W ramach systemu kaucyjnego od października 2025 r. do maja 2026 r. „zostało zwróconych około 1,6 miliarda pustych opakowań po napojach. 85% tej puli stanowią opakowania zwrócone za pośrednictwem automatów kaucyjnych, które funkcjonują w 13 tys. lokalizacji” – poinformowało na początku lipca Ministerstwo Klimatu i Środowiska. W całym kraju działa 62 tys. miejsc, w których można zwrócić puste opakowania.
Resort ogłasza sukces. Przeciwnicy systemu wskazują natomiast na niewystarczającą liczbę punktów zwrotu i kolejki przy butelkomatach, a środowiska prawicowe grzmią, że „rządzący uczynili z Polaków śmieciarzy”. Znaleźli się też tacy, którzy postanowili zrobić sobie z tego źródło niekoniecznie legalnego dochodu.
„Naklejki kaucyjne”
W mediach społecznościowych pojawiły się ogłoszenia sprzedaży rolek z „naklejkami kaucyjnymi” – widać na nich kwotę (0,50 zł) oraz kod kreskowy. Automaty nie zawsze są w stanie odróżnić oszustwo od „prawdziwego” opakowania. Sprawę nagłośnił na portalu LinkedIn policjant Łukasz Mituła.
Mituła podkreślił, że jako człowiek docenia pomysłowość, ale jako policjant nie może się z tym godzić. Przypomina, że „tu nie chodzi o 50 gr”, a o mechanizm i oszukiwanie całego systemu, a „na to są już paragrafy”.
Funkcjonariusz w późniejszym komentarzu zaznaczył, że nie wypowiada się w imieniu Policji, ale wskazuje na powtarzalny mechanizm – wraz z nowymi przepisami pojawiają się próby ich obchodzenia. Zaapelował, by służby i dystrybutorzy zareagowali odpowiednio wcześnie, zanim zjawisko się upowszechni.
Burza w sieci
Temat dość szybko zyskał popularność i trafił także do środowisk politycznych, szczególnie tych krytycznych wobec obecnej władzy.
„System kaucyjny miał być nowoczesny, a wyszedł jak zwykle. Tak „genialnie” zaprojektowany, że do jego zhakowania wystarczyły domowe naklejki i drukarka. Twórcy tego logistycznego majstersztyku najwyraźniej zapomnieli, że systemy tworzy się dla realnego świata, a nie dla idealnych modeli z PowerPointa. Efekt? Maszyny dają się robić w bambuko za pomocą kawałka papieru, a cały ten wielki eko-plan okazał się dziurawy jak ser szwajcarski. Ktoś musiał to przetestować, bo ten system po prostu sam się o to prosił. No ale hej, grunt, że na papierze wszystko się zgadzało!” – napisano na facebookowym profilu jeleniogórskiego oddziału Nowej Nadziei.
„System kaucyjny jeszcze dobrze nie ruszył, a już widać, z czym będziemy mieli do czynienia. Miało być ekologicznie, nowocześnie i prosto. W praktyce każdy z nas ma z nim problemy, a na dodatek pojawiają się już pomysły na oszukiwanie automatów. W sieci można dziś nabyć służące ku temu naklejki. System kaucyjny, to nie jest żadna zielona rewolucja, tylko kolejny przykład tego, jak pod hasłami ekologii wprowadza się drożyznę, chaos i nowe obciążenia. Polacy potrzebują prostych, rozsądnych rozwiązań, a nie systemu, który komplikuje codzienne życie i tworzy pole do takich absurdów” – zaznaczyła wiceprezeska Ruchu Narodowego w Warszawie, Agnieszka Groszkowska.
Materiał o nowej formie oszustwa pojawił się również na profilu „Wiedzy bezużytecznej”, który na Facebooku śledzi 1,7 miliona osób. Autor wskazał, że na rynku są butelki niepodlegające systemowi kaucyjnemu – to głównie opakowania z zagranicy lub po mleku i oleju.