Meta pod lupą. Chodzi o wpisy wspierające irański reżim

Niezależna Rada Nadzorcza Mety zajmie się dwiema sprawami dotyczącymi treści wspierających irańskie siły bezpieczeństwa. Użytkownicy wskazywali, że mogły one być elementem skoordynowanej operacji wpływu. Meta pozostawiła je na platformie, a teraz rada oceni, czy firma prawidłowo zareagowała na sygnały możliwego „skoordynowanego nieautentycznego zachowania”.

Meta pod lupą. Chodzi o wpisy wspierające irański reżim
fot. Getty Images, Sprawdzam to

Rada Nadzorcza Mety sprawdzi dwa irańskie wpisy

Meta poinformowała 30 czerwca 2026 r., że wybrała do wspólnej analizy dwie sprawy dotyczące treści wspierających irańskie rządowe siły bezpieczeństwa. Organ ma ocenić, jak gigant technologiczny postępuje z materiałami, które mogą być generowane lub rozpowszechniane w ramach skoordynowanego, nieautentycznego zachowania, w tym państwowych operacji wpływu.

Nie chodzi więc wyłącznie o to, czy dany wpis zawiera fałsz. Problem jest szerszy: czy platforma potrafi rozpoznać sytuację, w której pozornie zwykła treść polityczna może stanowić element zorganizowanej kampanii prowadzonej przez sieć kont. Rada ma zdecydować, czy utrzymać, czy uchylić decyzje Mety w każdej ze spraw osobno. Na tym etapie trwa jeszcze przyjmowanie komentarzy publicznych.

Konta powstały krótko przed publikacją

Według Rady Nadzorczej oba materiały opublikowały konta, których nazwy zawierały kod powiązany z prorządową irańską grupą hakerską. Profile utworzono mniej niż dwa miesiące przed publikacją wpisów. To właśnie ten zestaw sygnałów okazał się kluczowy.

Sam wpis nie musi jednoznacznie łamać zasad dotyczących przemocy, mowy nienawiści czy dezinformacji. Kluczowy jest szerszy kontekst: konto, jego krótki okres aktywności, powtarzalny kod w nazwie oraz charakter publikacji mogą wskazywać na skoordynowaną operację wpływu.

„Te sygnały, w połączeniu z charakterem treści, sugerują, że wpisy mogły stanowić część internetowej operacji wpływu” – Rada Nadzorcza Meta.

Jeden wpis dotyczył bombardowania Iranu, drugi protestów

Pierwszy z analizowanych materiałów przedstawiał mężczyznę w stroju wojskowym, który wzywał obywateli do spokoju i cierpliwości w czasie, gdy USA bombardowały część Iranu w czerwcu 2025 r.

Drugi materiał był nagraniem opublikowanym w styczniu, w okresie protestów w Iranie. Wideo przedstawiało kolumnę motocykli z irańskimi funkcjonariuszami sił bezpieczeństwa. Podpis deklarował oddanie krajowi i reżimowi „do ostatniego tchu”.

Użytkownicy zgłaszający treści wskazywali, że mogły one promować i normalizować przemoc oraz działać jako forma propagandy wymierzonej w irańskich dysydentów. Meta zdecydowała jednak o pozostawieniu materiałów na platformie.

Problemem jest mechanizm, nie tylko treść

Ta sprawa dobrze pokazuje lukę w tradycyjnym podejściu do dezinformacji. Platformy często oceniają pojedynczą publikację: czy zawiera fałszywe informacje, nawołuje do przemocy lub narusza zasady dotyczące mowy nienawiści czy manipulacji. Operacje wpływu działają jednak inaczej. Ich skuteczność nie zawsze wynika z jednego fałszywego zdania. Często opiera się na koordynacji działań, podszywaniu się pod zwykłych użytkowników, wzmacnianiu określonych emocji i tworzeniu wrażenia, że dane stanowisko ma szersze poparcie niż w rzeczywistości.

Dlatego w tej sprawie znaczenie ma nie tylko treść publikacji. Równie ważne jest to, kto ją opublikował, kiedy powstało konto, czy istniały sygnały skoordynowanego działania oraz czy Meta prawidłowo oceniła cały kontekst.

Meta ma problem ze skoordynowanym nieautentycznym zachowaniem

Meta od lat podkreśla, że usuwa sieci zaangażowane w skoordynowane nieautentyczne zachowania. Według danych firmy od 2017 r. usunięto i opisano ponad 200 ukrytych operacji wpływu prowadzonych przez podmioty państwowe, firmy komercyjne i grupy bez jednoznacznej atrybucji.

Nie oznacza to jednak, że problem został rozwiązany. Rada Nadzorcza już wcześniej zwracała uwagę, że Meta powinna skuteczniej reagować na treści rozpowszechniane przez nieautentyczne sieci kont, zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych i podczas konfliktów zbrojnych. W decyzji z marca 2026 r., dotyczącej wygenerowanego przez AI nagrania z konfliktu Izrael–Iran, wskazała, że obecne mechanizmy oznaczania takich materiałów nie nadążają za skalą i tempem ich rozpowszechniania.

W praktyce oznacza to, że pojedyncza publikacja może nie naruszać zasad platformy. Sieć kont, która systematycznie ją wzmacnia, może jednak stanowić element skoordynowanej operacji wpływu.

Iran od lat prowadzi działania informacyjne w sieci

Irańskie operacje wpływu nie są nowym zjawiskiem. Już wcześniej Meta informowała o usuwaniu sieci powiązanych z Iranem w związku ze skoordynowanym nieautentycznym zachowaniem. W jednej z takich spraw Facebook usunął 82 strony, grupy i konta powiązane z Iranem, które kierowały przekaz do odbiorców w USA i Wielkiej Brytanii. Operacja wykorzystywała fikcyjne persony podszywające się pod Amerykanów i Brytyjczyków oraz poruszała tematy dzielące opinię publiczną.

W marcu 2026 r. Meta poinformowała też o zakłóceniu irańskiej operacji wpływu na Instagramie, która miała wykorzystywać starannie przygotowane fałszywe persony do budowania relacji z użytkownikami w USA, zanim zaczynały rozpowszechniać przekaz polityczny. Brytyjska komisja spraw zagranicznych w raporcie z marca 2026 r. wskazała Iran jako istotnego aktora zagranicznej manipulacji informacyjnej i ingerencji. Z dokumentu wynika, że irańskie działania informacyjne koncentrują się głównie na USA, Izraelu i Arabii Saudyjskiej, jednak ich celem stała się również Wielka Brytania.

Rada powstała po kryzysie z rosyjskimi operacjami wpływu

Rada Nadzorcza Mety została utworzona jako niezależny mechanizm kontroli decyzji moderacyjnych firmy. Jak przypomina The National, jej powstanie było w dużej mierze odpowiedzią na falę nieautentycznych treści pochodzących z Rosji, które pojawiały się w mediach społecznościowych przed wyborami prezydenckimi w USA w 2016 r.

Sprawa irańskich publikacji wykracza więc poza ocenę dwóch konkretnych materiałów. Dotyczy problemu, z którym platformy próbują mierzyć się od lat: jak odróżnić autentyczną debatę polityczną od działań prowadzonych przez sieci kont wykorzystywane w państwowych operacjach wpływu.

Co może oznaczać decyzja rady

Jeśli Rada Nadzorcza uzna, że Meta powinna była inaczej ocenić te treści, sprawa może mieć znaczenie wykraczające poza Iran. Możliwe, że doprowadzi do bardziej precyzyjnych zasad określających, kiedy sygnały koordynacji i powiązania z podmiotami państwowymi są wystarczające, by ograniczyć zasięg, oznaczyć lub usunąć publikację.
Jeśli natomiast Rada Nadzorcza podtrzyma decyzję Mety, problem również nie zniknie.

Kluczowe pozostanie pytanie, jakie dowody są potrzebne, by platforma mogła uznać, że dana publikacja nie jest zwykłą treścią polityczną, lecz elementem operacji wpływu. Już teraz widać jedno: sama treść nie wystarcza. W takich sprawach znaczenie ma cały kontekst – konto, czas publikacji, powiązania, sposób dystrybucji oraz sygnały wskazujące na skoordynowane działania.

Źródła

  1. Rada Nadzorcza Mety, „Potential State-Backed Influence Campaigns Under Scrutiny in Iran Case”, czerwiec 2026 r.

  2. The National, „Iranian content at centre of potential inquiry by Meta Oversight Board”, 30 czerwca 2026 r.

  3. Rada Nadzorcza Mety, decyzja „AI-Generated Video in Israel-Iran Conflict”, 10 marca 2026 r.

Nasi autorzy