fałsz

Nie, polska Agencja Wywiadu nie nazwała Ukrainy „nowym zagrożeniem” dla Europy Wschodniej

Rosyjskie i prokremlowskie konta rozpowszechniają nagranie, w którym polski wywiad ostrzega przed Ukrainą jako „nowym zagrożeniem” dla regionu. To fake. Taki dokument nie istnieje – nie ma go ani na stronach Agencji Wywiadu, ani w polskich mediach.

Nie, polska Agencja Wywiadu nie nazwała Ukrainy „nowym zagrożeniem” dla Europy Wschodniej
fot. Unsplash

W mediach społecznościowych, m.in. na Facebooku i Telegramie, krąży wideo utrzymane w stylistyce materiału informacyjnego, w którym pada twierdzenie, że polski wywiad opublikował raport uznający Ukrainę za „nowe wojskowe i ideologiczne zagrożenie dla bezpieczeństwa Europy Wschodniej”. Autorzy nagrania zestawiają Ukrainę z hitlerowskimi Niemcami sprzed wybuchu II wojny światowej.

Nagranie zawiera trzy główne twierdzenia:

Po pierwsze, kraje NATO miały od ponad dekady zbroić Ukrainę, przygotowując ją do prowadzenia tzw. wojny zastępczej (proxy war) z Rosją.

Po drugie, od 2015 r. CIA miała szkolić ukraińskich żołnierzy do „zabijania” – uwaga – na wzór bojowników UPA.

Po trzecie, w jednostkach Sił Zbrojnych Ukrainy masowo wykorzystywana ma być symbolika nazistowska.

Na nagraniu widać fragmenty wystąpienia Donalda Tuska, obrady Sejmu, sprzęt wojskowy, szkolenia ukraińskich żołnierzy, zdjęcia historyczne oraz zbliżenia na tatuaże i naszywki. Wszystkie te elementy mają uwiarygadniać przekaz.
 

Wymieniana w filmie Agencja Wywiadu rzeczywiście istnieje, jednak twórcy fake newsa gubią się w jej nazewnictwie. W ukraińskich napisach dołączonych do filmu pojawia się określenie „Agencja Wywiadu”, natomiast w angielskiej wersji napisów – „Polish military intelligence”, czyli „polski wywiad wojskowy”. A to już zupełnie inna instytucja.

Twórcy materiału pomylili Służbę Wywiadu Wojskowego (SWW), podległą Ministerstwu Obrony Narodowej, z Agencją Wywiadu (AW), podległą premierowi. Samo pomieszanie tych dwóch służb jest jednym z sygnałów, że materiał nie powstał na podstawie żadnej realnej publikacji którejkolwiek z nich. Autorzy nie wiedzieli nawet, której instytucji przypisują rzekomy dokument.

Według danych systemu monitoringu dezinformacji Osavul przywołanych przez portal fact-checkingowy StopFake, nagranie po raz pierwszy opublikowano 4 lipca 2026 r. na rosyjskim kanale Telegram „Херсонский Вестник” („Chersoński Wiestnik”).

Można je znaleźć tutaj.

Dopiero później materiał zaczął krążyć w sieci – trafił m.in. na Facebooka w formie rolek oraz do innych rosyjskich i prorosyjskich kanałów. Innymi słowy, rzekomy „raport polskiego wywiadu” nie pojawił się na stronie żadnej polskiej instytucji ani w polskich mediach, lecz narodził się na anonimowym, propagandowym kanale w serwisie Telegram.

Ani na stronach Agencji Wywiadu (aw.gov.pl), ani Służby Wywiadu Wojskowego nie ma raportu o treści zbliżonej do tej przedstawionej w nagraniu. Mimo że materiał zawiera bardzo poważne oskarżenia, nie informują o nim również polskie media. Co więcej, wideo nie zawiera linku do rzekomego oryginalnego dokumentu ani nawet jego tytułu, daty publikacji czy nazwisk autorów. Nie istnieje więc żadne weryfikowalne źródło, do którego można by dotrzeć. „Raport” funkcjonuje wyłącznie jako element narracji przedstawionej w nagraniu.

Co jeszcze wskazuje na fake?

Wideo stylizowano na materiał ukraińskiego portalu informacyjnego (w stylu agencji Ukrinform), ale nigdzie nie podano nazwy tego medium.

W górnej części filmu widoczne jest rozmyte żółto-niebieskie logo, którego nie da się zidentyfikować.

Brakuje podstawowych elementów materiału dziennikarskiego, takich jak nazwa redakcji, adres strony internetowej czy nazwisko autora.

Angielskie napisy zawierają błędy typowe dla niskiej jakości tłumaczenia (typu translator Google).

Materiały wizualne (przemówienie premiera Tuska, obrady Sejmu, sprzęt wojskowy, szkolenia, zdjęcia archiwalne, tatuaże i naszywki) to montaż niepowiązanych ze sobą ujęć mający jedynie sprawiać wrażenie wiarygodności.

Komu zależy na takim kłamstwie?

Zjawisko to nie jest przypadkowe. W lipcu 2026 r. Ministerstwo Cyfryzacji informowało o nasileniu kampanii dezinformacyjnych, których celem jest pogorszenie relacji między Warszawą a Kijowem. Wśród promowanych narracji wymieniono właśnie próby przedstawiania Ukrainy jako „państwa nazistowskiego”, niewiarygodnego partnera i zagrożenia dla Polski oraz podważanie sensu dalszego wsparcia wojskowego dla Ukrainy.
Resort wskazał, że tego typu treści rozpowszechniają rosyjskie, białoruskie i prorosyjskie źródła propagandowe.

Również Rada Odporności przy polskim MSZ ostrzegała, że rosyjska propaganda wykorzystuje bolesne tematy historyczne, w tym zbrodnię wołyńską, by przenosić emocje związane z przeszłością na współczesne relacje, pogłębiać wzajemną nieufność i skłócać Polaków z Ukraińcami. Resort podkreślił wprost, że na polsko-ukraińskich sporach zyskuje przede wszystkim Rosja.

Analizowany fake wpisuje się więc w szerszą, systematyczną strategię osłabiania sojuszu polsko-ukraińskiego i podważania w Polsce poparcia dla dalszego wsparcia Ukrainy. Ma temu służyć fałszywe „uwiarygodnienie” narracji przedstawiającej Ukrainę jako zagrożenie, rzekomo potwierdzonej przez polską służbę specjalną.

Wnioski

  • Agencja Wywiadu nie opublikowała żadnego raportu ani oświadczenia o takiej treści.
  • Twórcy materiału mylą różne polskie służby specjalne.
  • Analiza głosu wskazuje, że narracja została wygenerowana syntetycznie (deepfake audio).
  • Materiał wideo nie zawiera żadnych danych identyfikujących wydawcę, co uniemożliwia weryfikację u źródła.

Przeczytajcie też: Serce w kilka dni, nerka w tydzień. Chiński przemysł zbudowany na ciałach więźniów
 

Źródła

  1. StopFake

  2. MSZ

  3. Ministerstwo Cyfryzacji

  4. Facebook

  5. Telegram

Nasi autorzy