Pod koniec czerwca dziennikarka Aleksandra Fedorska ujawniła, że Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu wynajął pomieszczenie firmie ProLegalization, która pomaga cudzoziemcom w legalizacji pobytu w Polsce. Spółkę prowadzą Ukraińcy.
Fedorska zwróciła się do władz uczelni z pytaniami dotyczącymi najmu, a następnie opublikowała odpowiedzi w mediach społecznościowych.
Z przekazanych informacji wynika, że umowa została zawarta bez przetargu, a miesięczny czynsz wynosi 1185,62 zł brutto. Na pytanie, czy uczelnia wyklucza „wszelkie aspekty ewentualnej sprzeczności interesów i powiązań pracowników UEP z tą firmą”, starszy referent z Sekretariatu Kanclerza odpowiedział, że „nie wyklucza”.
Szanowna Pani,
— Aleksandra Fedorska (@a_fedorska) June 29, 2026
Państwo w swoim budynku o charakterze publiczno-edukacyjnym umożliwiacie działalności firmy komercyjnej ProLegalization
1) Na jakiej podstawie prawnej? Prosze podać fundament prawny
2) Kiedy odbył się przetarg na usługi tego typu u Państwa? Prosze podać przebieg… pic.twitter.com/VRf3sfdmGV
„Obywatelska kontrola” na Uniwersytecie Ekonomicznym
Działalnością ukraińskiej firmy na państwowym uniwersytecie zainteresowały się środowiska prawicowe powiązane z Grzegorzem Braunem i Januszem Korwinem-Mikkem. W mediach społecznościowych opublikowano nagrania z wizyty dwóch mężczyzn w lokalu wynajmowanym przez ProLegalization. Jednym z nich był Przemysław Grzegorek, który na swojej stronie internetowej prowadzi kampanię o charakterze antyimigracyjnym.
„Mało nam imigrantów? ukraińcy nam ich załatwią. Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu uczestniczy w rozbijaniu Polskości, poprzez wynajmowanie ukraińskiej firmie ProLegalization pomieszczenia na legalizacje cudzoziemców na naszych ziemiach” (pisownia oryginalna) – napisał w komentarzu do sprawy. Opublikował też dwa nagrania: jedno z rozmowy z przedstawicielką firmy ProLegalization, drugie z rzeczniczką Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.
Podczas blisko pięciominutowej wymiany zdań mężczyźni (drugi z nich przedstawił się jako „Jarosław” – red.) pytali przedstawicielkę ProLegalization o „jej stosunek do Stepana Bandery i Romana Szuchewycza” oraz o to, dlaczego Ukraińcy mieszkają w Polsce, a nie na Ukrainie, dlaczego firma zajmuje się taką działalnością, kto może skorzystać z jej usług i dlaczego płacą tak niską kwotę za wynajem lokalu.
Kobieta spokojnie odpowiadała na pytania. Wyjaśniła, że polska konstytucja nie zakazuje działalności legalnie działającym podmiotom, a w przypadku podejrzeń dotyczących łamania prawa należy zawiadomić odpowiednie służby.
Przedstawicielka Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu przypomniała natomiast, że każdy obywatel ma prawo uzyskać dostęp do informacji publicznej, ale musi złożyć formalny wniosek. Takich danych nie można uzyskać natychmiast podczas nieformalnej rozmowy.
Oburzenie w mediach
Pod wpisem Grzegorka na Facebooku pojawiło się ponad 800 komentarzy. Większość wyrażało poparcie dla Ukrainki, chwaląc jej opanowanie, spokój oraz znajomość polskiego prawa i wskazując, że „w ogóle nie powinna z nimi rozmawiać”. Znaleźli się jednak tacy, którzy stanęli po stronie aktywisty.
„Czytam te komentarze i widze ze mamy baranów popierajacych ukraincow brawo. Tylko potem nie płaczcie jak nas zaczną mordować bo bedzie już ich tyłu ze my noe damy rady” (pisownia oryginalna) – napisał jeden z internautów.
Nagranie masowo udostępniono w mediach społecznościowych. „OBRZYDLIWE! (...) to jest wstyd dla Polski i dla nas Polaków. Wyobraźcie sobie co oni by robili z Żydami w czasie II wojny” – zastanawiał się na X Zbigniew Hołdys.
„Korytarzowi szeryfowie. Tryskają odwagą wobec bezbronnych i kobiet. Gdyby co do czego doszło będą pierwszymi, którzy podkulą ogon i uciekną” – podsumowała ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
„Brunatni chłopcy od Brauna nachodzą Ukrainkę w pracy. Przypomina to początek bojówek NSDAP w faszystowskich Niemczech. Chyba nie takiego rozgłosu chcieli, Ukrainka wytarła nimi podłogę, a w świat poszedł obraz brzydkich i przygłupich Polaków” – skwitowano na profilu „Koneser Związku Radzieckiego/X”.
Brunatni chłopcy od Brauna nachodzą Ukrainkę w pracy.
— Koneser Związku Radzieckiego/X (@KrzysiekWSK) July 8, 2026
Przypomina to początek bojówek NSDAP w faszystowskich Niemczech.
Chyba nie takiego rozgłosu chcieli, Ukrainka wytarła nimi podłogę, a w świat poszedł obraz brzydkich i przygłupich Polaków. pic.twitter.com/CHjDOWUYVT
Reakcja MSWiA
Chociaż do zdarzenia doszło pod koniec czerwca i już wtedy pojawiły się pierwsze informacje o „obywatelskim patrolu” w budynku UEP, sprawa szerzej zaistniała w przestrzeni publicznej dopiero we wtorek 7 lipca. Na nagranie ze stolicy Wielkopolski zareagował minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
– Policja działa i myślę, że szybko będziecie mieli państwo odpowiedź, w jaki sposób państwo w tym zakresie działa. Żyjemy w czasach social mediów, więc jeden filmik potrafi też stworzyć wrażenie, że tych sytuacji jest bardzo, bardzo dużo. Nie, nie jest ich bardzo dużo, natomiast na każdą będziemy reagować – mówił szef resortu w audycji „Graffiti” w Polsat News.
Głos zabrała też rzeczniczka MSWiA. „W odniesieniu do sytuacji w Poznaniu informujemy, że policja prowadzi intensywne czynności w tej sprawie i pozostaje w kontakcie z prokuraturą. Stanowczo podkreślamy, że nie ma przyzwolenia na hejt, mowę nienawiści ani zachowania motywowane narodowościowo. Każdy człowiek bez względu na narodowość, pochodzenie czy religie zasługuje na szacunek i równe traktowanie” – napisała Karolina Gałecka.
W odniesieniu do sytuacji w Poznaniu informujemy, że policja prowadzi intensywne czynności w tej sprawie i pozostaje w kontakcie z prokuraturą.
— Karolina Gałecka (@K_Galecka) July 8, 2026
Stanowczo podkreślamy, że nie ma przyzwolenia na hejt, mowę nienawiści ani zachowania motywowane narodowościowo. Każdy człowiek bez… pic.twitter.com/qrwkVcFl22
Szybka akcja policji
W środę Wielkopolska Policja poinformowała o zatrzymaniu dwóch osób w związku z incydentem na Uniwersytecie Ekonomicznym. Dzień wcześniej poszkodowana Ukrainka złożyła zawiadomienie o możliwym zniesławieniu.
„Sprawa jest prowadzona w zakresie pomówienia oraz opublikowania nagrania, które mogło poniżyć pokrzywdzoną w oczach opinii publicznej, a także narazić na utratę zaufania potrzebnego dla rodzaju prowadzonej działalności gospodarczej (art. 212 kk)” – napisano w komunikacie.
Podejrzanym grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku.
Nagonka na Ukraińców
Nastroje wokół obywateli Ukrainy od dłuższego czasu nie są już tylko kiepskie czy złe – są toksyczne. Pod koniec maja prezydent Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek ukraińskich imię „Bohaterów UPA”, co w Polsce zostało odebrane jako gloryfikowanie organizacji terrorystycznej odpowiedzialnej za rzeź polskiej ludności na Wołyniu.
– Jednocześnie UPA jest dla części Ukraińców mitem założycielskim współczesnego narodu. Zełenski, jako aktor i polityk, doskonale rozumie siłę takich emocji. Wykorzystuje je świadomie i bardzo pragmatycznie, bo przynoszą polityczne korzyści. Z jego perspektywy to ważny element budowania tożsamości państwa. Problem polega na tym, że ten kult powstaje w sposób typowo postsowiecki. To kolejna rzecz, która upodabnia go do Rosji – mówił w rozmowie ze Sprawdzamto.pl Zbigniew Parafianowicz, autor książek „Polska na wojnie”, „Śniadanie pachnie trupem” i „Kłopot z Zełenskim”. Pochwalił jednocześnie decyzję prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego i wskazał, że to ukraiński przywódca powinien ustąpić w tej sprawie.
W czerwcu grupa kilku osób związana z Ruchem Obrony Granic „patrolowała” Dworzec Centralny w Warszawie i zaczepiała cudzoziemców. Później pojawiły się jeszcze niepotwierdzone i zdementowane przez policję doniesienia o „wyłapywaniu Ukraińców” podczas marszu Ruchu Kamrackiego w Lublinie.
Również w stolicy doszło do aktu wandalizmu. 6 lipca zdemolowano jedną z galerii rękodzieła przy ulicy Marszałkowskiej. Dwa dni wcześniej pracownica lokalu wyraziła dezaprobatę dla antyukraińskich haseł skandowanych przez uczestników marszu upamiętniającego ofiary rzezi wołyńskiej, pokazując dwa kciuki skierowane w dół (red.). Po tym zdarzeniu pracownice galerii mierzyły się z falą hejtu w sieci.
ProLegalization na swojej stronie internetowej w języku ukraińskim informuje, że pomaga cudzoziemcom „legalnie żyć, pracować i prowadzić biznes w Polsce”. Osoby, które mają trudności w odnalezieniu się w meandrach polskiego prawa, mogą poprosić o wsparcie w zakresie uzyskania karty pobytu, polskiego obywatelstwa lub zezwolenia na pracę.