Jest wieczór. Szykujemy się do snu. Mózg stopniowo ogranicza aktywność neuronów odpowiedzialnych za czuwanie i reakcję na bodźce.
Część neuronów uwalnia do szczeliny synaptycznej neuroprzekaźnik – kwas γ-aminomasłowy, znany jako GABA. Ten przyłącza się do receptorów innych komórek nerwowych i zmniejsza ich pobudliwość.
Przez to mózg słabiej reaguje na dźwięki, myśli i inne sygnały, które mogłyby podtrzymywać czuwanie.
W efekcie zmniejsza się napięcie, a mięśnie się rozluźniają. Wtedy możemy spokojnie zasnąć.
GABA ma znaczenie nie tylko w procesie zasypiania. Bierze udział w regulacji lęku i napięcia, kontroli ruchów, rozluźnianiu mięśni oraz ograniczaniu nadmiernego pobudzenia komórek nerwowych. W takim razie, jeśli mamy problem z niepokojem albo ciężko nam zasnąć, czy nie możemy po prostu połknąć tabletki pełnej GABA i oddalić się do krainy Morfeusza?
Magiczna tabletka
Producenci i marketingowcy suplementów diety przekonują, że tak. Co na to nauka? Odpowiedzi szukam u dr. Jana Szczypińskiego, neuronaukowca i członka Polskiego Towarzystwa Psychodelicznego.
„Nie wiadomo, czy suplementacja GABA ma sens. Większość badań pokazuje, że GABA nie przenika przez barierę krew–mózg. W randomizowanych badaniach z udziałem ludzi wpływ GABA na zmniejszenie lęku czy poprawę snu jest znikomy. Jednocześnie badania na gryzoniach pokazują, że GABA może modulować działanie układu odpornościowego, którego działanie jest zaburzone w przewlekłym stresie, bezsenności czy depresji. Obecnie potrzeba jednak znacznie więcej badań z udziałem ludzi, aby stwierdzić, czy ten suplement ma sens”.
Jak na razie nie przeprowadzono wiarygodnej metaanalizy badań nad doustną suplementacją GABA. Przegląd systematyczny 14 publikacji z udziałem ludzi, przygotowany przez Piril Hepsomali i współautorów, wykazał jedynie ograniczone dowody na redukcję stresu i bardzo ograniczone dowody na poprawę snu. Duże różnice między badaniami uniemożliwiły autorom statystyczne połączenie ich wyników. „Uważam, że suplementowanie GABA ma ograniczony sens” – mówi mi dr Tomasz Wieczorek, lekarz psychiatra, badacz snu i członek Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. – „Nie ma żadnych jasnych zaleceń, żeby stosować GABA na sen. Ani FDA, ani EMA nie dopuściły GABA do leczenia bezsenności. Tak naprawdę w ogóle badań na ten temat jest bardzo mało.
Można znaleźć takie, w których po zastosowaniu dawek od 100 do 300 mg odnotowano poprawę parametrów snu. Pytanie jednak, jakiej jakości były te badania i czy uwzględniały odpowiednią grupę placebo. GABA może działać, ale nadal nie wiemy, jak długo utrzymuje się ten efekt. Jeśli poprawa trwałaby jedynie tydzień czy dwa, trudno byłoby uznać ją za skuteczną pomoc w leczeniu bezsenności.
Wydaje się, że działanie GABA na sen nie jest silne. Po przyjęciu doustnym substancja szybko osiąga maksymalne stężenie, a następnie zaczyna ono spadać, co może ograniczać jej wpływ na głębokość snu. Jedna z hipotez zakłada, że chodzi o działanie przeciwlękowe, które pomaga zasnąć.
Jeszcze kilka lat temu dominował pogląd, że GABA nie przekracza bariery krew–mózg. Obecnie pojawiają się wyniki sugerujące, że może przenikać w niewielkim stopniu, jednak nadal mówimy o bardzo małych stężeniach.
W marcowym artykule opublikowanym w »Food Reviews International« przedstawiono hipotezę, zgodnie z którą GABA nie musi przekraczać bariery krew–mózg, aby wywierać wpływ na organizm. Jej działanie może być związane z mechanizmami zachodzącymi w jelitach, które pośrednio oddziałują na układ nerwowy. Na obecnym etapie wiedzy najuczciwiej jest jednak stwierdzić, że skuteczność doustnej suplementacji GABA pozostaje niejasna, bo wciąż dysponujemy zbyt małą liczbą wiarygodnych danych.”
Brak badań nie przeszkadza w sprzedaży
Brak jednoznacznych dowodów na skuteczność nie zniechęca jednak konsumentów. Choć dokładna skala popularności suplementów z GABA jest trudna do oszacowania, dostępne prognozy wskazują, że rynek tych produktów rośnie.
To wciąż niewielki segment w porównaniu z popularniejszymi suplementami mającymi wspierać sen i redukcję stresu, takimi jak melatonina czy ashwagandha.
Problem jest jednak inny.
„W kontekście GABA na ogół mówimy o suplementach” – mówi mi dr Tomasz Wieczorek. „W przypadku suplementów nie mamy nawet pewności, czy produkt rzeczywiście zawiera deklarowaną ilość GABA albo czy w ogóle ją zawiera”.
Czy kryzys zdrowia psychicznego zwiększa popularność?
Popularność jednak rośnie. Być może dlatego, że potrzeby są coraz większe.
Analiza opublikowana w 2021 r. w „The Lancet”, obejmująca dane z 204 państw i terytoriów, oszacowała, że pandemia doprowadziła w 2020 r. do pojawienia się dodatkowych 76,2 mln przypadków zaburzeń lękowych. Oznaczało to wzrost globalnego rozpowszechnienia tych zaburzeń o 25,6 proc. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), podsumowując wyniki badań, wskazywała na około 25-proc. wzrost częstości występowania lęku i depresji w czasie pandemii.
Nie skończyło się to po przejściu fali COVID-19. Opublikowana w maju 2026 r. analiza Global Burden of Disease 2023 pokazuje, że problem nie sprowadzał się wyłącznie do chwilowego skoku z pierwszych miesięcy pandemii.
Wśród najbardziej rozpowszechnionych i obciążających zdrowotnie problemów znalazły się zaburzenia lękowe. Jednocześnie dane wskazują na pogorszenie jakości snu oraz wzrost liczby przypadków klinicznej bezsenności.
„Wzrost popularności GABA może wynikać z kryzysu zdrowia psychicznego. Źródeł tej popularności doszukiwałbym się jednak także w naiwnej wierze, że jakaś tabletka albo suplement mogą rozwiązać nasze problemy ze zdrowiem psychicznym” – mówi dr Wieczorek. – „Nie każda osoba, która w swojej opinii gorzej śpi albo ma problemy ze snem, cierpi na kliniczną bezsenność i potrzebuje leczenia. Dopiero gdy ją zdiagnozujemy, możemy ustalić, co dalej robić. Pierwszą reakcją powinna być jednak psychoterapia”.