FSB chciała własnego ChataGPT do inwigilacji opozycji. Projekt upadł

FSB chciała wykorzystać sztuczną inteligencję do łączenia danych z mediów, tajnych baz i akt obywateli. Wyciek dokumentów pokazał skalę zagrożenia dla prywatności. 

FSB chciała własnego ChataGPT do inwigilacji opozycji. Projekt upadł
fot: Getty Images, Sprawdzam to

Dziennikarze niezależnego rosyjskojęzycznego portalu Ważnyje Istorii dotarli do dokumentów kazańskiej firmy Mikord. Wynika z nich, że spółka otrzymała zlecenie na stworzenie systemu o kryptonimie „Pauk” (skrót od „Portal Analityki i Zarządzania Treścią”; po rosyjsku słowo to oznacza „pająka”). Zlecenie przekazał instytut badawczy NII „Kwant” – jednostka podległa FSB, wcześniej zamieszana w zakup włoskiego oprogramowania szpiegowskiego Hacking Team.

Z przechwyconych dokumentów wynika, że formalnym zamawiającym była jednostka wojskowa nr 43753. Dokumentacja wskazuje jednak, że rzeczywistym odbiorcą systemu miała być tzw. Druga Służba FSB. Jej przedstawiciele zatwierdzali harmonogram prac, a testy planowano przeprowadzić w siedzibie służby przy prospekcie Wiernadskiego w Moskwie.

Jak działałby „Pająk”

„Pająk” automatycznie zbierałby i klasyfikował informacje z rosyjskich oraz zagranicznych mediów, a następnie przygotowywał codzienne zestawienia dla kierownictwa FSB. Chatbot oparty na modelu Llama 2, opracowanym przez amerykańską firmę Meta – właściciela Facebooka, Instagrama i Messengera – odpowiadałby na pytania funkcjonariuszy, korzystając również z chronionych hasłem „zamkniętych źródeł”, m.in. platform społecznościowych. System otrzymałby także dostęp do centralnej bazy operacyjnej FSB oraz danych rosyjskich obywateli, takich jak nazwiska, zdjęcia i numery telefonów.

Dokumentacja wskazuje, że dyżurni pracownicy Drugiej Służby codziennie monitorują rosyjskie i zagraniczne media, a następnie przygotowują raport rozsyłany funkcjonariuszom FSB. Robot indeksujący (web crawler) automatycznie gromadziłby interesujące służbę materiały i tworzył ich zestawienia.

Raporty trafiałyby do zamkniętego środowiska „Pająka”, odłączonego od internetu, gdzie mogliby je przeglądać oficerowie dyżurni i inni uprawnieni funkcjonariusze. System umożliwiałby przeszukiwanie materiałów pod kątem konkretnych osób lub wydarzeń, a dzięki modelowi językowemu użytkownicy mogliby analizować nie tylko doniesienia medialne, lecz także materiały z „zamkniętych źródeł” za pośrednictwem interfejsu chatbota. W tym celu „Pająk” pobierałby dane z wybranych zewnętrznych baz oraz wewnętrznych dokumentów FSB, takich jak raporty czy skany.

Dziennikarze przeanalizowali blisko pięć tysięcy newsów z rzeczywistych sprawozdań testowych Drugiej Służby z lat 2024–2025, które pracowały z „Pająkiem”. Wynika z nich, że FSB szczególnie uważnie śledzi niezależne media – niezależne tytuły, jak „Activatica”, RusNews czy „Govorit NeMoskva” znalazły się w pierwszej piątce najczęściej cytowanych źródeł, a same materiały niezależnych redakcji stanowiły ponad 10 proc. wszystkich monitorowanych newsów. Zidentyfikowano też prawdopodobnego autora części sprawozdań testowych – programistę związanego wcześniej z Akademią FSB, którego dane adresowe łączą się z obiektami służby oraz z inną osobą powiązaną z rosyjską siecią społecznościową „Aura”, która miała udostępniać służbom treść korespondencji użytkowników.

Dlaczego projekt nie doszedł do skutku?

Mimo półtora roku pracy i terminu realizacji wyznaczonego na jesień 2025 r., projekt utknął – w systemie zadań wykonawcy pojawił się wpis o wstrzymaniu prac. Według źródła cytowanego przez redakcję, firma Mikord nie poradziła sobie z zamówieniem i nie zdołała dostarczyć działającego produktu. Jesienią 2025 r., po prawie półtora roku prac, w systemie śledzenia zadań firmy pojawił się komentarz menedżera: „Prace nad projektem zostały zawieszone”. „Żegnaj, projekcie…” – odpowiedział na to inny pracownik.

Specjalista ds. IT, z którym rozmawiali dziennikarze Ważnyje Istorii, zasugerował, że zespołowi Mikorda najprawdopodobniej brakowało doświadczenia w zakresie rozwoju oprogramowania i niezbędnych kompetencji do pracy z modelami językowymi. Dlatego projekt upadł.

Przeczytajcie też: Napisał: „tylko dla obywateli narodowości polskiej” i wywołał burzę. A przepisy? Miał rację

Nasi autorzy