„Samochody elektryczne zapalają się częściej niż samochody spalinowe”, „genetycznie modyfikowana żywność (GMO) jest szkodliwa dla człowieka, np. trwale uszkadza ludzkie DNA i prowadzi do bezpłodności” oraz „postępujące zastępowanie gotówki kartami płatniczymi ma na celu pełną inwigilację każdego zakupu i możliwość zablokowania konta bankowego za poglądy polityczne” – to trzy najpopularniejsze teorie spiskowe wskazywane przez ankietowanych Polaków. W każdą z nich wierzy odpowiednio 54, 52 i 48 proc. badanych.
Ankietowanym przedstawiono łącznie 30 nieprawdziwych twierdzeń. Wyniki pokazują, że „co piąty Polak zgadza się z połową analizowanych twierdzeń, a 11 proc. z nas z prawie wszystkimi”. Autorzy zwracają uwagę, że to właśnie ta grupa wymaga największej uwagi, „ponieważ jej podatność ma charakter szeroki, powtarzalny i wielotematyczny”.
(Za) wysokie wskaźniki
Te liczby nie oddają jednak pełnej skali problemu. Dezinformacja w Polsce nie jest zjawiskiem marginalnym.
„Wyniki pokazują, że podatność na dezinformację nie ogranicza się do jednego tematu. Osoby akceptujące fake newsy w jednym obszarze bardzo często zgadzają się z nimi także w innych: poziom nakładania się grup wynosi od 73% do 92%. To sugeruje, że problemem nie jest wyłącznie popularność pojedynczych narracji, lecz szersza skłonność części społeczeństwa do uznawania fałszywych informacji za wiarygodne niezależnie od tematyki” – napisano w raporcie.
Pocieszający może być fakt, że „Polacy coraz częściej rozumieją fake news nie tylko jako całkowicie zmyśloną informację, ale jako manipulację. 55 proc. badanych uważa, że fake news to przede wszystkim treści stronnicze i manipulujące faktami, nawet jeśli nie są całkowicie fałszywe”. Jednocześnie ponad 30 proc. z nas nie potrafi oddzielić zmyślonej lub przekłamanej wiadomości od opinii, z którą po prostu się nie zgadza.
W tym kontekście obywatele są wyraźnie rozdarci, bo dostrzegają potrzebę walki z dezinformacją, ale jednocześnie obawiają się nadmiernej kontroli treści w sieci.
„Polacy chcą internetu z mniejszą liczbą kłamstw, ale jednocześnie nie chcą oddać platformom ani państwu pełnej kontroli nad tym, co może być publikowane” – podsumowują autorzy badania.
Energetyka i zdrowie na czele
Najwięcej osób jest podatnych na dezinformację z obszaru energetyki. Średnia wyniosła 39 proc., ale aż 78 proc. respondentów zgodziło się z przynajmniej jedną fałszywą tezą. Jednocześnie w tym sektorze Polacy najczęściej wskazywali na odpowiedzieć „trudno powiedzieć” (ponad jedna czwarta wszystkich wskazań – 25,6 proc.), co może świadczyć o niedużej znajomości tej tematyki.
W dalszej kolejności znalazły się zdrowie (35 proc.), klimat i polityka (po 33 proc.), a na końcu nowe technologie (31 proc.).
Wyniki badania pokazują obecność silnych przekonań związanych z narracjami antyukraińskimi i antyeuropejskimi. 42 proc. ankietowanych uznaje za prawdziwe twierdzenie, że „Ukraińcy pobierają polskie świadczenia 800+, nawet jeśli na stałe mieszkają na terytorium Ukrainy”, a tylko o 2 pkt proc. mniej zgadza się z tezą, że „Polska całkowicie utraciła suwerenność i jest obecnie sterowana wyłącznie z Brukseli i Berlina”. Aż 40 proc. respondentów nadal wierzy, że w Smoleńsku doszło do zamachu na życie Lecha Kaczyńskiego i polskiej elity. 18 proc. z nas twierdzi, że to nie Rosja, a Zachód jest odpowiedzialny za wywołanie przez Władimira Putina wojny w Ukrainie („Odpowiedzialność za wojnę w Ukrainie ponosi Zachód, który sprowokował Rosję”).
Polityka kontra polityka
„Dezinformacja oddziałuje na procesy polaryzacji społecznej. Nie tylko wykorzystuje istniejące podziały, lecz także aktywnie je pogłębia” – zauważyła w maju Izabela Bień, specjalistka ds. społecznych w Biurze Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji Kancelarii Sejmu. Coś, co brzmi jak diagnoza problemu, w istocie wykorzystywane jest do bieżącej walki politycznej. I ludzie to widzą.
Trzy czwarte ankietowanych uważa, że społeczeństwo jest dziś bardziej podzielone, na co – według 72 proc. – wpływ ma nacechowana emocjonalnie, bazująca na strachu i wywoływaniu negatywnych emocji dezinformacja. Aż 38 proc. z nas przyznaje, że „pod wpływem treści znalezionych w internecie odczuwało silne negatywne emocje wobec określonych grup”. Zjawisko to szczególnie widoczne jest w przypadku narracji antyukraińskich i antymigracyjnych. Co piąty badany pokłócił się z tego powodu z rodziną lub bliską osobą.
Badanie „Dezinformacja oczami Polaków” przeprowadzono po raz trzeci (wcześniejsze edycje odbyły się w 2021 i 2024 r.) na reprezentatywnej próbie 1000 osób w wieku 18–75 lat. Ankietowani byli zróżnicowani pod względem płci, wykształcenia oraz miejsca zamieszkania.
Przeczytaj także na stronie PAP: Fundacja Digital Poland: Polacy masowo spotkali się z dezinformacją. Postrzegają ją jako poważny problem i narzędzie wpływu wymierzone w fundamenty państwa