fałsz

Pogrom kielecki czy ubecki?

Pogrom kielecki pozostaje jedną z najczarniejszych kart powojennej historii Polski. Próby obwiniania obcych sił tego nie zmienią. Wiedzieli o tym komuniści, którzy przez lata próbowali wyciszyć temat. Dziś podobną próbę podejmuje Młodzież Wszechpolska w Kielcach, przenosząc odpowiedzialność za pogrom z antysemitów na komunistów.

Pogrom kielecki czy ubecki?
Fragment pomnika "Menora" upamiętniającego pogrom kielecki (PAP/Piotr Polak)

Teza: „➡️ Prawda historyczna zamiast komunistycznej propagandy! Czas skończyć ze stalinowskim kłamstwem i zacząć nazywać rzeczy po imieniu. Wydarzenia z 4 lipca 1946 roku to był POGROM UBECKI, a nie kielecki!


🕵️‍♂️ To była cyniczna prowokacja! Tragedia w Kielcach została zaplanowana i wyreżyserowana przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa (UB) oraz sowieckie NKWD. Chodziło o odwrócenie uwagi świata od sfałszowanego przez komunistów referendum «3xTAK»


🪖 Sprawcy nosili mundury. Głównymi inspiratorami i wykonawcami agresji byli funkcjonariusze UB, KBW i milicji. Zrzucanie winy na zwykłych Polaków to podła manipulacja, która miała zdyskredytować nasz naród walczący o wolność.


🔹Nie dajmy sobie wmówić zbiorowej winy za zbrodnię czerwonego reżimu. Podaj dalej – niech wygra prawda o naszej historii!”


Taki post opublikowała na Facebooku Młodzież Wszechpolska Kielce, w 80. rocznicę pogromu.

Pogrom

Walenty Błaszczyk wszedł na posterunek Milicji Obywatelskiej około północy z 3 na 4 lipca 1946 r. Był pijany. Przyszedł poinformować funkcjonariuszy, że odnalazł swojego ośmioletniego syna, którego zaginięcie zgłosił dwa dni wcześniej. Chłopiec opowiedział rodzicom, że przez trzy dni był przetrzymywany w piwnicy wraz z innymi dziećmi. Mieli zostać zamordowani podczas rzekomego żydowskiego rytuału. Jako miejsce uwięzienia wskazał kamienicę przy ul. Planty 7/9 w Kielcach, gdzie mieścił się m.in. Komitet Żydowski.

Okazało się, że mały Henio kłamał. Nie był więziony – przez trzy dni przebywał we wsi oddalonej o około 20 kilometrów od Kielc, gdzie jego rodzina spędziła okres okupacji. Plotki zdążyły  się jednak rozprzestrzenić.

Fałszywe oskarżenie stało się zapalnikiem wydarzeń, które przeszły do historii jako pogrom kielecki.

Rozwścieczony tłum – przy udziale żołnierzy Wojska Polskiego, funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego – bił Żydów sztachetami, kamieniami, metalowymi prętami i kolbami karabinów, ranił bagnetami oraz strzelał do nich z broni palnej. Część osób wyrzucono z okien budynku.

Rola Urzędu Bezpieczeństwa

Rano 4 lipca, między godz. 10.00 a 10.30, pod kamienicę przy ul. Planty 7/9 przybyły oddziały Wojska Polskiego i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Otoczyły budynek, jednak nie zrobiły niczego, by rozpędzić wściekły tłum otaczający kamienicę.

Według relacji Chila Alperta, zastępcy przewodniczącego Komitetu Żydowskiego, żołnierze po przybyciu ostrzelali okna budynku. Wojsko i milicjanci wyważyli drzwi. Zaczęli proces rewizji. W środku strzelali do ludzi. To wtedy zginął dr Seweryn Kahane, przewodniczący Komitetu Żydowskiego, oraz kilka innych osób. Żołnierskie wystrzały rozpoczęły pogrom, jakby to był maraton.

Mundurowi wyprowadzali Żydów z budynku. Na zewnątrz bili ich zarówno żołnierze, jak i cywile. Tłum rzucał kamieniami. Służby wyrzuciły z okna dwie kobiety. Tłuszcza zamordowała je przed kamienicą. Żołnierze i lud ramię w ramię rabowali dobytek ofiar pogromu.

„Milicjanci poszli tam, bo chcieli zrobić zadymę i wykorzystać to, że są milicjantami do kradzieży” – mówi mi prof. Marcin Zaremba, autor książki „Wielka trwoga. Polska 1944–1947”. „Taki motyw, że ktoś niby porwał dziecko i milicjanci idą na miejsce dokonać rewizji, w trakcie której dochodzi do pobić i kradzieży, pojawił się po wojnie niejednokrotnie”.

Około godz. 12.00 na miejsce przybył wraz ze swoim oddziałem mjr Konieczny z Wojska Polskiego. Rozkazał oddać salwę ostrzegawczą w powietrze, co na krótko uspokoiło sytuację. Jednak około godz. 12.30 z Huty „Ludwików” przyjechało kilkuset robotników uzbrojonych w pręty, sztachety i kamienie. Wtedy przemoc ponownie eskalowała i objęła kolejne części miasta oraz dworce kolejowe w okolicznych miejscowościach.

Czy w takim razie był to spisek UB albo prowokacja NKWD?

„Nie był z inicjatywy UB. Nie ma na to żadnego dowodu, żeby Jakub Berman, Jakub Różański lub ktokolwiek inny dążył do tego, by zorganizować pogrom” – mówi mi prof. Marcin Zaremba. „Gdyby to ktokolwiek organizował, zostałby choć jeden dokument, choćby notka, a nie ma nic. Nie ma żadnych przesłanek, by sądzić, że to inspiracja UB czy NKWD. Tego samego dnia, 4 lipca, była próba pogromowa w Kaliszu. Po wojnie po prostu panowały takie nastroje”. 

W podobnym tonie w 2018 r. wypowiadała się również w rozmowie z Anną Kruszyńską z PAP prof. Joanna Tokarska-Bakir:

„Ta hipoteza załamuje się pod własnym ciężarem. Nie ma nawet najmniejszych dowodów na jej poparcie. Jest wiele prostszych wyjaśnień pogromu, które zdyscyplinowany badacz powinien wziąć pod uwagę. Aby je dostrzec nie wolno jednak demonizować władzy komunistycznej i siły, jaką dysponowała. […] Na Plantach zapanował chaos, nie było skutecznego dowodzenia. Wszyscy rywalizowali ze wszystkimi: MO z UB, KBW z WP, WP z UB”.

Pogrom kielecki nie był wydarzeniem bez precedensu. Trudno myśleć o nim jako o prowokacji UB czy NKWD, jeśli jest kolejnym tego typu wydarzeniem w krótkim czasie.

„Takie tumulty antysemickie i pogromy przed Kielcami miały miejsce w Rzeszowie w czerwcu 1945 r., później w sierpniu w Krakowie na tak zwanej «tandecie», czyli tamtejszym targowisku” – mówi Michałowi Szukale z PAP prof. Marcin Zaremba. „Do prób pogromowych dochodziło również: w październiku 1945 r. w Lublinie oraz w czerwcu 1946 r. we Włocławku i Częstochowie. Wszystkie te wydarzenia były związane z opowieścią o porywaniu dzieci. Pogrom w Kielcach stanowił więc część już wcześniej narastającej fali. […] W tym czasie w Polsce zginęło około 700–800 osób pochodzenia żydowskiego. Pogrom nie jest więc wydarzeniem jednostkowym”.

3 × TAK

Referendum ludowe z 1946 r., które przeszło do historii jako „3 razy TAK”, odbyło się 30 czerwca. Tylko cztery dni przed pogromem. Głosowanie miało sprawdzić popularność rządzących krajem komunistów. Chodziło o przygotowanie do fałszerstwa wyborów parlamentarnych w 1947 r.

„Nie było żadnych bezpośrednich związków między referendum a pogromem. Atmosfera w kraju była jednak bardzo rozgrzana” – mówi mi prof. Marcin Zaremba. „Kryzys polityczny, jaki był wówczas w Polsce, można rozpatrywać niemalże w kategoriach wojny domowej. Ciężko ocenić nastawienie opinii publicznej, bo nie mamy takich danych, ale w środowiskach antykomunistycznych, czyli w większości kraju, referendum zostało przyjęte z dużym rozczarowaniem. Na co najmniej jedno z trzech pytań na «nie» głosowało około 75 proc. osób. Ta atmosfera nie wpłynęła wprost na to, że pogrom się odbył, ale sytuacja była nabrzmiała, politycznie napięta. Nie mamy licznika Geigera, który oceniłby, jaki wpływ na takie nastroje miało referendum, a jaki Jałta”.

Czy pogrom kielecki miał być zasłoną dymną dla opinii publicznej rozognionej fałszywym referendum?

„Trudno, by był zasłoną dymną, jeśli wyciszano go w opinii publicznej” – mówi prof. Marcin Zaremba. „Władze Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w tym czasie często uważano za żydokomunę. Dlatego ze wszystkich sił starały się pokazać jako władze narodowe: etnicznie polskie i realizujące polski interes. Pogrom kielecki był skazą na ich wizerunku. Dlatego przeprowadzono szybkie procesy i szybkie egzekucje, a sprawę na wiele lat zamknięto i o niej nie wspominano”. 

Źródła

  1. Falkiewicz, Krzysztof, „Postanowienie o umorzeniu śledztwa w sprawie pogromu kieleckiego prowadzonego przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie”, Kielce, 21 października 2004 r., w: Łukasz Kamiński, Jan Żaryn (red.), Wokół pogromu kieleckiego, t. 1, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2006.

  2. Tokarska-Bakir, Joanna, Pod klątwą. Społeczny portret pogromu kieleckiego, t. 1–2, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2018.

  3. Zaremba, Marcin, Wielka trwoga. Polska 1944–1947. Ludowa reakcja na kryzys, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk–Wydawnictwo Znak, Warszawa–Kraków 2012.

  4. Instytut Pamięci Narodowej, „78. rocznica pogromu Żydów w Kielcach”, 4 lipca 2024 r.

  5. Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, „Pogrom Żydów w Kielcach”, materiał rocznicowy, dostęp: 7 lipca 2026 r.

  6. Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN, „71. rocznica pogromu w Kielcach, 4 lipca 1946”, 4 lipca 2017 r.

  7. Suleja, Włodzimierz, „Referendum” 1946 i „wybory” 1947, czyli formalizowanie władzy sowieckiej w Polsce, Instytut Pamięci Narodowej, 19 stycznia 2022 r.

  8. Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringelbluma, „4 lipca 1946. 75 lat temu wybuchł pogrom kielecki”, 4 lipca 2021 r. Tekst opracowany na podstawie hasła Bożeny Szaynok oraz monografii Joanny Tokarskiej-Bakir.

  9. Żydowski Instytut Historyczny im. Emanuela Ringelbluma, „…nienawiść, której siła oszałamia i zmusza do refleksji. Pogrom Żydów w Kielcach 4 lipca 1946 roku”, 2026. To źródło podaje ponad 80 rannych oraz omawia rozbieżności dotyczące liczby zabitych, w tym listę 52 osób sporządzoną przez Joannę Tokarską-Bakir.

  10. Kruszyńska, Anna, „Prof. J. Tokarska-Bakir: hipoteza o prowokacji zablokowała proces gojenia się ran po pogromie kieleckim”, Polska Agencja Prasowa/Dzieje.pl, 19 marca 2018 r.

  11. Szukała, Michał, „Prof. Marcin Zaremba: pogrom kielecki nie był ubecką prowokacją”, Polska Agencja Prasowa/Dzieje.pl, 4 lipca 2016 r.

Nasi autorzy