manipulacja

Ośmiu policjantów vs jeden Ukrainiec. Manipulacja i kampania nienawiści

Profile szerzące dezinformację próbują prowadzić nagonkę na Ukraińców i na policjantów, którzy mają ukrywać dane obcokrajowców. W tym kontekście w internecie pojawiło się nagranie – filmik jest prawdziwy, ale przekaz został zmanipulowany.

Ośmiu policjantów vs jeden Ukrainiec. Manipulacja i kampania nienawiści
fot. Shutterstock, X

Kiedy sprawcą przestępstwa jest Polak, jego dane są od razu podawane do publicznej wiadomości, natomiast kiedy czyn zabroniony popełnia cudzoziemiec, jego narodowość jest ukrywana – to główny zarzut, jaki prawicowe środowisko stawia służbom podległym obecnie politykowi Koalicji Obywatelskiej, Marcinowi Kierwińskiemu. Nie znajduje on pokrycia w rzeczywistości – dane obcokrajowców są publikowane wtedy, gdy ma to znaczenie dla sprawy.

Obecnie część profili i polityków, m.in. Dariusz Matecki czy Janusz Kowalski prowadzi zakrojoną na szeroką skalę kampanię nienawiści w stosunku do Ukraińców. Nasiliła się ona w ostatnich dniach po ataku słownym 54-letniego Polaka na 11-letnie dziewczynki, obywatelki kraju zza naszej wschodniej granicy. Ten pierwszy domagał się w złożonym na piśmie wniosku opublikowania pełnego nagrania z zapisu kamery monitoringu z autobusu w Bielsku-Białej. Przedsiębiorca odmówił.

Stare nagranie, nowy kontekst

W takiej atmosferze w mediach społecznościowych zaczynają krążyć inne filmiki z policją i Ukraińcami w roli głównej.

„Ośmiu policjantów vs Ukrainiec” – napisano na profilu „NieDlaLewactwa”, który jeszcze kilka dni temu był zbanowany przez administratora X’a za antyimigranckie komentarze. Do posta dołączono nagranie, na którym widać ośmiu funkcjonariuszy próbujących obezwładnić jednego mężczyznę.     
         
W komentarzach pod postem, który dotarł do kilkunastu tysięcy osób, rozpoczęto festiwal wyzwisk i naśmiewania się z policjantów. „A co trening na babci która sprzedaje szczypiorek miał przynieść jakiś efekt…” (pisownia oryginalna – red.) – czytamy w jednym z nich.

Wideo jest prawdziwe, ale nie nowe, o czym poinformowała rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka.

Jak było naprawdę?

Sprawa z czerwca 2021 roku była szeroko opisywana w mediach. W Warszawie 36-letni Ukrainiec, kierujący samochodem, próbował potrącić ojca z 7-letnim dzieckiem idących chodnikiem. Na miejsce wezwano policjantów. Mężczyzna odpowiedział agresją – najpierw słowną, później fizyczną, rozpylając w kierunku funkcjonariuszy środek z gaśnicy. Policjanci próbowali go zatrzymać, obezwładnić m.in. poprzez dociskanie do ziemi, zastosowanie gazu, aż wreszcie paralizatora.

– Mieliśmy do czynienia z osobą, która zachowywała się bardzo agresywnie. Policjanci podejrzewali, że kierowca był pod wpływem środków odurzających. Świadczy o tym to, że użycie siły fizycznej czy paralizatora przyniosło bardzo mało skutku – tłumaczył wówczas rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkomisarz Sylwester Marczak (cytat za polsatnews.pl).

Co więcej, w szpitalu mężczyzna wciąż zachowywał się karygodnie – nie pozwalał się zbadać, porozrywał pasy zabezpieczające. Na głowę założono mu kask, by nie rozbił sobie głowy.

Z dostępnych publicznie danych wynika, że mężczyznę aresztowano na trzy miesiące i postawiono kilka zarzutów, m.in. miał odpowiadać za czynną napaść na funkcjonariuszy oraz próbę potrącenia dwóch pieszych. Nie opublikowano informacji o ewentualnym wyroku. Zwróciliśmy się do prokuratury z prośbą o udostępnienie takich danych.

Zdarzenie nie ma związku z ostatnimi wydarzeniami. Wszystko odbyło się w czerwcu 2021 roku, czyli na niespełna 12 miesięcy przed masową migracją ludności ukraińskiej po napaści zbrodniczego reżimu Władimira Putina. Publikowanie tego nagrania teraz bez podawania kontekstu jest więc manipulacją.

Źródła

  1. Polsat News

  2. X

Nasi autorzy