W niedzielę 12 lipca na Jasnej Górze odbyła się pielgrzymka sympatyków Radia Maryja. Dyrektor tej rozgłośni i Telewizji Trwam o. Tadeusz Rydzyk w bardzo ostrych słowach skrytykował procedurę in vitro.
Zresztą oni mówią, żeby zabijać te dzieci. A z drugiej strony mówią: „14 tys. dzieci dzięki in vitro”. Przecież to jest obłuda. In vitro to jest zabijanie wielu dzieci, żeby jedno się urodziło – powiedział dyrektor Radia Maryja.
W wystąpieniu zakonnika pojawiło się wiele nieprawdziwych twierdzeń.
Pisaliśmy o tym tutaj: Rydzyk: „In vitro to zabijanie dzieci”. Co mówią fakty?
Ginekolog o słowach Rydzyka: Wstyd to komentować
O słowa dyrektora Radia Maryja w sprawie in vitro portal Sprawdzamto.pl zapytał ginekologa dr. Grzegorza Południewskiego.
Marcin Krężelok: Jak Pan Doktor odebrał słowa Tadeusza Rydzyka o in vitro?
Dr Grzegorz Południewski: Mogę powiedzieć tylko tyle, że tak infantylne postrzeganie biologii i medycyny to naprawdę jest wstyd w XXI wieku. Nie wiem jaka niewiedza przyświeca panu Rydzykowi, ale stanowczo są to poglądy tak odległe od rzeczywistości biologicznej, że po prostu trudno to komentować.
M.K.: To dość ostre słowa.
G.P: Żeby o czymś się wypowiadać to trzeba mieć o tym chociaż mętne pojęcie. W tym wypadku takowego pojęcia raczej nie ma, bo biologia nie działa tak, jak się niektórym wydaje.
Na czym polega in vitro?
M.K.: A czym tak naprawdę jest procedura in vitro?
G.P.: W sposób tak najbardziej prosty można by zobrazować to tak, że pewien króciutki moment procesu związany z zajściem w ciążę wykonujemy w laboratorium. Ten moment obejmuje uzyskanie komórek jajowych i ich zapłodnienie oraz pierwsze pięć góra sześć dni egzystencji zarodka. Gdy się one prawidłowo rozwiną podawane są do macicy i to obejmuje proces in vitro. Gdy jest ich więcej niż jeden pozostałe są zamrażane i mogą być podawane w późniejszym czasie. Procedura tak naprawdę dotyczy bardzo wczesnego okresu powstania zarodka i wczesnych etapów ciąży a cała reszta jej przebiegu to czysta natura.
Czy in vitro to „zabijanie wielu dzieci”?
M.K.: A co z zarzutem Tadeusza Rydzyka dotyczącym „zabijania wielu dzieci, by urodziło się jedno”?
G.P.: W przyrodzie niestety ta „dobra matka natura” nie funkcjonuje tak, jak się wielu wydaje. Mechanizm jej działania na tym wczesnym etapie funkcjonuje jak ogromne sito odrzucające to, co się rozwija nieprawidłowo. Generalnie ze stu komórek zapłodnionych w sposób naturalny, biologicznie zgodny z teoriami Kościoła ( i zasadami naprotechnologii), sześćdziesiąt do osiemdziesięciu procent zarodków ulega naturalnej degradacji i wydaleniu. Współżyjąca normalnie para, zupełnie zdrowa i płodna ma tylko osiemnaście do dwudziestu procent szans na zajście w ciążę w trakcie jednego cyklu.
M.K.: Zatem matka natura nie działa w ten sposób, że wszystko to, co się wytworzy, jest akceptowane i się rozwija?
G.P.: Jest wręcz odwrotnie, uruchamia biologiczną eliminację tego, co nie działa prawidłowo. I to samo my obserwujemy przy procedurach in vitro. Od momentu, kiedy pobierzemy komórkę jajową, dostaniemy plemnik i zapłodnimy ją to też około czterdziestu procent powstających zarodków w sposób naturalny się nie rozwija. I to jest normalne zjawisko. Tak się dzieje zarówno w normalnej skali przyrodniczej, jak i w laboratorium.
Naprotechnologia lepsza od in vitro?
M.K.: Niektórzy sugerują jednak, że lepsza od in vitro jest naprotechnologia.
G.P.: Naprotechnologia oprócz tego, że się nazywa bardzo szumnie, bo brzmi bardzo naukowo – to jest: natural procreativity technology, w tłumaczeniu: naturalne sposoby poczęcia – czyli tak naprawdę to, co robimy na co dzień. Para niepłodna, która stara się o ciążę stosuje naprotechnologię nawet każdego wieczoru i to nie działa.
M.K. Dlaczego?
G.P.: Problem polega na tym, że naprotechnologia nie jest w stanie zastąpić technik wspomaganego rozrodu, bo ona po prostu w tej sferze w ogóle nie działa.
M.K.: A in vitro działa lepiej?
G.P.: Tak jak my osiągamy skuteczność rzędu sześćdziesięciu procent w przypadku procedur in vitro, tak w wypadku naprotechnologii to jest kilkanaście procent, a w rzeczywistości tylko kilka procent. W sytuacji par, które starają się o ciążę, takie techniki okazują się często stratą czasu a wiek stanowi jeden z czynników obniżających płodność. Naprotechnologia nadaje się do tego, żeby zaplanować moment zajścia w ciążę u zdrowych ludzi. My nie leczymy zdrowych ludzi. My mamy do czynienia z parami, które borykają się z problemem niepłodności.
M.K.: Czy wypowiedzi – takie jak ta Tadeusza Rydzyka – wpływają na pary zmagające się z problemem niepłodności?
G.P.: W jakimś stopniu tak – głównie w sferze emocjonalnej. Jednak lekarze stykają się także z pacjentami, którzy już uświadamiają sobie, że problemem niepłodności ich dotyczy. Te pary nie mają wątpliwości i poszukują tylko skutecznego leczenia. Podjęli decyzję, że będą się leczyć. Żadna wymyślona opinia polityków czy działaczy katolickich już na nich nie wpłynie. Oni chcą mieć dziecko i z momentem, kiedy ono pojawia się na świecie, to są najszczęśliwsi ludzie, jakich można zobaczyć w gabinecie.
„Niewiedza generuje jeszcze większy brak wiedzy”
M.K. A co należałoby zrobić, żeby uniknąć dezinformacji w tym zakresie? Jak edukować społeczeństwo?
M.K.: Czy chce Pan powiedzieć, że celebryci polityczni, medialni i kościelni zabierają głos w sprawach, o których nie mają pojęcia?
G.P.: W Polsce działacze polityczni bardzo często mówią o rzeczach, na których się nie znają, nie informując, że jest to ich indywidualne zdanie. To generuje – przepraszam za określenie – bełkot, który w mediach jest słyszalny i bywa, że nadaje główny ton dyskusjom.
M.K.: To jak odróżnić bełkot od prawdy?
G.P.: Żeby znaleźć prawdziwą, rzetelną wiedzę powinniśmy odrzucić to, co ma podtekst polityczny i ideologiczny, a szukać informacji czysto medycznych. To jest taki filtr, który pozwoli zbliżyć się przynajmniej częściowo do prawdy, która stoi za naszym działaniem – czysto lekarskim, medycznym i zgodnym z zasadami biologii. Może to ostro brzmi, ale całe nasze środowisko lekarskie jest oburzone na tego typu wypowiedzi polityków, czy też w tym wypadku kościelnych działaczy, ponieważ to kłóci się ze zdrowym rozumem, a przede wszystkim – nie oszukujmy się –wzbudza wiele wątpliwości ludzi, którzy nie są przekonani. A ten czas, który oni stracą nie lecząc się, spowoduje, że nigdy nie będą mieli dzieci.
M.K.: Dziękuję za rozmowę.
Dr Grzegorz Południewski – doktor nauk medycznych, ginekolog, specjalista w dziedzinie niepłodności, prezes Gamety Warszawa. Jest współautorem książek z zakresu edukacji seksualnej i antykoncepcji, członkiem Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu, Europejskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu i Embriologii oraz Towarzystwa Rozwoju Rodziny w Warszawie.