Mieszkańcy warszawskiego Gocławia otrzymali do skrzynek na listy złożoną kartkę, imitującą zaproszenie od Narodowego Funduszu Zdrowia.
„Szanowni Państwo, informuję że osoby po 60. roku życia objęte są możliwością skorzystania z bezpłatnej profilaktyki słuchu w ramach świadczeń finansowanych ze środków publicznych. Jednocześnie wzywam do potraktowania niniejszej informacji jako sprawy pilnej” – czytamy w zaproszeniu.
Autor tego pisma przypomniał, że „zachowanie prawidłowej sprawności słuchu nie stanowi luksusu, lecz obowiązek wynikający z należytej dbałości o własne zdrowie (...) Niezdiagnozowany niedosłuch prowadzi m.in. do narastającej izolacji społecznej, depresji i lęku, przewlekłego stresu oraz obniżenia jakości życia, pogorszenia koncentracji i pamięci, a także do wzrostu obciążenia poznawczego” – podkreślił.
W dokumencie czytamy również, że „należy niezwłocznie wykonać badanie słuchu w punkcie realizującym profilaktykę słuchu”. Podany jest konkretny adres, pod którym miałoby zostać zrealizowane takie badanie oraz numer telefonu.
NFZ: Nie jesteśmy nadawcą tego zaproszenia, nie finansujemy takich badań
Portal sprawdzamto.pl zwrócił się z prośbą do Narodowego Funduszu Zdrowia o wyjaśnienie, czy taki dokument powstał w NFZ. Okazało się, że Fundusz nie jest jego nadawcą. Co więcej wymienione badanie słuchu nie jest finansowane ze środków publicznych.
„Nadawcą zaproszenia jest świadczeniodawca, którego dane widnieją w przesłanej korespondencji. To podmiot przygotował i wysłał zaproszenie. Narodowy Fundusz Zdrowia nie jest jego nadawcą” – przekazała naszemu portalowi Aneta Gardian – główny specjalista Biura Komunikacji Społecznej i Promocji.
Gardian poinformowała, że „program profilaktyki słuchu, którego dotyczy zaproszenie, nie jest programem finansowanym przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Nie znajduje się on w wykazie świadczeń gwarantowanych z zakresu programów zdrowotnych, określonym w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 11 kwietnia 2023 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu programów zdrowotnych (Dz.U. z 2023 r. poz. 916)”.
Nadmieniła także, że logotypem NFZ mogą posługiwać się wyłącznie podmioty, które mają zawartą umowę z Funduszem na udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej.
Sprawdziliśmy także adres, pod którym miało być przeprowadzane „darmowe” badanie dla seniorów. To budynek położony na Pradze-Południe w Warszawie, w którym mieści się placówka oferująca badanie słuchu. Z informacji, do których dotarliśmy, wynika, że spółka Edmed posiada kontrakt z NFZ. Może zatem posługiwać się logiem NFZ.
Czy doszło do naruszenia przepisów?
Uwagę przykuwa forma i sposób przekazania tej reklamy. Przepisy dotyczące reklam są dość jednoznaczne. Zawarto je między innymi w ustawie o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym z dnia 23 sierpnia 2007.
Edmed przeprasza za „błąd techniczny”
Portal Sprawdzamto.pl zwrócił się z pytaniami do przedstawicieli spółki Edmed, którzy potwierdzili, że pismo pochodzi od nich. „Faktycznie doszło do błędu technicznego polegającego na tym, że w przesłanym przez Pana zaproszeniu zostało pominięte logo firmy oraz nazwa Spółki, nad czym Spółka bardzo ubolewa” (pisownia oryginalna – przyp.red.) – wskazała w obszernej odpowiedzi prezes firmy Ewa Decyk.
Podkreśliła, że „jest to zdarzenie incydentalne i Spółka wyciągnie odpowiednie konsekwencje wewnętrzne za ten błąd techniczny oraz nie dopuści, aby w przyszłości doszło do podobnego przypadku”.
Przedstawicielka Edmed zwróciła również uwagę na to, że w zaproszeniu zostały podane informacje dotyczące adresu i numeru telefonu, gdzie Spółka prowadzi gabinet, który jest wyraźnie oznaczony firmą Spółki, więc pacjent korzystając z usług Spółki, ma pełną świadomość, przez kogo jest realizowana usługa.
„Nie jest intencją Spółki ani w jej interesie, aby ukrywać firmę Spółki, ponieważ Spółka skrupulatnie buduje własną markę na rynku pod własną firmą” – podkreśliła Decyk
Zapewniła również, że „każdy pacjent idący do gabinetu Edmed na bezpłatne badanie słuchu na każdym etapie kontaktu dowiaduje się o firmie: podczas rozmowy telefonicznej, podczas docierania do gabinetu oraz będąc w gabinecie. Badanie słuchu oraz inne materiały z którymi pacjent wychodzi z gabinetu są ologowane”.
Prezes Edmed wskazała: „Spółka, w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, realizuje program profilaktyki słuchu. Jednym z elementów tego procesu jest badanie pacjenta przez specjalistę. Pacjent, który posiada zaproszenie, otrzymuje świadczenie zgodne z informacją zawartą w tym zaproszeniu czyli protetyk wykonuje bezpłatnie diagnostykę słuchu. Na koniec pacjent jest poinformowany o stanie kanału słuchowego, wyniku badania a audiogram pozostaje do jego dyspozycji”.
Zapewniła również, że „w przypadku zaproszenia, pacjent uzyskuje bezpłatne badanie słuchu przez osobę uprawnioną bez względu na dalszy przebieg zaleceń. Uprawnieni pacjenci spełniający określone wytyczne narzucone przez Narodowy Fundusz Zdrowia mają możliwość skorzystania z dofinansowania NFZ w zakresie doboru aparatów słuchowych. W celu realizacji ww. dofinansowania Spółka zawarła odpowiednią umowę z NFZ, w ramach, której jest uprawniona do posługiwania się logiem NFZ. Dodam więcej, na każdych drzwiach lokalu lub budynku, w którym gabinet firmy realizuje umowę obowiązkiem firmy jest powiesić tablicę NFZ o odpowiednich ściśle określonych wymiarach i grafice”.
„Biorąc pod uwagę powyższe, Spółka ubolewa i przeprasza za zaistniałą sytuację i powstały błąd techniczny przy drukach listów oraz informuje, że wdrożyła odpowiednie działania, aby podobny przypadek nie zdarzył się w przyszłości” – czytamy w oświadczeniu prezes spółki Ewy Decyk.
W oświadczeniu czytamy: „Może jest to nietypowa forma reklamy jednak ma na celu przyciągnięcia do gabinetu jak największej ilości pacjentów, którzy mają duże kłopoty ze słuchem i nic z tym nie robią a jednak samodzielność i samowystarczalność osób starszych bardzo zależy od wydolności zmysłu słuchu” (pisownia oryginalna – przyp.red.).
UOKiK: Wystąpimy do przedsiębiorcy o informacje
Dziennikarz portalu Sprawdzamto.pl skontaktował się również z UOKiK.
„Wystąpimy do przedsiębiorcy o wyjaśnienia, aby zweryfikować informacje dotyczące bezpłatnego charakteru świadczonej usługi i kwestii jej finansowania ze środków publicznych” – poinformowała starsza specjalistka ds. komunikacji Agnieszka Orlińska.
Nieuczciwe praktyki
W 2016 roku media donosiły o zaproszeniach na bezpłatne badanie układu krążenia, które rozsyłała spółka VRM Group. W rzeczywistości chodziło o sprzedaż sprzętu paramedycznego. Prezes UOKiK nakazał spółce VRM Group natychmiastowe zaniechanie nieuczciwych praktyk.
Za reklamy, które wprowadzały w błąd, w 2017 roku ukarany został Cyfrowy Polsat i Polkomtel. Spółki zapłaciły wówczas 40 mln złotych kary.
To tylko niektóre z przykładów nieuczciwych reklam. Nie brakuje również rozmaitych oszustów, którzy podszywają się pod firmy i instytucje.
Oszuści są bardzo kreatywni
W lutym bieżącego roku NFZ ostrzegał przed obietnicami dotyczącymi „zwrotu kosztów” za leki czy leczenie. Oszuści wysyłali wiadomości zawierające fałszywe formularze, co było próbą wyłudzenia danych kart płatniczych.
Aby otrzymać zwrot, użytkownicy byli proszeni o wypełnienie formularza lub pobranie załącznika, który miał być warunkiem otrzymania pieniędzy. W praktyce link bądź plik przekierowywał ich na fałszywą stronę, na której użytkownik proszony był o podanie danych karty płatniczej – numeru, daty ważności i kodu CVV.
W kwietniu CERT informował, że rośnie liczba kampanii phishingowych wykorzystujących temat rozliczeń zdrowotnych. Cyberprzestępcy podszywają się pod Narodowy Fundusz Zdrowia, wysyłając fałszywe wiadomości o rzekomych błędach w składkach i nakłaniają do kliknięcia w link.
Cyberprzestępcy rozsyłali wówczas wiadomości e-mail oraz SMS-y informujące o rzekomych „błędach w naliczeniu składek” przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ). Komunikaty były skonstruowane w taki sposób, aby wyglądały wiarygodnie – zawierały oficjalny język oraz elementy graficzne przypominające strony urzędowe.
Ministerstwo Finansów ostrzegało przed żądaniem zapłaty za rzekomy postój w strefie zastrzeżonej. Przestępcy próbowali w ten sposób nakłonić do uiszczenia fikcyjnej opłaty. Po kliknięciu w link, użytkownik był przekierowywany do serwisu, który mógł wymagać podania poufnych danych. W ten sposób oszuści próbowali zdobyć poufne informacje, takie jak: dane osobowe, numery kont bankowych, adresy i hasła poczty elektronicznej.
Oszuści próbowali także podszywać się pod resort sprawiedliwości rozsyłając wiadomości z wezwaniem do zapłaty pieniędzy za rzekomą rejestrację działalności gospodarczej w systemie BRIS.
Jak nie dać się oszukać?
W każdej tego typu sytuacji kluczowy jest nasz rozsądek i nieuleganie emocjom związanym z presją, która jest zamierzonym działaniem oszustów.
Warto podkreślić, że nie ma jednego, powtarzalnego wzoru takiej wiadomości. Treść ataku jest często dopasowana do konkretnej grupy docelowej, a sposób działania zależy od umiejętności technicznych sprawców. W większości przypadków pojawia się jednak element presji – odbiorca jest ponaglany do natychmiastowego działania, np. poprzez ostrzeżenia o rzekomym zablokowaniu konta i groźbie negatywnych konsekwencji w przypadku braku reakcji – wyjaśnia Anna Kwaśnik, ekspertka ds. budowania świadomości cyberbezpieczeństwa w NASK.
NFZ na swoich stronach przypomina, jak można uchronić się przed oszustwem.
Należy pamiętać o weryfikacji pełnego adresu e-mail nadawcy, a nie tylko wyświetlanej nazwy. To bardzo ważne, bo serwisy instytucji administracji publicznej zawsze korzystają z domeny gov.pl. Pod żadnym pozorem nie należy otwierać załączników lub klikać w linki zawarte w podejrzanych mailach.