„Pierwsza wielka piramida była robiona zupełnie inaczej, niż się próbuje nam wszystkim wmówić. […] Precyzja, z jaką jej bloki wykonano, do dzisiaj byłaby naprawdę trudna do osiągnięcia. […] Piramida nie była robiona przez ludzi, piramida nie była robiona ręcznie. Piramida była robiona z jednego wielkiego kawałka, ciętego laserem. Stąd precyzja. […] Piramidy obnażają prawdę o tym, że nie zostały stworzone przez ludzi. […] Synowie Boscy, dla nich było to bardzo łatwe do zrobienia, wybudowali piramidy. Są one dużo starsze, niż się oficjalnie mówi. […] Wzięli sobie kawałek góry, bardzo łatwo mogli go przynieść, pocięli laserem – w bardzo prosty sposób zrobiono piramidę. […] Piramidy są pewnego typu podpowiedzią, że na pewno nie robili tego ludzie”.
Taką tezę na temat budowy piramid w Egipcie stawia polski reżyser Konrad Niewolski, znany przede wszystkim z filmu „Symetria”. Nie jest jedyny. Pogląd, że piramidy powstały dzięki pomocy istot pozaziemskich, od dekad należy do najpopularniejszych teorii spiskowych dotyczących starożytności. Spopularyzował go przede wszystkim Erich von Däniken, autor koncepcji „starożytnych astronautów”. Jego książki sprzedały się w ponad 70 mln egzemplarzy, a rozwijający podobne tezy program Ancient Aliens doczekał się ponad 20 sezonów.
Zwolennicy teorii paleokontaktu uważają, że w prehistorii lub starożytności ludzie spotkali przybyszów z innych planet, którzy mieli przyspieszyć rozwój cywilizacji.
Różnią się w szczegółach – dyskutują o tym, kim byli owi „starożytni astronauci” i jaki wpływ wywarli na poszczególne kultury – ale łączy ich jedno przekonanie: bez pomocy kosmitów ludzkość nie byłaby w stanie wznieść takich budowli jak egipskie piramidy.
Niemal zawsze kluczową rolę w tych teoriach odgrywają piramidy w Egipcie oraz Sfinks. Jako największe i najbardziej spektakularne zabytki starożytności, które dotrwały do naszych czasów, ciekawiły ufologów i fascynatów „zakazanej” archeologii. Jednak jak tak naprawdę zbudowano piramidy? Popularność tej legendy wynika z braku wiedzy z zakresu historii starożytnej oraz z tego, że nauka historii w szkole jest zorientowana na historię polityczną, a nie społeczną.
Ludzie, a nie obcy
To, że piramidy zbudowali ludzie, a nie kosmici, to niezaprzeczalny fakt. Mamy na to dowody zarówno historyczne, jak i archeologiczne. Wysiłek ludzi przy budowie piramidy potwierdza przede wszystkim odnaleziony w 2013 r. dziennik Merera, czyli dokument historyczny z okresu panowania Cheopsa. Opisuje pracę egipskiego urzędnika, który doglądał transportu kamieni na budowę Wielkiej Piramidy. Jego ludzie transportowali łodziami wapienne bloki na okładzinę piramidy z kamieniołomów w Turze do miejsca określanego jako Achet-Chufu, czyli „Horyzont Cheopsa”, co było nazwą kompleksu Wielkiej Piramidy. To autentyczny dokument administracyjny liczący 4500 lat, a nie późniejsza legenda.
Jeśli tego mało, archeolodzy odkryli również ślady osiedla robotniczego w okolicach Gizy. Heit el-Ghurab pochodzi z okresu IV dynastii, której władcy panowali – według różnych szacunków – około 2500 r. p.n.e. Było to zaplecze budowy kompleksów piramid. Odkryto tam domy, magazyny, warsztaty, piekarnie, kuchnie, ulice, budynki administracyjne oraz duże pomieszczenia, które mogły służyć jako kwatery pracowników.
Obok osiedla znaleziono również cmentarz robotników i nadzorców.
Zachowane szkielety noszą ślady ciężkiej pracy fizycznej i licznych złamań, z których część została prawidłowo wyleczona. Badacze odtworzyli nawet dietę budowniczych – zaopatrywano ich w duże ilości mięsa, ryb, chleba i innych produktów.
Niedaleko Wielkiej Piramidy znajduje się także ogromny kamieniołom. Do dziś widać w nim częściowo odcięte bloki, kanały wycinane wokół nich oraz otwory przygotowane do odłamywania kamieni przy użyciu dźwigni. Okolica jest usiana odpadami powstałymi podczas wydobycia.
Szacuje się, że z tego wyrobiska pozyskano ilość kamienia zbliżoną do objętości Wielkiej Piramidy. To bezpośrednio przeczy twierdzeniu Niewolskiego i jemu podobnych, że piramidę wykonano „z jednego wielkiego kawałka, ciętego laserem”. Tym bardziej że znamy również łańcuch dostaw materiałów. Większość konstrukcji powstała z miejscowego wapienia, wysokiej jakości biały wapień okładzinowy transportowano z Tury, a granit sprowadzano z Asuanu. Badania archeologiczne wskazują też, że w okolicach Gizy funkcjonowały sezonowe baseny portowe i kanały, którymi podczas wysokiego stanu Nilu dostarczano kamień oraz zapasy.
To wszystko jest znacznie lepiej udokumentowane niż opowieści o lewitacji czy pozaziemskiej technologii.
Przyczyny ekonomiczne
Dlaczego faraon pozwalał sobie na tak ogromne przedsięwzięcia budowlane? Z tego samego powodu, dla którego bogaci ludzie od wieków inwestują w monumentalne budowle. Bo mógł. Egipt, dzięki corocznym wylewom Nilu, należał do najżyźniejszych państw ówczesnego świata. Regularne nadwyżki żywności stanowiły podstawę jego bogactwa.
Były to jednak czasy, gdy gospodarka towarowo-pieniężna dopiero się rozwijała. Władca pobierał podatki głównie w płodach rolnych i wyrobach rzemieślniczych, które magazynowano, a następnie przeznaczano m.in. na utrzymanie ludzi pracujących przy wielkich inwestycjach. Dzięki temu faraon mógł przez lata finansować pracę budowniczych, kamieniarzy, cieśli i architektów. W okresach, gdy prace polowe ustawały, dołączała do nich również część rolników.
Budowa piramid trwała wiele lat, stopniowo pochłaniając nadwyżki państwa i jednocześnie wzmacniając prestiż władcy, który miał ogromne znaczenie zarówno polityczne, jak i religijne.
Dlaczego piramidy miały właśnie taki kształt? Między innymi dlatego, że ostrosłup jest prostą i bardzo stabilną bryłą, pozwalającą wznosić wysokie konstrukcje. Kolejne warstwy kamienia opierają się na niższych, równomiernie rozkładając ciężar. Nie był to jednak wyłącznie wybór inżynieryjny. Kształt piramidy miał również znaczenie religijne i wywodził się z wcześniejszych form egipskich grobowców.
Do budowy Wielkiej Piramidy Egipcjanie dochodzili stopniowo. Najpierw powstała piramida schodkowa Dżesera. Później faraon Snofru zbudował piramidę w Meidum, piramidę łamaną i czerwoną. Dopiero doświadczenia zdobyte podczas tych przedsięwzięć pozwoliły wznieść największą z nich.
Czy wiemy już wszystko?
Badanie historii, zwłaszcza tak odległej, zawsze pozostawia pewne białe plamy. Systematycznie zapełniają je kolejne pokolenia historyków i archeologów.
Wiemy, kto, kiedy, dlaczego i przy użyciu jakiej technologii budował piramidy. Nie odkryliśmy jednak jeszcze wszystkich sekretów starożytnych budowniczych ani odpowiedzi na każde pytanie dotyczące zastosowanych przez nich rozwiązań inżynieryjnych.
Nie mamy na przykład pewności, jak wciągano kamienie na kolejne poziomy Wielkiej Piramidy. Nie oznacza to jednak, że musimy szukać tam śladów ektoplazmy czy magii obcych. Badacze są zgodni, że bloki transportowano na saniach ciągniętych przez zespoły robotników, a do ich podnoszenia wykorzystywano kombinację ramp, lin i dźwigni. Archeologia eksperymentalna wykazała również, że odpowiednie zwilżenie piasku znacznie zmniejszało opór podczas ciągnięcia sań. Zachowane rampy w egipskich kamieniołomach dowodzą z kolei, że Egipcjanie potrafili transportować ciężkie bloki po stromych pochylniach.
Wciąż nie wiemy natomiast, jaki układ ramp zastosowano przy budowie Wielkiej Piramidy. Czy była to jedna długa, prosta rampa? A może kilka łączących się w zygzak? Albo konstrukcja oplatająca budowlę niczym współczesne rusztowanie?
Żaden z proponowanych modeli nie został dotąd potwierdzony na tyle przekonującym zespołem śladów, by ostatecznie zamknąć dyskusję. Nadal nie wiadomo również, jak wciągano na odpowiednią wysokość największe kamienie. Granitowe belki nad Komorą Króla ważą dziesiątki ton. Wciąż nie wiemy, jaką trasą transportowano je na wysokość kilkudziesięciu metrów, jak zabezpieczano podczas transportu ani jak ustawiono z tak dużą precyzją. Dyskutowana pozostaje również kolejność poszczególnych etapów budowy. Badania śladów wokół podstawy piramidy – otworów po słupach, gniazd na dźwignie, linii pomiarowych i wycięć w skale – stale dostarczają nowych informacji o organizacji placu budowy.
Nadal nie ma jednak zgody co do jego dokładnego przebiegu, podobnie jak w kwestii zastosowanych obliczeń matematycznych, liczby pracowników czy czasu trwania budowy.
To jednak dowód na to, że nauka jest procesem, a nie że za budową piramid stali „szaraki” z kosmosu. Każde pokolenie egiptologów i badaczy innych specjalności przynosi nowe odkrycia. Dobrym przykładem są badania zespołu ScanPyramids, który w 2017 r. odkrył co najmniej 30-metrową pustą przestrzeń nad Wielką Galerią, nazwaną „Big Void” („Wielka Pustka”). Jej istnienie potwierdzono trzema niezależnymi metodami detekcji, jednak do dziś nie ustalono, jaką pełni funkcję. Może być komorą konstrukcyjną, przestrzenią odciążającą, pozostałością procesu budowy albo mieć zupełnie inne przeznaczenie.
Czy zagadką jest to, że piramida „nie osiadła”? Wbrew temu, co twierdzi Niewolski – nie. Wielka Piramida stoi na wapiennym podłożu skalnym, a jej ciężar rozłożono na powierzchni ponad pięciu hektarów. To zupełnie inna sytuacja niż w przypadku współczesnego wieżowca. Badacze dobrze poznali sposób przygotowania podłoża i konstrukcję fundamentów. Stabilność piramidy nie wymaga odwoływania się do nieznanej technologii – wystarczą wiedza inżynieryjna i odpowiednio dobrane podłoże. Nasi przodkowie mieli jedno i drugie pod ręką.