Obawa przed pożarami pojazdów elektrycznych wynika głównie z obecności akumulatorów litowo-jonowych. W przypadku ich uszkodzenia może dojść do tzw. ucieczki termicznej (thermal runaway), czyli niekontrolowanego wzrostu temperatury prowadzącego do wydzielania łatwopalnych gazów, a w konsekwencji do pożaru.
W mediach społecznościowych często można spotkać pojedyncze nagrania przedstawiające płonące samochody elektryczne.
🚨🇨🇳 Meanwhile in Shenzhen, China
Another day, another huge Fire ripping through thousands of Electric Cars at this factory in China.
EV Batteries are well-known to spontaneously combust & are extremely hard to extinguish.
But please keep thinking your Electric Car is making… pic.twitter.com/QqSRgLBdug
Takie materiały szybko zdobywają popularność, ponieważ pożary baterii litowo-jonowych bywają widowiskowe i trudniejsze do ugaszenia niż pożary pojazdów spalinowych. Sam fakt, że dane zdarzenie jest bardziej spektakularne, nie oznacza jednak, że występuje częściej.
Kluczowe znaczenie ma analiza statystyk uwzględniających liczbę pojazdów poruszających się po drogach.
Another day, another reminder that "revolutionary technology" still has a few bugs to work out. A Xiaomi EV reportedly caught fire on a Zhejiang expressway.#EV #Xiaomi pic.twitter.com/kqHHWmk5Rk
Co pokazują dane?
Ministerstwo Klimatu i Środowiska w opracowaniu dotyczącym bezpieczeństwa samochodów elektrycznych wskazuje, że dostępne analizy nie potwierdzają wyższego ryzyka pożaru w przypadku pojazdów elektrycznych. Resort przywołuje dane, zgodnie z którymi na 100 tys. użytkowanych samochodów elektrycznych przypada około 25 pożarów, podczas gdy dla samochodów spalinowych wskaźnik ten wynosi około 1530 pożarów.
Oznacza to, że pożary pojazdów elektrycznych występują wielokrotnie rzadziej niż pożary aut benzynowych i wysokoprężnych.
Przywoływane statystyki pochodzą z analiz rynku amerykańskiego i są często wykorzystywane w międzynarodowych opracowaniach dotyczących bezpieczeństwa elektromobilności. Choć metodologia tych badań była przedmiotem dyskusji ekspertów, ich ogólny wniosek znajduje potwierdzenie również w danych zbieranych przez instytucje publiczne w Europie.
Szwedzi policzyli pożary
Jednym z najczęściej cytowanych źródeł jest raport przygotowany przez Swedish Civil Contingencies Agency (MSB), czyli szwedzką agencję odpowiedzialną za bezpieczeństwo cywilne.
Według danych MSB w 2022 roku odnotowano 3,8 pożaru na 100 tys. samochodów elektrycznych i hybrydowych. Dla całej floty pojazdów wskaźnik wyniósł około 68 pożarów na 100 tys. pojazdów.
Szwedzcy eksperci nie znaleźli dowodów na to, że samochody elektryczne stwarzają większe ryzyko pożarowe niż auta wyposażone w tradycyjne jednostki napędowe. Przeciwnie – analiza wskazała, że pożary pojazdów elektrycznych pozostają relatywnie rzadkie.
Podobne wnioski płyną z Norwegii, kraju posiadającego najwyższy udział samochodów elektrycznych w nowych rejestracjach. Norweskie służby bezpieczeństwa informują, że pożary pojazdów benzynowych i diesla występują tam od czterech do pięciu razy częściej niż pożary samochodów elektrycznych.
Skąd przekonanie, że „elektryki” są bardziej niebezpieczne?
Eksperci zwracają uwagę na zjawisko określane jako „heurystyka dostępności”. Ludzie oceniają prawdopodobieństwo zdarzeń na podstawie tego, jak łatwo potrafią przypomnieć sobie konkretne przykłady.
Pożary samochodów spalinowych zdarzają się codziennie i rzadko trafiają na pierwsze strony portali informacyjnych. Tymczasem każdy pożar pojazdu elektrycznego wywołuje duże zainteresowanie mediów. W efekcie wiele osób nabiera przekonania, że takie zdarzenia są powszechne, choć statystyki pokazują coś przeciwnego.
Dobrym przykładem była sytuacja z października 2023 roku, gdy pożar na parkingu wielopoziomowym przy lotnisku Luton w Wielkiej Brytanii został przez część komentatorów błędnie przypisany samochodowi elektrycznemu. Późniejsze ustalenia wykazały jednak, że źródłem ognia był pojazd z silnikiem Diesla.
Dlaczego auta spalinowe palą się częściej?
Choć kierowcy są do nich przyzwyczajeni, samochody spalinowe również zawierają wiele elementów mogących doprowadzić do pożaru.
W pojeździe spalinowym stale znajduje się kilkadziesiąt litrów łatwopalnego paliwa. Benzyna i olej napędowy mogą zapalić się pod wpływem wysokiej temperatury lub iskry powstałej podczas awarii.
W samochodach elektrycznych nie występuje układ paliwowy, zbiornik paliwa ani wiele elementów mechanicznych odpowiedzialnych za powstawanie wysokich temperatur. Nie oznacza to oczywiście całkowitego wyeliminowania ryzyka pożaru, ale zmniejsza liczbę potencjalnych źródeł zapłonu.
Czym różni się pożar „elektryka” od pożaru auta spalinowego?
Gaszenie pożarów samochodów spalinowych i elektrycznych różni się przede wszystkim skalą i przebiegiem działań ratowniczych. W przypadku aut spalinowych straż pożarna ma do czynienia głównie z ogniem obejmującym paliwo, elementy plastikowe oraz instalację elektryczną pojazdu. Zazwyczaj akcja gaśnicza jest krótsza i mniej wymagająca pod względem zużycia środków gaśniczych.
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku samochodów elektrycznych – pożar baterii litowo-jonowej może wymagać dużych ilości wody i długotrwałego chłodzenia, aby obniżyć temperaturę ogniw i zapobiec ponownemu zapłonowi. Zdarza się, że pojazd po ugaszeniu musi być jeszcze monitorowany przez wiele godzin lub nawet transportowany do specjalnych pojemników zabezpieczających. Oznacza to, że choć pożary aut elektrycznych są rzadsze, ich neutralizacja bywa bardziej czasochłonna i wymagająca dla służb ratowniczych.
Korea Południowa: głośne pożary nie zmieniają statystyk
W 2024 roku duże zainteresowanie mediów wzbudził pożar samochodu elektrycznego w podziemnym garażu w Incheon w Korei Południowej. Ogień rozprzestrzenił się na wiele pojazdów i wywołał debatę o bezpieczeństwie elektromobilności.
Po zdarzeniu południowokoreańskie władze przeanalizowały dostępne dane. Okazało się, że mimo wzrostu liczby samochodów elektrycznych pożary takich pojazdów nadal występują rzadziej niż pożary aut spalinowych. Według danych tamtejszych instytucji badawczych wskaźnik pożarów wyniósł około 1,3 zdarzenia na 10 tys. samochodów elektrycznych wobec 1,9 dla pojazdów spalinowych.
Eksperci zwracali uwagę, że pojedyncze spektakularne zdarzenia nie powinny przesłaniać ogólnego obrazu wynikającego ze statystyk.
Jak wygląda sytuacja w Polsce?
W Polsce liczba samochodów elektrycznych systematycznie rośnie, jednak nadal stanowią one niewielki odsetek wszystkich pojazdów.
Dane przywoływane przez branżowe raporty i straż pożarną wskazują, że zdecydowana większość pożarów pojazdów dotyczy samochodów spalinowych. Wynika to zarówno z ich dominującej liczby na drogach, jak i z charakterystyki konstrukcyjnej takich pojazdów.
Strażacy podkreślają jednocześnie, że są przygotowywani do działań przy pojazdach elektrycznych, a procedury postępowania w przypadku pożarów baterii są stale rozwijane.
Reasumując, dane nie potwierdzają, że auta elektryczne palą się częściej niż spalinowe. Większość analiz wskazuje, że ryzyko pożaru jest w ich przypadku niższe. Pożary „elektryków” są bardziej medialne, ale nie częstsze. Auta spalinowe palą się częściej ze względu na paliwo i większą liczbę źródeł zapłonu.