„To największa hipokryzja europejskiej polityki.
Bruksela opowiada o walce z rosyjską agresją, a państwa UE biją rekordy importu rosyjskiego LNG. Miliardy euro nadal płyną do Kremla, finansując budżet państwa, które prowadzi wojnę przeciw Ukrainie.
Nie da się jedną ręką mówić (sic! – red.) o walce z Rosją, a drugą przelewać miliardów do Moskwy. Każde euro wydane na rosyjski gaz zwiększa możliwości finansowe Rosji.
Jeśli UE naprawdę chce zakończenia wojny, powinna zacząć od odcięcia własnego finansowania rosyjskiej machiny wojennej” (pisownia oryginalna) − napisał na X Przemysław Czarnek, minister edukacji i nauki w rządzie Mateusza Morawieckiego.
Gaz jest wydobywany ze złoża South Tambey, w głębi rosyjskiej Arktyki. Następnie jest oczyszczany i schładzany do około −162°C. W ten sposób zamienia się w ciecz, czyli skroplony gaz ziemny (LNG), której objętość jest około 600 razy mniejsza niż objętość gazu w stanie lotnym. LNG jest ładowane na specjalistyczne gazowce klasy lodowej Arc7. Statki płyną do europejskich portów. W terminalu docelowym LNG jest ogrzewane, wraca do stanu gazowego i trafia do europejskiej sieci.
Reuters, również powołując się na dane Kpler, podał jednak nieco inne wartości: 9,97 mln ton i wzrost o 16 proc. Oba źródła potwierdzają rekord, ale dokładne dane należy przypisać do konkretnej publikacji.
Nie oznacza to jednak powrotu do energetycznej zależności od Rosji porównywalnej z sytuacją sprzed pełnoskalowej inwazji. Udział rosyjskiego gazu w całkowitym imporcie gazu do UE spadł z około 45 proc. w 2021 r. do około 12–13 proc. w 2025 r.
Umówione kontrakty
Od 1 stycznia 2027 r. w Unii Europejskiej zakazany będzie import rosyjskiego LNG. Nie będzie to jednak jeszcze całkowity zakaz importu wszelkiego gazu z Rosji: dostawy gazociągowe na podstawie części istniejących umów długoterminowych będą mogły być kontynuowane do 30 września 2027 r., a w wyjątkowych okolicznościach – do 1 listopada 2027 r. Długoterminowe kontrakty na rosyjskie LNG mogą być wykonywane do końca 2026 r.
Reuters, powołując się na Agencję Unii Europejskiej ds. Współpracy Organów Regulacji Energetyki (ACER), wskazuje, że jednym z powodów tegorocznego wzrostu importu może być front-loading, czyli przyspieszenie dostaw przed wejściem w życie pełnego zakazu. Innym powodem jest obowiązujący zakaz przeładunku rosyjskiego LNG w portach UE w celu dalszego wywozu – część gazu, która wcześniej trafiała przez Europę do innych państw, pozostaje obecnie na rynku unijnym.
Część umów zawiera zasadę „take or pay”: odbiorca musi zapłacić za ustalony minimalny wolumen także wtedy, gdy go nie odbierze. Takie postanowienia występują m.in. w kontrakcie Naturgy z Yamal LNG, obowiązującym do 2041 r.; również prezes TotalEnergies opisywał kontrakt swojej spółki jako taki.
Samowolne zerwanie umowy przed wejściem w życie prawnego zakazu mogłoby skutkować roszczeniami lub postępowaniem arbitrażowym. Może to grozić dużymi odszkodowaniami. Unijny zakaz może od 2027 r. stanowić podstawę do powołania się na siłę wyższą, ale ostateczne skutki prawne będą zależały od zapisów w poszczególnych kontraktach.
Najważniejsze europejskie kontrakty z Yamal LNG zawarto wiele lat przed pełnoskalową inwazją, aby zapewnić wieloletnie dostawy gazu.
Cel: Europa
Instalacja Yamal LNG pracuje z na pełnych obrotach. Jej nominalna zdolność produkcyjna wynosi 17,4 mln ton LNG rocznie, jednak od kilku lat często jest przekraczana.
Niegdyś gaz produkowany w tych zakładach był dzielony między kierunek europejski i azjatycki.
Powody koncentracji dostaw na Europie są przede wszystkim logistyczne, kontraktowe i sankcyjne. Zakłady znajdują się w Arktyce, są zależne od niewielkiej floty specjalistycznych gazowców-lodołamaczy, klasy Arc7. Trasa do portów europejskich jest znacznie krótsza niż transport do Azji przez Kanał Sueski, Przylądek Dobrej Nadziei lub sezonowo dostępną Północną Drogę Morską. Dłuższe trasy wymagają większej liczby statków, zwiększają koszty i ograniczają liczbę możliwych rejsów.
Znaczenie mają również ryzyko sankcyjne oraz zależność armatorów od europejskich portów, finansowania, ubezpieczeń i stoczni zdolnych do obsługi wyspecjalizowanych jednostek. Europa jest więc dogodnym rynkiem docelowym dla rosyjskiego LNG: ma odpowiednią infrastrukturę, jest położona relatywnie blisko i pozostaje objęta wieloletnimi kontraktami.
O czym świadczy rekord
Rekord dotyczy importu z konkretnego zakładu: Yamal LNG. To nie rekord całego importu rosyjskiego gazu ani dowód, że zależność UE wróciła do poziomu sprzed wojny. W 2021 r., przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę, 45 proc. importowanego do UE gazu pochodziło z Rosji. W 2025 r. było to już około 12 proc. całego unijnego importu gazu.
Miliardy płyną do Rosji
To prawda: kupowanie LNG z Rosji przynosi rosyjskim spółkom przychody i zasila rosyjski budżet. Jednocześnie Yamal LNG nie należy bezpośrednio do rosyjskiego państwa. Novatek, który posiada pakiet kontrolny – 50,1 proc. udziałów, jest rosyjską spółką giełdową, określaną jako niezależny, a nie państwowy, producent gazu.
Pozostałymi właścicielami są: francuski TotalEnergies – 20 proc., chiński China National Petroleum Corporation (CNPC) – 20 proc. oraz również chiński Silk Road Fund – 9,9 proc.
Nie oznacza to jednak, że projekt jest niezależny od rosyjskiego państwa. Yamal LNG korzystał z rozbudowanego wsparcia władz, ulg podatkowych oraz infrastruktury finansowanej ze środków publicznych. Podatki i inne dochody z projektu zasilają rosyjski budżet. Jednak udział w zyskach przysługuje również zagranicznym właścicielom. Część dywidend należnych TotalEnergies pozostaje jednak zablokowana w Rosji.
Nie oznacza to, że kupowanie paliw kopalnych w Rosji jest etyczne. Import rosyjskiego gazu zostanie już niedługo stopniowo zakazany w całej UE. Różnica między Yamal LNG a Gazpromem jest jednak znacząca.
UE chce zakończenia wojny a Czarnek?
Przemysław Czarnek przedstawia władze państw Unii Europejskiej jako tych, którzy nie chcą zwycięstwa walczącej Ukrainy.
Jednocześnie 13 lipca 2026 r. sam powiedział na antenie Telewizji Republika: „Trzeba zmusić Unię Europejską, również naszą pozycją w Unii Europejskiej, do tego, żeby zaprzestać na ten moment finansowania w jakikolwiek sposób zbrojeń na Ukrainie i odbudowy Ukrainy, dopóki Ukraina nie wejdzie na ścieżkę wartości proludzkich”.
Kandydat PiS na premiera nie może się zdecydować, czy chce zwycięstwa walczącej Ukrainy, czy nie.
Państwa Unii robiły wiele, by ograniczyć zakup rosyjskiego gazu. W ciągu kilku ostatnich lat byliśmy świadkami bezprecedensowej operacji ograniczania roli Rosji w europejskim systemie dostaw. W momencie pełnoskalowej inwazji pozostało pytanie: czy da się zastąpić dostawcę odpowiadającego za prawie połowę importowanego gazu do wspólnoty liczącej około 450 mln ludzi? Okazało się, że się da. Nie bezboleśnie – Europa zapłaciła za to wysokimi cenami energii i spadkiem produkcji w części energochłonnego przemysłu – ale bez powszechnych fizycznych niedoborów gazu.
Niemal natychmiast Europa ograniczyła zużycie gazu. Nie chodziło jednak tylko o efektywność. Znaczenie miało również ograniczenie produkcji w części przemysłu, zmiana części procesów produkcyjnych, poprawa efektywności oraz zastępowanie gazu innymi źródłami energii. Między sierpniem 2022 r. a styczniem 2026 r. popyt na gaz w UE był średnio o około 19 proc. niższy niż średnia z lat 2017–2021.
Rozbudowano system importu LNG do Europy. Jeszcze w 2021 r. Niemcy nie miały żadnego gazoportu. Dziś kilka dużych terminali działa już nad Morzem Północnym i Bałtykiem. Powstały w ciągu kilkunastu–kilkudziesięciu miesięcy. Analitycy uznawali takie tempo za nierealne.
Europejska sieć jak jeden organizm
Europa zaczęła traktować swoją sieć jak jeden organizm. W 2022 r. uruchomiono wcześniej planowane rurociągi, takie jak Baltic Pipe, łączący złoża norweskie z Polską przez Danię, oraz Gas Interconnection Poland–Lithuania (GIPL), łączący Polskę i Litwę.
Dostawy gazu zdywersyfikowano. Zamiast jednego dominującego dostawcy Europa korzysta dziś z bardziej zróżnicowanego grona dostawców, przede wszystkim Norwegii, Stanów Zjednoczonych i państw Afryki Północnej. Zmniejszyło to ryzyko szantażu ze strony jednego państwa.
Wojna była też katalizatorem zielonej transformacji. Od 2022 r. UE rozwija energetykę słoneczną i wiatrową w rekordowym tempie.
Te działania władz unijnych są jasnym sygnałem, że chcą uniezależnić UE od rosyjskich surowców i ograniczyć dochody Rosji. Niektórych rzeczy nie da się rozwiązać łatwym i prostym cięciem, gdyż są zbyt złożone. Jednak obecny wolumen importu paliw z Rosji mówi sam za siebie.