznanych za należące do osób poniżej 16. roku życia. Do początku marca 2026 r. liczba ta przekroczyła 6 mln.
Chodzi tu jednak o liczbę kont, a nie użytkowników – jedna osoba może mieć wiele profili na tej samej lub różnych platformach. W Australii mieszka około 5,5 mln dzieci. W reprezentatywnym badaniu sondażowym przeprowadzonym przez eSafety wśród 898 rodziców dzieci w wieku 8–15 lat odsetek deklarujących, że ich dziecko ma konto na co najmniej jednej objętej ustawą platformie, spadł z 49,7 proc. przed wprowadzeniem ograniczeń do 31,3 proc. po ich wejściu w życie. Jednocześnie około siedmiu na dziesięciu wcześniejszych użytkowników Facebooka, Instagrama, Snapchata i TikToka nadal zachowało swoje konta, a 66,8 proc. rodziców dzieci wciąż posiadających profile twierdziło, że platforma w ogóle nie poprosiła ich o potwierdzenie wieku.
Jest jeszcze zbyt wcześnie, aby ocenić, czy ustawa poprawiła zdrowie psychiczne dzieci lub ograniczyła cyberprzemoc. Jednak już wiadomo, że próby obchodzenia ograniczeń utrudniają jej skuteczne wdrażanie.