“Takiego braku opłacalności w rolnictwie nie było od czasów Balcerowicza❗ A rząd nie robi nic❗ Trwają zbiory owoców, zaczynają się żniwa. I trwa dramat polskiej wsi, o którym w Warszawie mówi się szeptem. Za tonę pszenicy rolnik dostaje dziś 700-800 złotych. To ceny sprzed dwudziestu lat. A w tym czasie koszty produkcji WZROSŁY TRZYKROTNIE: paliwo, nawozy, środki ochrony roślin, praca. Dla porównania, najniższa krajowa wzrosła w tym okresie z 650 do 3600 złotych, czyli ponad pięciokrotnie. Nie ma w Polsce drugiej branży, w której opłacalność runęła tak drastycznie. Produkcja zwierzęca? W zaniku. Za kilogram żywca wieprzowego rolnik dostaje 3,8 złotego, a w sklepie za kilogram wędliny płacimy 50-70 złotych. Żeby kupić litr oleju napędowego, rolnik musi wyprodukować i sprzedać dwa kilogramy tucznika. Mleko w skupie kosztuje 1,8 złotego za litr, czyli mniej niż woda mineralna w sklepie. A warzywa? Rynek zalewa import. Niemiecki ziemniak w Biedronce po 4 złote za kilogram, gdy polskiemu rolnikowi oferuje się 35 groszy. Ogórek z Rumunii, czereśnie z Turcji, marchew z Holandii. Rolnicy, których latami namawiano do inwestycji w warzywa, dziś zaorują plantacje i zostają z kredytami. Minister Krajewski siedzi w resorcie trzy lata i nie rozwiązał żadnego problemu. Nie otwarto ani jednego nowego rynku zbytu. Nie ma agroportu, obiecywanego od dwóch dekad. Nie ma polskiej półki w sklepach, obiecywanej przez KO i PiS. Rolnik znów zapomniany, przypomną sobie o za rok na dożynkach! Rolnik potrzebuje tu i teraz działań, które zabezpieczą jego pracę! Rolnik nie prosi o jałmużnę. Prosi o państwo, które przestanie mu szkodzić. “ Pisze na portalu X Paweł Usiądek z Konfederacji.
W czerwcu 1990 r. w Mławie ponad 500 producentów mleka zablokowało trasę Warszawa–Gdańsk. Żądali zaległych wypłat i podwyższenia cen skupu, które – jak twierdzili – znajdowały się na granicy opłacalności. Przeciwko rolnikom skierowano oddziały policji i transporter opancerzony. Do historii przeszły zdjęcia, na których gospodarze protestują na mokrym asfalcie stojąc przed policyjnymi ciężarówkami. Niespełna pół roku wcześniej rozpoczęły się reformy Balcerowicza. Paweł Usiądek z Konfederacji twierdzi, że od czasów Balcerowicza nie było takiego braku opłacalności polskiego rolnictwa. Czy powinniśmy spodziewać się analogicznych protestów, jeśli sytuacja jest równie dramatyczna? Sprawdzamy.
Pszenica
Usiądek przedstawia ceny pszenicy jako rekordowo niskie. Pisze o 700–800 zł za tonę. Tyle że nominalnie nie są to ceny na poziomie niespotykanym od początku transformacji ustrojowej.
Na gwałtowny wzrost cen w latach 2021–2022 złożyły się m.in. wzrost kosztów energii, nawozów i transportu oraz zakłócenia w handlu, a w 2022 r. także rosyjska inwazja na Ukrainę i ograniczenie eksportu przez porty Morza Czarnego.
Mleko
W maju 2026 r. średnia cena skupu wynosiła 180,42 zł za hektolitr, czyli około 1,80 zł za litr. Kwota około 1,80 zł za litr jest niższa niż wysokie stawki z lat 2022–2023, jednak wciąż wyższa od średnich cen notowanych w latach 2015–2021. Główny Urząd Statystyczny (GUS) podaje, że średnia cena skupu wynosiła wtedy od około 1,11 do 1,57 zł za litr. Cena mleka podana przez polityka Konfederacji jest zgodna ze stanem faktycznym, jednak zestawienie jej z ceną wody mineralnej jest mylące. Porównanie zestawia gotowy, często reklamowany produkt, jakim jest woda mineralna, z ceną surowego mleka odbieranego cysterną z gospodarstwa. Takie zestawienie nic nam nie mówi o tym, ile zarabiają gospodarz, mleczarnia ani sklep. Porównanie dwóch niezwiązanych ze sobą produktów, które łączy tylko to, że oba są płynne, jest wyłącznie chwytem retorycznym.
Mięso i wędliny
Usiądek twierdzi, że produkcja zwierzęca jest w zaniku. Tymczasem Polska pozostaje jednym z największych eksporterów drobiu na świecie i liderem produkcji mięsa kurczaków w UE. Trudniejsza sytuacja dotyczy hodowli trzody chlewnej – liczba gospodarstw utrzymujących świnie spada, choć pogłowie zwierząt pod koniec 2025 r. było o 1,6 proc. wyższe niż rok wcześniej. Nie zgadza się także podawana przez Usiądka cena skupu.
Równie mylące jest porównywanie 4–5 zł za kilogram żywej świni z 50–70 zł za kilogram wędlin. Cena gotowego produktu obejmuje nie tylko wartość surowca, ale także koszty uboju, rozbioru, transportu, przetwórstwa, pakowania i handlu. Dodatkowo z kilograma żywego zwierzęcia nie uzyskuje się kilograma gotowej wędliny – już sama wydajność rzeźna wynosi zwykle 72–80 proc., a dalsze przetwarzanie powoduje kolejne ubytki.
Warzywa
Na rynku kartoflanym trwa kryzys. GUS odnotował w maju 2026 r. spadek cen ziemniaków na targowiskach o 23,1 proc. rok do roku. Resort rolnictwa przyznaje, że występuje nadpodaż. Zbiory ziemniaków w 2025 r. wyniosły około 7 mln ton i były o 18,4 proc. większe niż rok wcześniej, podczas gdy krajowe zużycie szacowane jest na 5,5–6 mln ton.
Twierdzenie polityka Konfederacji, że „niemiecki ziemniak w Biedronce po 4 zł za kilogram, gdy polskiemu rolnikowi oferuje się 35 gr”, jest nie do zweryfikowania, jeśli nie znamy daty notowania, rodzaju ziemniaków i warunków transakcji. Ziemniaki niesortowane, przemysłowe albo sprzedawane hurtowo nie są tym samym produktem co umyte, posortowane i zapakowane ziemniaki na dziale warzywnym w Biedronce.
Dane o handlu zagranicznym nie potwierdzają, że Polskę jako całość zalewa import żywności.
Praca i płaca
Teza Usiądka o trzykrotnym wzroście kosztów produkcji rolnej nie znajduje potwierdzenia w dostępnych danych. Koszty poszczególnych elementów produkcji zmieniały się w różnym tempie – inaczej ceny nawozów, paliwa, pasz czy energii. W 2022 r. doszło do silnego wzrostu cen: w UE nawozy podrożały średnio o 87 proc., a energia i smary o 59 proc. rok do roku. Później część kosztów zaczęła jednak spadać – według GUS w 2025 r. potaniały m.in. paliwa, pasze i nawozy.
GUS nie publikuje jednego wskaźnika kosztów dla całego rolnictwa, dlatego nie można potwierdzić tezy o trzykrotnym wzroście kosztów w skali całej branży. Choć w pojedynczych gospodarstwach taki wzrost mógł wystąpić, nie ma dowodów, że był powszechny. Zestawianie udokumentowanego wzrostu płacy minimalnej z niepopartym danymi szacunkiem kosztów produkcji jest metodologicznie nieuprawnione.
Ryneczek
Paweł Usiądek przedstawia polskie rolnictwo jako pogrążone w bezprecedensowym kryzysie. Dane pokazują jednak bardziej złożony obraz. Część sektorów rzeczywiście zmaga się z trudnościami, ale nie ma podstaw, by mówić o załamaniu całej branży. Wpis polityka opiera się na prawdziwych lub częściowo prawdziwych danych, które zostały pozbawione kontekstu i zestawione w sposób prowadzący do mylących wniosków.
Jeszcze mniej uzasadnione jest porównanie obecnej sytuacji do początku transformacji ustrojowej. W 1990 r. ceny środków produkcji rolnej wzrosły około dziewięciokrotnie, podczas gdy ceny produktów sprzedawanych przez rolników – niespełna czterokrotnie. Wskaźnik nożyc cen wyniósł około 42 proc., co oznaczało gwałtowne pogorszenie opłacalności produkcji. Dzisiejsze problemy wynikają przede wszystkim ze spadku cen części produktów po rekordowych wzrostach z lat 2021–2022, przy kosztach, które obniżały się znacznie wolniej. To trudna sytuacja, ale nieporównywalna z realiami początku lat 90.