Spór nie dotyczy tego, czy zagraniczne operacje wpływu istnieją. Amerykańskie służby od lat wskazują, że Rosja, Chiny i Iran próbują oddziaływać na opinię publiczną przed wyborami. Kontrowersje budzi natomiast decyzja administracji Donalda Trumpa o ograniczeniu instytucji odpowiedzialnych za monitorowanie takich działań.
Wpływ to nie to samo co ingerencja
Eksperci zwracają uwagę, że w debacie publicznej często mylone są dwa pojęcia. Zagraniczna ingerencja oznacza bezpośrednią próbę zakłócenia procesu wyborczego, np. poprzez włamania do systemów informatycznych czy sabotaż.
Znacznie częściej państwa prowadzą jednak operacje wpływu. Obejmują one fałszywe konta, podszywanie się pod media, kampanie propagandowe, reklamy polityczne czy działania mające zwiększyć polaryzację społeczną.
Według Brennan Center właśnie monitorowaniem takich operacji zajmowała się część jednostek objętych reformami.
Federalny system walki z dezinformacją przechodzi głębokie zmiany
Administracja Donalda Trumpa rozpoczęła reorganizację instytucji odpowiedzialnych za monitorowanie zagranicznych operacji wpływu. Zamknięto wyspecjalizowany zespół FBI utworzony po rosyjskiej ingerencji w wybory w 2016 r. Departament Stanu zakończył działalność Global Engagement Center, które analizowało zagraniczną propagandę i koordynowało współpracę z partnerami międzynarodowymi.
Zmiany objęły także Foreign Malign Influence Center działające przy Biurze Dyrektora Wywiadu Narodowego. Według Brennan Center ograniczono zatrudnienie i rozproszono kompetencje tej jednostki pomiędzy inne komórki administracji.
Największe cięcia dotknęły CISA
Największe zmiany dotyczą Agencji Cyberbezpieczeństwa i Bezpieczeństwa Infrastruktury (CISA), która odpowiada za ochronę infrastruktury krytycznej oraz wspiera władze stanowe podczas organizacji wyborów.
Według CyberScoop, agencja straciła około jednej trzeciej pracowników, a projekt budżetu przewiduje dalsze ograniczenie finansowania. Cięcia spotkały się z krytyką nie tylko Demokratów.
„Potrzebujemy silnej CISA, która pomaga chronić nasze sieci, systemy energetyczne i infrastrukturę krytyczną” – powiedział republikański kongresmen Don Bacon, krytykując skalę planowanych redukcji.
Biały Dom: to koniec rządowej cenzury
Administracja Trumpa przekonuje, że zmiany nie oznaczają rezygnacji z ochrony wyborów, lecz powrót instytucji do ich podstawowych zadań. W dokumentach budżetowych Biały Dom zarzuca poprzedniej administracji wykorzystywanie programów dotyczących dezinformacji do wpływania na debatę publiczną oraz współpracy z platformami internetowymi przy ograniczaniu legalnych treści.
Zdaniem administracji nowe podejście ma skoncentrować działania państwa na ochronie infrastruktury, a nie moderowaniu dyskusji w mediach społecznościowych.
Rosja, Chiny i Iran nie zrezygnowały z operacji wpływu
Amerykański wywiad od lat ostrzega, że Rosja, Chiny i Iran prowadzą kampanie informacyjne wymierzone w amerykańskich wyborców.
Associated Press informowała, że przed ostatnimi wyborami działania Rosji koncentrowały się między innymi na kandydatach wspierających pomoc wojskową dla Ukrainy. Chiny prowadziły operacje wobec kandydatów obu partii, wykorzystując fałszywe konta, strony internetowe i sieci społecznościowe.
Zagraniczne kampanie wpływu pozostają jednym z głównych zagrożeń wskazywanych przez amerykański wywiad. Pytanie nie brzmi więc, czy Rosja, Chiny i Iran będą próbowały oddziaływać na amerykańską debatę publiczną, lecz czy po reformach administracji Donalda Trumpa państwowe instytucje będą równie skutecznie je wykrywać i analizować.