Powrót do przeszłości. Norwegia zakazuje AI w szkołach

Od całkowitego zakazu używania AI w najmłodszych klasach po kontrolowany dostęp dla starszej młodzieży – to odpowiedź norweskich władz na pogarszające się wyniki edukacyjne. Zapowiedziane przez premiera Jonasa Gahra Størego zmiany wpisują się w szerszy trend odchodzenia od cyfryzacji edukacji i zwrotu ku tradycyjnym metodom nauczania.

Powrót do przeszłości. Norwegia zakazuje AI w szkołach
fot. Unsplash, Sprawdzam To

„Sztuczna inteligencja (AI) przynosi wiele korzyści – zwiększa efektywność, automatyzuje zadania, wspiera podejmowanie decyzji i umożliwia analizowanie dużych zbiorów danych. Jednak niewłaściwe korzystanie z AI może prowadzić do poważnych problemów, takich jak błędne decyzje, naruszenia prywatności, stronniczość, a nawet oszustwa i cyberzagrożenia” – pisano na polskich stronach rządowych.

W Norwegii dostrzeżono jeszcze inny problem – edukacyjny. Zagrożenie analfabetyzmem jest poważniejsze niż ryzyko wykluczenia technologicznego. Rząd zapowiedział już konkretne działania mające temu przeciwdziałać. To efekt nie tylko rozwoju sztucznej inteligencji w ostatnich latach, lecz także wcześniejszych doświadczeń związanych z cyfryzacją szkół.

Norwegowie słabo czytają?

W 2010 r., po wejściu na rynek iPada, Norwegowie rozpoczęli proces digitalizacji szkół. Po około dekadzie każdy uczeń szkoły podstawowej korzystał z tabletu lub laptopa. Nie przyniosło to oczekiwanej poprawy wyników nauczania, a wręcz doprowadziło do kryzysu czytelnictwa. Z projektu wycofano się w 2024 r., ale i to nie dało pożądanych efektów.

– Jest pół miliona Norwegów (10% populacji - red.), którzy czytają tak słabo, że nie mogą zrozumieć wiadomości tekstowej lub instrukcji obsługi. Wśród chłopców jeden na pięciu nie potrafi nawet śledzić napisów filmu – mówiła w marcu 2026 r. Trine Skei Grande, dyrektorka generalna Norweskiego Stowarzyszenia Wydawców i była minister kultury i równości oraz edukacji.

W trakcie „eksperymentu z iPadami i tabletami” przeprowadzono międzynarodowe badanie PIRLS (Progress in International Reading Literacy Study, czyli Międzynarodowe Badanie Postępów Biegłości w Czytaniu). Wynikało z niego, że Norwegia jest na szarym końcu zestawienia (w testach brali udział 10-latkowie z 65 państw), jeśli chodzi o deklarowaną przyjemność czytania.

Już wtedy ówczesna minister edukacji Tonje Brenna zapowiadała konieczność wprowadzenia zmian. Przeznaczono więcej środków na biblioteki i podręczniki. – Dzieci spędzają coraz więcej czasu przed ekranem zarówno w szkole, jak i w domu, a mniej czasu przy książkach papierowych. Jeśli mamy wzmocnić czytanie, musimy myśleć bardziej holistycznie – tłumaczyła.

Jeszcze krok dalej

Odejście od urządzeń elektronicznych to nie koniec zmian w norweskim systemie edukacji. Czeka go kolejna rewolucja – i to już od końcówki sierpnia, wraz z rozpoczęciem nowego roku szkolnego.

Starsze dzieci (14–16 lat) będą mogły korzystać z dobrodziejstw technologii przy wsparciu i kontroli nauczyciela. Dopiero młodzież w wieku 17–19 lat uzyska „pełny dostęp”, co ma im pomóc w przejściu ze szkoły na rynek pracy.

W kwietniu 2026 r., zgodnie ze światową tendencją, norweskie władze zakazały też dzieciom korzystania z mediów społecznościowych. Dostęp do nich będą mieli dopiero 16-latkowie.

Szwecja jako prekursor

Podobny proces przeszła Szwecja. Kraj również stawiał na cyfryzację od najmłodszych lat, ale zaczął się z tego wycofywać w 2023 r. Dlaczego? W 2022 r. – jak wynika z danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) – aż 24 proc. 15- i 16-latków nie posiadało podstawowych umiejętności czytania ze zrozumieniem.

Wtedy zmieniono kierunek i położono nacisk na podstawowe umiejętności, takie jak czytanie i pisanie, kosztem wdrażania nowinek technologicznych. Te miały być włączane do edukacji dopiero w starszych klasach. Powody były podobne: spadek kompetencji czytelniczych, rosnące uzależnienie od ekranów oraz problemy z koncentracją.

– Czytanie prawdziwych książek i pisanie na prawdziwym papierze oraz liczenie z prawdziwymi liczbami na prawdziwym papierze jest o wiele lepsze, jeśli chcesz, aby dzieci zdobyły niezbędną wiedzę – mówił Joar Forsell, rzecznik Partii Liberalnej, cytowany przez BBC.

Szwedzki rząd przeznaczył 2,1 mld koron szwedzkich (ok. 823 mln zł) na zakup podręczników i pomocy dydaktycznych dla nauczycieli. Nowa podstawa programowa, która wejdzie w życie w 2028 r., ma być oparta na książkach. Obowiązek korzystania z narzędzi cyfrowych w szkołach został zniesiony w 2025 r.

Przed dużym wyzwaniem stoją także inne kraje, w tym Stany Zjednoczone. Firmy z branży Big Tech lobbują na rzecz wdrażania swoich technologii już nie tylko w sektorze gospodarczym, ale także w edukacji. Rodzice i środowisko akademickie protestują, domagając się ograniczenia tych „wynalazków” w szkołach.

Źródła

  1. Reuters

  2. en.ilsole24ore.com

  3. pcmag.com

  4. vg.no

Nasi autorzy