Wakacje to dla oszustów jeden z najlepszych okresów w roku. Wiedzą, że wiele osób dokonuje rezerwacji na ostatnią chwilę, szuka atrakcyjnych promocji i działa pod presją czasu. Wystarczy chwila nieuwagi, by zamiast potwierdzenia rezerwacji otrzymać informację z banku o nieautoryzowanej transakcji.
Eksperci od cyberbezpieczeństwa od lat obserwują, że schematy działania przestępców są podobne. Zmieniają się jedynie preteksty – zimą kuszą świątecznymi promocjami, jesienią dopłatami do przesyłek, a latem podszywają się pod hotele, linie lotnicze czy organizatorów koncertów.
Hotel wygląda prawdziwie. Problem w tym, że nie jest
Większość wakacyjnych wyjazdów zaczyna się dziś od wyszukiwarki internetowej. Wpisujemy nazwę hotelu albo hasło „tanie apartamenty nad morzem" i klikamy jeden z pierwszych wyników.
To właśnie ten moment często wykorzystują oszuści.
– Cyberprzestępcy potrafią przygotować strony internetowe niemal nie do odróżnienia od oryginalnych. Dlatego zawsze warto sprawdzić adres strony. Nawet drobna literówka może oznaczać, że trafiliśmy do oszustów – mówi Anna Kwaśnik, ekspertka ds. budowania świadomości cyberbezpieczeństwa w NASK, w rozmowie z Polskim Radiem.
Fałszywa strona może wyglądać niemal identycznie jak oficjalny serwis hotelu czy przewoźnika. Ma logo, zdjęcia, opinie i formularz płatności. Różni się jedynie adresem internetowym – czasem tylko jedną literą lub dodatkowym znakiem. Jeśli podamy tam dane karty płatniczej albo zalogujemy się do bankowości elektronicznej, mogą one trafić w ręce cyberprzestępców.
Dostajesz wiadomość od hotelu? Zachowaj ostrożność
Nawet rezerwacja dokonana na znanej platformie nie daje stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa.
W ostatnich latach głośno było o kampaniach phishingowych wymierzonych w klientów popularnych serwisów rezerwacyjnych. Przestępcy przejmowali konta niektórych obiektów noclegowych i wysyłali gościom wiadomości z informacją o rzekomym problemie z rezerwacją. Prosili o dopłatę podatku miejskiego, ponowną autoryzację karty albo uregulowanie brakującej kwoty.
Wiadomości wyglądały wiarygodnie, bo pochodziły z prawdziwego konta hotelu.
– Jeżeli pojawia się prośba o dodatkową płatność lub aktualizację danych karty, najlepiej skontaktować się bezpośrednio z hotelem. Kilka minut poświęconych na telefon może uchronić nas przed utratą pieniędzy i zepsutym urlopem – radzi ekspertka NASK.
Warto również pamiętać, że renomowane platformy coraz częściej wyświetlają ostrzeżenia przypominające, by wszystkie płatności wykonywać wyłącznie w obrębie serwisu. Lepiej ich nie ignorować.
Pierwszy wynik w Google nie zawsze jest najlepszy
Większość z nas intuicyjnie ufa pierwszym wynikom wyszukiwania. Tymczasem często są to reklamy wykupione przez firmy lub pośredników.
Dotyczy to również stron oferujących elektroniczne pozwolenia na wjazd czy wizy. Dobrym przykładem jest brytyjska ETA. W wyszukiwarce łatwo trafić na serwisy, które wyglądają profesjonalnie, ale pobierają znacznie wyższe opłaty niż oficjalny system lub wyłudzają dane kart płatniczych.
– Najbezpieczniej korzystać z linków zamieszczonych na stronie Ministerstwa Spraw Zagranicznych albo wchodzić bezpośrednio na rządowe strony z domeną .gov – podkreśla Anna Kwaśnik.
Ekspertka zwraca uwagę także na sam proces składania wniosku. Oficjalne formularze wymagają podania wielu informacji, takich jak dane osobowe, informacje z paszportu czy zdjęcie. Jeśli natomiast strona już po wpisaniu imienia i nazwiska prosi o dokonanie płatności, powinno to wzbudzić podejrzenia.
Okazyjny bilet? Lepiej nie kupować go na słowo
Lato to również sezon koncertów, festiwali i wydarzeń sportowych. Gdy bilety znikają z oficjalnej sprzedaży, wielu chętnych szuka ich w mediach społecznościowych.
To jeden z najczęściej wykorzystywanych przez oszustów scenariuszy.
Sprzedający zapewnia, że nie może już pojechać na koncert, prosi o szybki przelew BLIK i obiecuje natychmiast wysłać bilet. Po otrzymaniu pieniędzy kontakt się urywa. Bywa też, że przesłany kod QR okazuje się już wykorzystany.
Dlatego eksperci zalecają korzystanie wyłącznie z oficjalnych platform umożliwiających legalną odsprzedaż biletów. Takie serwisy weryfikują transakcje i znacząco zmniejszają ryzyko oszustwa.
Vinted, OLX i 15 zł, o które wcale nie chodzi
Wiele osób zastanawia się, po co oszust miałby wyłudzać kilkanaście złotych za używaną koszulkę czy książkę.
Odpowiedź jest prosta – zwykle nie chodzi o samą transakcję.
– Celem przestępców są przede wszystkim dane logowania do bankowości albo dane naszej karty płatniczej, a nie pieniądze za konkretny przedmiot – wyjaśnia ekspertka NASK.
Schemat jest dobrze znany.
Skala problemu rośnie
Cyberprzestępcy są coraz aktywniejsi. Z raportu CERT Polska wynika, że w 2024 r. zespół obsłużył ponad 103 tys. incydentów cyberbezpieczeństwa – o około 30 proc. więcej niż rok wcześniej. Najwięcej zgłoszeń dotyczyło phishingu, czyli fałszywych stron internetowych i wiadomości służących do wyłudzania danych.
Eksperci zwracają uwagę, że oszuści coraz skuteczniej wykorzystują reklamy w wyszukiwarkach, media społecznościowe i komunikatory. Dzięki narzędziom opartym na sztucznej inteligencji przygotowanie wiarygodnie wyglądającej strony internetowej lub wiadomości zajmuje dziś znacznie mniej czasu niż jeszcze kilka lat temu.
Dlatego przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa ma dziś większe znaczenie niż kiedykolwiek wcześniej.
Co zrobić, jeśli już daliśmy się oszukać?
Nie zawsze uda się odzyskać pieniądze, ale szybka reakcja może ograniczyć straty.
Jeśli podaliśmy dane karty płatniczej lub zalogowaliśmy się na podejrzanej stronie, należy jak najszybciej skontaktować się z bankiem i zastrzec kartę lub zablokować dostęp do konta. Warto również zmienić hasła, zwłaszcza jeśli były używane w kilku serwisach.
Każdy incydent warto zgłosić do CERT Polska za pośrednictwem formularza dostępnego na stronie incydent.cert.pl, a jeśli doszło do przestępstwa – również na policję.
Kilka sekund, które mogą uratować urlop
Większość internetowych oszustw nie wykorzystuje skomplikowanych metod hakerskich. Ich skuteczność opiera się na pośpiechu, emocjach i naszej ufności. Dlatego przed kliknięciem w link lub wykonaniem przelewu warto na chwilę się zatrzymać.
Sprawdzenie adresu strony internetowej, krótki telefon do hotelu czy korzystanie wyłącznie z oficjalnych platform sprzedażowych zajmują zaledwie kilka minut. To niewielka cena za spokojny urlop i pewność, że wakacyjne wspomnienia nie rozpoczną się od wizyty w banku lub na komisariacie.