„Order Orła Białego nie jest zwykłym wyróżnieniem. Jest symbolem najwyższego zaufania Rzeczypospolitej” – ogłosił 19 czerwca prezydent Karol Nawrocki, informując o odebraniu tego odznaczenia Wołodymyrowi Zełenskiemu.
Decyzję uzasadnił zgodą prezydenta naszego wschodniego sąsiada na nadanie jednej z jednostek Sił Zbrojnych nazwy „Bohaterów UPA”. W Polsce Ukraińska Powstańcza Armia kojarzona jest przede wszystkim z ludobójstwem na Wołyniu, podczas gdy za naszą wschodnią granicą część społeczeństwa postrzega ją jako symbol walki o niepodległość.
Order Orła Białego Zełenski otrzymał 5 kwietnia 2023 r. od Andrzeja Dudy „w uznaniu znamienitych zasług w pogłębianiu przyjaznych i wszechstronnych stosunków między Polską a Ukrainą, za rozwijanie współpracy na rzecz demokracji, pokoju i bezpieczeństwa w Europie oraz niezłomność w obronie niezbywalnych praw człowieka”.
Dzień po decyzji Nawrockiego poinformował, że odsyła odznaczenie do Warszawy. Podkreślił jednocześnie, że nadal jest wdzięczny Polakom za wsparcie udzielane jego krajowi od początku rosyjskiej inwazji. W późniejszych wypowiedziach oceniał, że sprawa ma związek z wewnętrznym sporem politycznym w Polsce.
Na tym jednak się nie skończyło. W geście solidarności z Zełeńskim z polskich odznaczeń zrezygnowali także byli prezydenci Leonid Kuczma, Wiktor Juszczenko i Petro Poroszenko, a także minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha, szef Biura Prezydenta Kyryło Budanow, jego zastępca Ihor Żowkwa, ambasador w Warszawie Wasyl Bodnar oraz były premier Wołodymyr Hrojsman. Większość z nich podkreślała, że traktowała otrzymane wyróżnienia nie jako osobisty honor, ale formę uznania dla całego narodu ukraińskiego.
Polacy powinni oddać ordery, a Ukraina broń?
Po decyzji w mediach społecznościowych zaczęto sugerować, że „Ukraina jest przeciwko Polsce” i „powinna oddać czołgi, haubice oraz rakiety”, jakie otrzymała od Polski w ramach wsparcia działań wojennych przeciwko Rosji. Wnosili o to m.in. Ewa Zajączkowska-Hernik, Leszek Miller i Sławomir Mentzen.
„Bardzo dobrze, że Ukraińcy oddają nasze ordery. Szkoda tylko, że wcześniej rozdawaliśmy im je jak cukierki. Jak już zwrócą wszystkie ordery, mogą jeszcze zwrócić pieniądze, broń, amunicję i wszystko co im wcześniej daliśmy. Zacznijmy w końcu prowadzić normalną, transakcyjną politykę. Jeśli chcecie coś od nas, to musicie dać nam coś w zamian. Liczenie na czyjąś wdzięczność kończy się właśnie tak, jak skończyło się z Ukrainą. Zamiast wdzięczności dostaliśmy pogardę i wrogość” – pisał były kandydat na prezydenta.
Nie brakuje też głosów, by zastosować zasadę „oko za oko, ząb za ząb”. Zgodnie z nią polscy politycy uhonorowani na Ukrainie mieliby w ramach rewanżu odesłać swoje odznaczenia do Kijowa.
„Tak jak przewidziałem: Włodzimierz Zełenski odesłał Order Orła Białego. W geście solidarności uczynił to również p. Leonid Kuczma. Polskich odznaczeń zrzekli się też pp. Andrzej Sybiha, Cyryl Budanow, Igor Żowkwa i Bazyli Bodnar. (...). Poczekajmy... Ciekawe, czy «nasi politycy» uniosą się honorem i odeślą ordery ukraińskie?” – napisał na X Janusz Korwin-Mikke.
Postulat nie jest obecnie podnoszony przez żadną z głównych sił politycznych, ale dobrze wpisuje się w pojawiającą się w mediach społecznościowych narrację o konieczności „symetrycznej odpowiedzi” wobec naszego wschodniego sąsiada.
Z podobnym pomysłem wyszedł były poseł Mateusz Piskorski. „Brawo! Czekamy na Jarosława Kaczyńskiego i resztę PiS. Czy w odpowiedzi wyślą Ukrpocztą do Kijowa swoje błyskotki (Ordery Jarosława Mądrego)?” – pytał.
Wśród polskich polityków, którzy posiadają jedno z dwóch najważniejszych odznaczeń Ukrainy – Order Wolności lub Order Jarosława I Mądrego – są m.in. Andrzej Duda, Lech Kaczyński, Jarosław Kaczyński, Radosław Sikorski, Mateusz Morawiecki, Aleksander Kwaśniewski, Elżbieta Witek czy Tomasz Grodzki.
Reakcje polskich władz
Strona ukraińska twierdzi, że Karol Nawrocki zdecydował się na eskalację problemu ze względu na walkę polityczną. Pałac Prezydencki zaś wyłączną winą za pogorszenie stosunków dyplomatycznych obarcza Kijów.
„Przedstawiciele ukraińskiej władzy odznaczenia polskie oddają lekką ręką zapominając, że te same ręce były wyciągnięte po pomoc i ta pomoc przyszła z polskich rąk: od rządu polskiego, samorządów, organizacji pozarządowych i milionów Polaków” – napisał na portalu X szef Kancelarii Zbigniew Bogucki.
Odmienne stanowisko prezentuje za to polska strona rządowa. Donald Tusk, Władysław Kosiniak-Kamysz, czy Radosław Sikorski apelowali o próbę „dogadania się”, bo „zadaniem prezydentów Zełenskiego i Nawrockiego jest tonowanie emocji”. Podkreślali, że z konfliktu polsko-ukraińskiego cieszyć się może tylko Władimir Putin.
„Brnięcie w konflikt polityków w Polsce i w Ukrainie to strategiczny błąd, na którym stracą obie strony: biznesowo, geopolitycznie i reputacyjnie. A w polityce, jak wiadomo, błąd jest gorszy od zbrodni. W rozmowach z moimi europejskimi partnerami staram się minimalizować straty i obniżać napięcie. Nie jest to łatwe zadanie” – zauważył prezes Rady Ministrów.
Ku radości Rosji
Podczas gdy w Polsce trwa przepychanka, co i kto powinien jeszcze oddać lub zabrać Ukrainie, w Rosji po decyzji Karola Nawrockiego wystrzeliły szampany.
„Prezydent Polski w końcu pozbawił nazistowskiego wyznawcę z Kijowa, degenerata, Orderu Orła Białego. Jestem pewien, że to nie będzie problemem dla szefa banderowców – teraz jest więcej miejsca na jego zielonej bluzie na Żelazny Krzyż Hitlera z Złotymi Liśćmi Dębu" – napisał Dmitrij Miedwiediew, wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej.
Właśnie koniecznością „denazyfikacji i demilitaryzacji” Władimir Putin 24 lutego 2022 r. uzasadniał potrzebę rozpoczęcia „operacji specjalnej” w Ukrainie. Mówił o tym także m.in. w październiku tegoż samego roku.
– Nie byłoby konfliktu w Ukrainie, gdyby nie próbowano wskrzesić nazizmu na historycznych ziemiach Rosji. Trujący neonazizm istnieje na całym świecie, nawet w Rosji, ale tutaj naziści są prześladowani, a w Ukrainie są gloryfikowani – tłumaczył prezydent Rosji.
Propagandowy Pierwyj Kanału rosyjskiej telewizji poświęcił temu wydarzeniu 4-minutowy materiał. Prezenter fetował decyzję Nawrockiego, nazywając Zełenskiego „personą non grata” w Polsce i przekonując, że cały świat zaczyna dostrzegać nazistowskie zapędy Ukrainy. – Gloryfikowanie nacjonalistów, którzy współpracowali z nazistowskimi Niemcami w Ukrainie, stało się czymś powszechnym – mówił autor. To jednak nieprawda. Politolog Oleh Saakian w rozmowie z WP zdradził, że skrajnie prawicowe ugrupowania mają mniej niż jeden procent poparcia.