Portale randkowe od dawna kojarzą się z oszustwami finansowymi czy wyłudzaniem danych. W ostatnich latach pojawiły się jednak liczne dowody wskazujące, że mogą być także wykorzystywane przez państwowe służby specjalne do prowadzenia działań wywiadowczych, rekrutacji agentury oraz operacji wpływu.
Najobszerniejsze opracowanie na ten temat opublikował w maju 2026 r. unijny projekt do walki z dezinformacją EUvsDisinfo, prowadzony przez Europejską Służbę Działań Zewnętrznych (EEAS). Z analizy wynika, że od początku pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę aplikacje randkowe, takie jak Tinder, stały się elementem cyfrowego pola walki. Mają służyć do pozyskiwania informacji o użytkownikach, identyfikowania potencjalnych celów, nawiązywania prywatnych relacji oraz prowadzenia operacji dezinformacyjnych.
SBU: od flirtu do sabotażu
Najmocniejsze dowody pochodzą z komunikatów ukraińskich służb.
W lutym 2026 r. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) oraz Ministerstwo Obrony Ukrainy ostrzegły przed nasileniem rosyjskich prób werbowania obywateli poprzez fałszywe profile kobiet oraz konta podszywające się pod funkcjonariuszy ukraińskich służb.
SBU informowała, że ofiary były zmuszane m.in. do obserwowania wskazanych osób, fotografowania obiektów infrastruktury krytycznej, a nawet dokonywania podpaleń.
W styczniu 2026 r. ukraińskie służby zatrzymały 22-letniego mężczyznę podejrzanego o próbę podpalenia urzędu pocztowego. Według śledczych został zwerbowany za pośrednictwem aplikacji randkowej, a jego rosyjski opiekun nakazał transmitowanie podpalenia na żywo. Z kolei w lipcu 2025 r. zatrzymano kobietę, która – według SBU – miała otrzymać przez portal randkowy polecenie podłożenia ładunku wybuchowego w hotelu.
„Honey trap” to klasyczna metoda wywiadu
Mechanizm ten nie jest nowy. W środowisku wywiadowczym funkcjonuje pod nazwą „honey trap” – pułapki wykorzystującej relacje romantyczne lub seksualne do zdobywania informacji albo wpływania na zachowanie ofiary.
Dr Łukasz Olejnik, badacz King's College London i ekspert ds. cyberbezpieczeństwa, w rozmowie z PAP zwraca uwagę, że aplikacje randkowe idealnie nadają się do takich operacji.
– Użytkownik sam ujawnia zdjęcia, miejsce pobytu, styl życia, potrzeby emocjonalne, poglądy. Kontekst rozmowy quasi-intymnej może tylko obniżać czujność – dr Łukasz Olejnik, badacz King's College London i ekspert ds. cyberbezpieczeństwa dla PAP.
Ekspert podkreśla, że z pozornie niewinnych informacji można odtworzyć miejsce
zamieszkania, miejsce pracy, codzienne trasy czy relacje rodzinne.
Niemcy również ostrzegali
O podobnym zagrożeniu mówiły także zachodnie służby.
Już w 2023 r. niemiecki kontrwywiad wojskowy Bundeswehry (MAD) poinformował dziennik „Die Welt”, że rosyjscy agenci wykorzystują Tindera do wyszukiwania żołnierzy Bundeswehry oraz polityków, a następnie próbują pozyskiwać ich jako źródła informacji. Doniesienia te były szeroko komentowane także przez media międzynarodowe.
Czy Polska jest celem?
Nie ma publicznie dostępnych informacji o konkretnych postępowaniach prowadzonych w Polsce dotyczących werbunku przez aplikacje randkowe.
Dr Łukasz Olejnik ocenia jednak, że zjawisko z dużym prawdopodobieństwem występuje również u nas.
– Prawdopodobieństwo takich działań w Polsce oceniam na 100 proc. Statystycznie rzecz biorąc, musiało mieć to miejsce – dr Łukasz Olejnik dla PAP.
To jednak opinia eksperta, a nie informacja potwierdzona przez polskie służby.
Nie tylko Rosja
Z aplikacji randkowych korzystają również inne państwa.
EUvsDisinfo opisuje przypadek Ukrainki, która, korzystając z wielu profili na Tinderze i porównując odległości wyświetlane przez aplikację, miała zidentyfikować ponad 70 lokalizacji rosyjskich wojsk.
Podobne mechanizmy wykorzystują także chińskie operacje wpływu.
W czerwcu 2026 r. firma NewsGuard opisała sieć 294 fałszywych kont na platformie Threads, podszywających się pod atrakcyjne kobiety zainteresowane relacjami z mężczyznami z Tajwanu. Badacze wskazali liczne oznaki skoordynowanej kampanii, m.in. identyczne zdjęcia profilowe, podobne nazwy użytkowników, zsynchronizowane publikacje oraz aktywność ograniczoną do godzin pracy w Chinach. Według analityków konta miały najpierw budować wiarygodność, a następnie zostać wykorzystane do działań politycznych związanych z wyborami na Tajwanie.
Co mówią inne instytucje?
Zagrożenie związane z budowaniem relacji online od lat opisują również zachodnie instytucje zajmujące się cyberbezpieczeństwem.
Amerykańska CISA (Cybersecurity and Infrastructure Security Agency) w poradnikach dotyczących bezpieczeństwa osobistego zaleca ograniczanie ilości informacji publikowanych w mediach społecznościowych i ostrożność wobec prób szybkiego przenoszenia rozmów do prywatnych komunikatorów.
Brytyjskie National Cyber Security Centre (NCSC) ostrzega z kolei, że zagraniczne służby coraz częściej wykorzystują media społecznościowe i relacje internetowe do identyfikowania osób mających dostęp do informacji wrażliwych oraz prowadzenia długotrwałych operacji socjotechnicznych.
Podobne wnioski płyną z analiz firmy Mandiant (Google Cloud), dotyczących działalności grup powiązanych z Chinami, Rosją i Iranem. Eksperci wskazują, że wiele operacji szpiegowskich rozpoczyna się od budowania zaufania z wykorzystaniem fałszywych tożsamości w serwisach społecznościowych, komunikatorach i aplikacjach randkowych. Taki schemat pojawia się w raportach Mandiant dotyczących kampanii prowadzonych przez grupy APT oraz operacji wykorzystujących tzw. social engineering.
Jak ograniczyć ryzyko?
Eksperci są zgodni, że największym zagrożeniem nie jest sama aplikacja, lecz nadmierne zaufanie do nieznajomych.