Pod koniec czerwca król Tajlandii Maha Vajiralongkorn i królowa Suthida przebywali z oficjalną wizytą we Francji z okazji 170. rocznicy stosunków dyplomatycznych. Głównym punktem wizyty była uroczystość w Pałacu Elizejskim, podczas której Emmanuel Macron odznaczył króla Tajlandii Wielkim Krzyżem Legii Honorowej, a królową – Orderem Narodowym Zasługi.
Autorzy grafiki nie wymyślili całej historii. Oparli się na prawdziwej uroczystości, dodając tylko jeden fałszywy element – przedstawili Emmanuela Macrona klęczącego przed tajlandzkim monarchą.
Najwyższe odznaczenie Francji. Macron klęka, by wręczyć nagrodę królowi i królowej w Pałacu Elizejskim – głosi wpis w języku tajskim na grafice z 1 lipca 2026 r.
Co naprawdę wydarzyło się w Pałacu Elizejskim?
Przebieg uroczystości dobrze dokumentują materiały opublikowane przez tajlandzkie Ministerstwo Spraw Zagranicznych oraz fotografie międzynarodowych agencji prasowych. Na wszystkich Emmanuel Macron stoi obok króla, a odznaczenia znajdują się na stole przygotowanym do ceremonii. Żaden z kadrów nie przedstawia prezydenta Francji klęczącego przed monarchą.
To istotne, ponieważ wydarzenie było szeroko relacjonowane przez oficjalnych fotografów i fotoreporterów wielu agencji. Gdyby podczas ceremonii rzeczywiście doszło do tak nietypowego gestu, zostałby on sfotografowany z różnych perspektyw. Tymczasem jedynym obrazem przedstawiającym Macrona klęczącego przed królem jest grafika rozpowszechniana w mediach społecznościowych.
Tajlandzkie władze przecięły spekulacje
Wkrótce po tym, jak zdjęcie zaczęło zdobywać popularność, głos zabrało Ministerstwo Spraw Zagranicznych Tajlandii.
To oficjalne stanowisko potwierdziło to, co wcześniej wynikało już z porównania wiralowej grafiki z dokumentacją fotograficzną uroczystości.
AI zdradziły szczegóły obrazu
Fałszywość grafiki potwierdza nie tylko brak odpowiednika na autentycznych zdjęciach.
Dokładniejsza analiza ujawnia również błędy typowe dla materiałów generowanych przez sztuczną inteligencję. Jednym z nich jest strój królowej Suthidy. Na wiralowej grafice różni się on od ubioru, który miała podczas ceremonii – brakuje charakterystycznych elementów widocznych na oficjalnych fotografiach.
Dodatkowo narzędzie OpenAI wykryło oznaczenia wskazujące, że obraz został wygenerowany przez system AI. Sama obecność takiego znacznika nie przesądza jeszcze o fałszerstwie, jednak w połączeniu z oficjalną dokumentacją wydarzenia stanowi kolejny mocny argument przemawiający za tym, że grafika nie jest autentyczna.
Dlaczego tak wiele osób uwierzyło?
To przykład nowego rodzaju dezinformacji, w której sztuczna inteligencja nie tworzy całkowicie fikcyjnych wydarzeń, lecz modyfikuje przebieg tych, które rzeczywiście miały miejsce. Taka manipulacja jest szczególnie skuteczna, ponieważ odbiorcy łatwo uznają realistycznie wyglądający obraz za kolejny kadr z dobrze udokumentowanej uroczystości.
Wraz z rozwojem generatywnej AI podobnych materiałów będzie przybywać. Dlatego o autentyczności zdjęcia nie powinien przesądzać jego wygląd, lecz możliwość potwierdzenia przedstawionej sceny w wiarygodnych źródłach.