W mediach społecznościowych opublikowano wpisy zawierające fragment wywiadu z Lucasem Bergvallem. Ich autorzy twierdzą, że piłkarz powiedział: „Do każdej kobiety, która ma do mnie słabość, proszę, przestańcie głosować za masową migracją, bo mój naród przestanie istnieć”. Według publikujących właśnie takie słowa miały paść podczas widocznego na nagraniu wywiadu.
To nieprawda.
Wideo pochodzi z pomeczowego wywiadu po wygranej Szwecji z Polską, w którym zawodnik opowiada o powrocie po kontuzji i awansie na MŚ. Bergvall nie mówi na tym nagraniu nic ani o imigracji, ani głosowaniu.
„Fajnie było wejść w tym meczu. A jak będzie przeciwko Polsce - to już decyzja trenera. Ja jestem gotowy – niezależnie, czy wejdę z ławki, czy wyjdę w pierwszym składzie, czy w ogóle nie zagram” – powiedział Lucas Bergvall.
Gdy autorom wpisów zwrócono uwagę, że rozpowszechniają nieprawdziwe informacje, twierdzili, że „oryginalny film został usunięty z YouTube”, a do wpisów dołączono inny wywiad jedynie jako ilustrację. Nie przedstawili jednak dowodów na istnienie samego nagrania.
Fałszywe posty, w których piłkarz rzekomo wypowiada się o migracji pojawiły się nie tylko w Polsce. Opublikowano je również w innych językach.
Kto produkuje takie kłamstwa i po co?
Tego typu materiały produkowane są najczęściej przez grupy powiązane ze skrajną prawicą, radykalnymi ruchami antyimigranckimi oraz przez powiązane z Rosją farmy trolli realizujące cele wojny hybrydowej.
Fałszowanie wypowiedzi sportowców i innych znanych postaci np. nakładanie na nie sztucznego głosu (deepfake) ma na celu wykorzystanie ich autorytetu do manipulacji.
Ich celem może być m.in. wywoływanie emocji, zwiększanie polaryzacji społecznej czy wzmacnianie określonych narracji politycznych. W przypadku kampanii przypisywanych Rosji wskazuje się także na próbę osłabienia spójności Unii Europejskiej, destabilizacji państw Zachodu oraz odwracania uwagi od takich kwestii jak wsparcie dla Ukrainy.
Część twórców publikuje takie treści przede wszystkim po to, by generować duże zasięgi w mediach społecznościowych i zarabiać na monetyzacji wyświetleń.
Przeczytajcie też: Przerażające ogłoszenia w Vinted. Zweryfikowaliśmy „podejrzane” aukcje