manipulacja

Kreml próbuje przekonać opinię publiczną, że kryzys paliwowy ustępuje. W rzeczywistości jest coraz gorzej

Kontrolowane przez rząd rosyjskie media donoszą o rzekomym zwiększeniu dostaw paliw, częściowym zniesieniu ograniczeń i ogólnej poprawie sytuacji w wielu regionach. Nie ma to wiele wspólnego z rzeczywistością.

Kreml próbuje przekonać opinię publiczną, że kryzys paliwowy ustępuje. W rzeczywistości jest coraz gorzej
fot. Getty Images

To Europa ma problem

Od kilku dni na portalach internetowych kontrolowanych przez kreml znaleźć można informacje mające przekonać rosyjskie społeczeństwo, że kryzys paliwowy ustępuje. Do tej pory agencje RIA, TASS czy kanał Rossija 1, albo w ogóle nie wspominały o kryzysie, albo tłumaczyły, że to sytuacja przejściowa. Obecnie piszą wprost, że idzie ku lepszemu, a rząd ma rozwiązania. Przy okazji przekonują, że to Europa ma problemy z paliwami kopalnianymi, a paliwo drożeje – owszem, ale w USA.

Tymczasem liczby dotyczące Rosji sugerują zupełnie coś innego. Za „poprawą” sytuacji głoszoną przez Kreml kryją się niedobory, droższy olej napędowy i spadek produkcji.

Poprawa w poszczególnych regionach nie wynika ze wzrostu produkcji, lecz z administracyjnej redystrybucji istniejących rezerw paliw między różnymi terytoriami i kategoriami odbiorców – zwraca uwagę Służba Wywiadu Zagranicznego Ukrainy.  

Ceny paliw wciąż w górę

Według danych wywiadowczych najtrudniejsza sytuacja utrzymuje się obecnie w obwodach tambowskim, astrachańskim, kirowskim, penzeńskim, woroneskim, rostowskim, wołgogradzkim, orenburskim i jarosławskim, obwodzie permskim, Republice Czuwaskiej, republikach Mordowii i Udmurcji, a także na tymczasowo okupowanym Krymie. I nie przewiduje się ani poprawy, ani nawet oznak stabilizacji. Od 1 do 10 lipca średnia cena benzyny AI-92 na rosyjskich stacjach benzynowych wzrosła do 64,5 rubla za litr, czyli o 20 proc. (!) więcej niż rok wcześniej. Cena AI-95 wzrosła do 77,5 rubla (+24 proc.), a AI-98 do rekordowej sumy 119,5 rubla za litr (+32 proc.).

Służba Wywiadu Zagranicznego Ukrainy nie ukrywa zadowolenia, za spadek produkcji paliw w Rosji odpowiedzialne są bowiem ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie oraz inne zakłady przemysłu paliwowego i obiekty infrastruktury energetycznej.

Deficyt rośnie, a Putin mówi o „ulepszaniu sytuacji”

Dla przykładu średnie letnie zapotrzebowanie na paliwo wynosi w Rosji około 110 tys. ton. Tymczasem w lipcu produkcja wyniosła ok. 71,5 tys. ton i wciąż spada. Rosyjskie rafinerie pokrywają jedynie około 65 proc. krajowego zapotrzebowania, a deficyt sięga już prawie 38,5 tys. ton dziennie.

A jednak Putin mówi o „ulepszaniu sytuacji”. Według ukraińskich służb „Kreml przygotowuje się nie tyle do przezwyciężenia kryzysu, ile do jego długotrwałego istnienia, a głównym celem reżimu nie jest przywrócenie pełnej podaży na rynku, lecz zapobieganie przestojom w strategicznie ważnych branżach” – podkreśla wywiad.

Wzrost kosztów transportu, bankructwa w górnictwie

Deklaracje Putina o normalizacji sytuacji mają przede wszystkim charakter informacyjny. Mają one na celu stworzenie wrażenia stabilizacji, choć rozdźwięk między oficjalną retoryką a rzeczywistą sytuacją na rynku paliw stale się pogłębia. Problemy gospodarcze Rosji coraz bardziej wykraczają poza niedobory paliwa i obejmują inne obszary.

Nic dziwnego. Region moskiewski odpowiada za ok. 20 proc. rynku transportu drogowego i 40 proc. przewozów pasażerskich w lotnictwie cywilnym. Ponadto problemy z dostawami paliwa przekładają się na opóźnienia dostaw żywności (np. Petersburg, Krym), wyższe koszty transportu i ryzyko lokalnych niedoborów – w okresie żniw to rolnicy są głównym odbiorcą paliw. Kryzys uderza w zbiory, transport i ogólną stabilność rynku żywnościowego. Źródła powołujące się na agencję Reutersa wskazują na słabnięcie rosyjskiego górnictwa, w którym rośnie liczba bankructw i zamykanych kopalń po gwałtownym spadku eksportu.

Kryzys, budżet i armia

Kryzys nie omija tego, co obecnie najważniejsze dla Putina – budżetu i armii. Zagraniczni analitycy zwracają uwagę, że mniejsze wpływy z eksportu ropy i paliw oraz utrudnienia w zaopatrzeniu w paliwo uderzają w zdolność prowadzenia wojny (logistyka wojskowa, morale, możliwości ofensywne). O tym jednak nie ma ani słowa w prokremlowskich mediach.

Przeczytajcie też: Putin mści się na dezerterach. Rosjanie, którzy uciekli za granicę, są porywani 

Źródła

  1. TASS

  2. RIA

  3. SZR Ukraine

  4. WYWIAD

Nasi autorzy