Krzywdzące stereotypy i dezinformacja. Czego nie wiemy o Romach?

Jeszcze w XVIII wieku w Niemczech można było bez konsekwencji zabić Roma, a w Rumunii aż do XIX wieku przedstawiciele tej społeczności byli niewolnikami. O krzywdzących stereotypach i dezinformacji dotyczących Romów rozmawiamy z Paulą Szewczyk, reporterką TVP Info i autorką cyklu artykułów poświęconych życiu romskich kobiet w Polsce.

Krzywdzące stereotypy i dezinformacja. Czego nie wiemy o Romach?
fot. Getty Images

Marcin Krężelok: Jakie są najczęstsze stereotypy dotyczące Romów?

Paula Szewczyk: Tych stereotypów jest sporo. Myślę, że wielu z nas mogłoby przywołać samodzielnie niejedno obraźliwe czy krzywdzące stwierdzenie dotyczące romskiej społeczności. Nie jestem zwolenniczką powielania ich w tekstach czy wywiadach, bo mam wrażenie, że to tylko umacnia dyskryminujący przekaz, ale skoro rozmawiamy na ten temat, nie chcę robić uników. Wymienię choćby przekonanie, że osoby z romskiej społeczności są leniwe i uchylają się od pracy, a jeśli pracują, robią to w sposób nieuczciwy lub dorabiają się na lewych biznesach. Często myślimy też, że Romowie nie chcą się uczyć, najchętniej żyliby z zasiłków czy kradzieży. Do tego dochodzi niesprawiedliwy przekaz o kobietach wydawanych za mąż jako młode dziewczynki, będących w domach wykorzystywanymi do gotowania i zajmowania się dziećmi czy niemających własnego zdania. Wszystkie te przeświadczenia i twierdzenia można określić mianem antycyganizmu lub romofobii.

fot. portal TVP.Info/Tomasz Drzażdzyński
fot. portal TVP.Info/Tomasz Drzażdzyński

Romki i Romowie, których poznałam w ciągu ostatnich niemal trzech lat, w ani jednym punkcie nie potwierdzili tych stereotypów. Wręcz przeciwnie – nie mieli i nie miały z nimi nic wspólnego. To chyba zwykle nasz największy kłopot w myśleniu o innych. Wydajemy osądy i dzielimy się opiniami o ludziach, o których nie mamy zbyt wielkiego pojęcia. Zwyczajnie ich nie znamy.
 

M.K.: Z jaką formą dezinformacji o Romach najczęściej się spotykasz?

P.S.: Dezinformacja na temat romskiej społeczności wiąże się zwykle ze stereotypami, o których rozmawiamy i z mową nienawiści. W przekazach medialnych bardzo często podaje się choćby przynależność etniczną Romów, gdy bywają sprawcami przestępstw. To też jest rodzaj dezinformacji, bo umacnia i tak silne wśród części z nas przekonanie, że Rom jest niemal synonimem osoby nieuczciwej, łamiącej prawo.

M.K.: Społeczność stała się wówczas bardziej widoczna?

P.S.: Właśnie, dlatego zaczęła zwracać na siebie większą uwagę. Może pamiętasz historię z czołgiem? Zaraz po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie sieć obiegła wiadomość, że ukraińscy Romowie mieli ukraść rosyjskiej armii czołg. To był fake, ale zyskał tak błyskawiczną popularność, że tweet na ten temat powielił sam ówczesny prezydent Polski. Był w nim pewien element humoru, więc wydawał się niewinnym newsem, ale nawet Andrzej Duda udostępnił na swoim profilu krzywdzący przekaz, że Romowie są w stanie ukraść wszystko i w każdych, nawet wojennych warunkach.

M.K.: Niestety często się zdarza, że politycy i przedstawiciele władz powielają i kolportują nieprawdziwe informacje.

P.S.: Kolejna dezinformacja w kontekście wojny w Ukrainie dotyczy liczebności Romów. Jeden z radnych Przemyśla pisał wtedy w mediach społecznościowych, że do Polski przyjeżdżają „hordy” romskich uchodźców, gdy były tam grupy przede wszystkim kobiet i dzieci. Samo określenie „hordy” jest pejoratywne, dehumanizujące, ale też buduje w odbiorcach poczucie, że liczba uchodźców jest nadzwyczaj duża, że zapewne Romowie wykorzystują atak militarny na Ukrainę jako pretekst, pod którym przekraczają polskie granice. Jakby społeczność romska nie cierpiała od ataków i bomb, a wykorzystywała okazję do zamieszkania w kraju z lepszymi warunkami bytowymi i zapewne korzystała z przywilejów i socjalnych zasiłków przysługujących przecież „prawdziwym uchodźcom”.

M.K.: A jak Romowie sami siebie postrzegają w Polsce? Obcy czy swoi? Patrioci romscy czy patrioci polscy? A może po prostu Romowie?

P.S.: To zależy, kogo zapytasz, dosłownie. Każda osoba ze społeczności będzie miała na to pytanie własną odpowiedź. Znam Romki, które uważają się przede wszystkim za Polki, inne przede wszystkim za Romki, takie, które czują się i Romkami, i Polakami w tym samym stopniu, jak i takie, które nigdy nie myślały o sobie w kategoriach narodowych, bo uważają, że nie muszą próbować umieścić się w żadnych ramach i określić, po którejś ze stron. Moje rozmowy z osobami ze społeczności utwierdziły mnie w przekonaniu, że tożsamość to skomplikowana, ale przede wszystkim indywidualna sprawa. Nie mówiąc o tym, że Romowie nie są kulturowym monolitem, mówią – zależnie od wewnętrznej grupy, do której należą – różnymi dialektami języka romskiego, mają swoje zwyczaje i w różnym stopniu przestrzegają zasad Romanipen, niepisanego kodeksu postępowania i pielęgnowania tradycji.

źródło: PAP
źródło: PAP

M.K.: Co urzekło cię najbardziej w romskiej kulturze?

P.S.: Nie zaczęłam pisać o tej społeczności, bo byłam urzeczona romską kulturą. Podjęłam się tego tematu, bo byłam ciekawa życia mniejszości, która jest najbardziej dyskryminowaną i prześladowaną mniejszością etniczną w Europie. Wcześniej przez kilka lat opisywałam w „WO” wykluczenie, dyskryminację i łamanie praw człowieka, ale jakoś długo nie przychodziło mi do głowy, by bohaterką opowieści była Romka i problemy, z jakimi spotyka się w Polsce. W tym sensie nie byłam więc urzeczona romską kulturą, a raczej poruszona sytuacją Romów w kraju, który od setek lat jest ich ojczyzną, a który to w wielu momentach mówi im, że są tu nadal obcy. Podobnie było z Zagładą.

Rozmawiałam i opisywałam losy ukrywających się w Polsce Żydówek, Ocalałych i tych, które wojny nie przeżyły, a przez lata nie wiedziałam, że równie brutalnych represji z rąk okupanta niemieckiego doświadczyła społeczność romska. 

Romowie również byli prześladowani w czasie II wojny światowej z powodów rasowych, również byli zamykani w gettach, gdzie umierali w trudnych warunkach w wyniku głodu i chorób, jak i również mordowani byli w komorach gazowych obozów koncentracyjnych czy w wyniku eksterminacji pozaobozowej, w lasach czy na skrajach wsi. Dziś to dla mnie oczywiste, myślę, że jestem jednak w zdecydowanej mniejszości.

M.K.: Przypomnimy, dlaczego rozmawiamy waśnie dzisiaj?

P.S.: Długo zajęło, byśmy uznali krzywdy Romów i budowali pamięć, na jaką zasłużyły ofiary. Myślę, że jesteśmy dopiero na początku drogi, by wiedza ta stała się wiedzą powszechną, a nie dostępną dla grupy zainteresowanych tematem.

źródło: PAP
źródło: PAP

Rozmawiam o tym w nowym odcinku „PORTALcastu” (publikacja 2 sierpnia na YouTube TVP Info-przyp.red.) z badaczką i kulturoznawczynią Agnieszką Caban, która często słyszy pytanie, dlaczego społeczność romska izoluje się od reszty społeczeństwa. Odpowiada wówczas, że w losy wielu rodzin romskich wpisana jest ciągła ucieczka, ciągły strach. „Jeśli Romowie się izolują, to z lęku przed tym, co może się wydarzyć. Taka jest konsekwencja ogromnej traumy, którą wywołała Zagłada podczas II wojny światowej. To jest trauma przekazywana z pokolenia na pokolenie” – mówi Caban. Podkreśla przy tym, że Holokaust był kumulacją cierpień, które dotknęły Romów przez ostatnie setki lat.
 

fot. Getty Images
fot. Getty Images

M.K.: Czy w ostatnich latach zmienia się nastawienie polskiego społeczeństwa do Romów? Czy sytuacja związana z ich listem do premiera po nagonce na migrantów się uspokoiła? Czy w tamtym czasie docierały do Ciebie z ich strony jakieś niepokojące sygnały o dyskryminacji i innych problemach?

P.S.: List ten był wyrazem wzmożenia poczucia zagrożenia wśród mniejszości, w tym społeczności romskiej. Słowa, które padały w debacie publicznej w ciągu ostatnich miesięcy czy lat z ust polityków budujących swój kapitał na nienawiści, nie trafiały w próżnię. Bezpośrednio uderzały w Ukraińców czy migrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu, ale dały przyzwolenie na niechęć i dyskryminację każdego, kto jest inny od etnicznego Polaka. Romowie mają świadomość, że są widoczni. To społeczność, której z tego powodu nieustannie towarzyszy stres mniejszościowy. Wiele osób żyje w taki sposób, by minimalizować ryzyko agresji, nie narazić się na atak czy wyzwisko. To potwornie obciążające.

fot. Getty Images
fot. Getty Images

Bez edukacji trudno będzie tę sytuację zmienić, a w Polsce edukowaniem i zmianą na rzecz społeczności zajmują się głównie organizacje pozarządowe. I robią to świetnie, ale obawiam się, że to za mało, byśmy zaczęli traktować Romów jak pełnoprawnych obywateli.

M.K.: I na koniec wisienka: Czy określenie „Cyganie” jest niestosowne i dlaczego?

P.S.: Jest niestosowne, bo pejoratywne, uruchamia nieprawdziwe skojarzenia. I znowu powiela stereotypy, choćby te dotyczące „cygańskiej wolności”, kolorowych wozów, wędrowania czy wróżenia. Romowie i Romki już tak nie żyją, a to nadal często cała nasza wiedza o nich. W przypadku kobiet określenie „Cyganka” uruchamia też krzywdzący obraz kobiety namiętnej i dzikiej, zwyczajnie ją seksualizuje. To tylko nasze wyobrażenie na ich temat. Poza tym w romskim języku takiego słowa w ogóle nie było, dopóki, wieki temu, nie wymyśliliśmy go my, Europejczycy niechętni przybyszom z daleka. Zachęcałabym do używania określenia, którym Romowie sami się posługują, jeśli chcemy, by poczuli się w Polsce wreszcie jak u siebie.

 

Paula Szewczyk – reporterka portalu TVP.Info, zajmuje się tematyką społeczną. Za cykl tekstów poświęconych życiu kobiet ze społeczności romskiej w Polsce otrzymała nagrodę NGO Hero i Journalism Excellence Award oraz wyróżnienie Amnesty International w konkursie „Pióro Nadziei”. Obecnie pracuje nad książką poświęconą Zagładzie Romów w Polsce.

Czy wiesz, że:

  • Społeczność romska w Polsce dzieli się na kilka głównych grup, z których największe to Bergitka Roma i Polska Roma.
  • Pierwszy dokument potwierdzający obecność Romów na ziemiach polskich pochodzi z 1401 roku i został sporządzony w Krakowie.
  • Język romski należy do rodziny języków indoeuropejskich, a dokładniej do podrodziny indoaryjskiej. Wywodzi się z sanskrytu – języka literackiego starożytnych, średniowiecznych i wczesnonowożytnych Indii. Kształtował się od około XI wieku w wyniku kolejnych fal migracji z Azji Środkowej na zachód. Zróżnicowanie jego dialektów jest bardzo duże, dlatego do dziś nie wykształcił się jeden, powszechnie uznany standard literacki. Wszystkie dialekty wykorzystują alfabet łaciński.
  • Romski jest językiem urzędowym w jednej z prowincji Macedonii oraz językiem pomocniczym w Rumunii. Używa go prawie 5 mln osób na całym świecie. Większość z nich jest dwujęzyczna – oprócz romskiego posługuje się także językiem urzędowym kraju, w którym żyje.
źródło: PAP
źródło: PAP

Nasi autorzy