manipulacja

Występ Andrzeja Seweryna wykorzystano w sporze o dopłaty dla artystów. Sprawdzamy fakty

Spontaniczny performance Andrzeja Seweryna podczas festiwalu w Ostrowcu Świętokrzyskim wywołał falę komentarzy w mediach społecznościowych. Część internautów zaczęła łączyć występ aktora z projektem dopłat dla artystów.

Występ Andrzeja Seweryna wykorzystano w sporze o dopłaty dla artystów. Sprawdzamy fakty
Andrzej Seweryn (fot: Festiwal Filmów Spotkań NieZwykłych)

Niebywały performance czy niebywały nagłówek?

„Znany aktor oblał się mokrymi farbami różnych barw, a następnie podszedł do muzealnej ściany i oparł się o nią” – opisuje szczegółowo i w sensacyjnym tonie serwis „wPolsce24”. „Chwilę później Andrzej Seweryn zaczął powoli obracać się wzdłuż elewacji, niczym wałek malarski, pozostawiając wyraźne, kolorowe ślady na powierzchni budynku” – czytamy w relacji.

Poza cennymi informacjami, że aktor jest znany, farby mokre, a ślady na powierzchni budynku były rzeczywiście wyraźne i kolorowe, nie dowiadujemy się jednak, co w zachowaniu Seweryna było tak „niebywałe”, że „koniecznie trzeba je zobaczyć”, jak sugeruje nagłówek tekstu.

Sednem publikacji nie jest jednak sam performance. Kluczowe jest jego powiązanie z projektem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego dotyczącym dopłat do emerytur dla artystów.

Farba schnie, narracja nabiera kolorów

„Wiele osób powiązało ten performance z niedawną, głośną propozycją minister kultury Marty Cienkowskiej, która opowiadała się za wprowadzeniem ustawy przewidującej dopłaty do emerytur dla artystów – również tych, których zarobki znacząco przekraczają średnią krajową” – pisze anonimowy autor „wPolsce24”.

Po pierwsze, warto zwrócić uwagę na dezinformację zawartą w stwierdzeniu o artystach, „których zarobki znacząco przekraczają średnią krajową”. Ta wynosi obecnie nieco ponad 9 tys. zł brutto miesięcznie, czyli ponad 108 tys. zł rocznie.

Według projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym osób wykonujących zawód artystyczny, wsparcie przeznaczone będzie dla artystów osiągających mniej niż 125 proc. minimalnego wynagrodzenia uzyskiwanego średniorocznie w ostatnich 3 latach, czyli ok. 68 tys. zł rocznie brutto.

Dodatkowo wsparcie będzie przysługiwać wyłącznie w okresie, gdy dochody artysty nie przekroczą określonego progu, a wysokość opłacanych składek będzie niższa od wynikającej z płacy minimalnej.

Na tym jednak nie koniec. Te retoryczne „wiele osób” to w rzeczywistości użytkownicy komentujący nagranie z performance'u w serwisie X, skupieni głównie wokół prawicowych profili, takich jak „NieDlaLewactwa”, oraz obserwujący Sławomira Mentzena. Polityk skomentował występ Seweryna, publikując ostrzeżenie przed wysokimi temperaturami i sugerując, że aktor albo doznał udaru, albo spożywał alkohol, czego w upale robić nie należy.

To właśnie w tych środowiskach zaczęto łączyć performance z projektem dopłat dla artystów. Nie jest przy tym tajemnicą, że aktor od lat publicznie deklaruje poparcie dla Koalicji Obywatelskiej i rządu Donalda Tuska, dlatego często staje się bohaterem krytycznych publikacji prawicowych mediów i polityków.

Fakty są mniej spektakularne

Performance nie ma większego znaczenia dla oceny projektu ustawy. Nawet gdyby Andrzej Seweryn osiągał dochody niższe niż ok. 68 tys. zł brutto rocznie – co w przypadku dyrektora Teatru Polskiego wydaje się mało prawdopodobne – nie oznaczałoby to automatycznie prawa do dopłat. Trudno też uznać spontaniczny występ podczas festiwalu za argument w dyskusji o projektowanych przepisach. Chyba że Seweryn rzeczywiście występował tam w roli wałka malarskiego.

Nie ma zresztą mowy o zawodowym zleceniu czy występie wykonywanym za wynagrodzeniem. Jak potwierdzili pracownicy biura festiwalowego, Andrzej Seweryn był gościem wydarzenia i za performance nie otrzymał ani grosza. Sam występ miał spontaniczny charakter.

Artystyczną wartość performansu każdy może ocenić sam. To już kwestia gustu. Faktem jest natomiast, że występ Andrzeja Seweryna nie stanowi argumentu w dyskusji o projektowanych dopłatach dla artystów. 

Nasi autorzy