This report assesses that it is highly likely the Kremlin conducted a coordinated Uninhabited Aerial Vehicle (UAV) campaign over Europe between August 2024 and February 2026, spanning a dozen NATO states and Ireland.
— IISS News (@IISS_org) July 2, 2026
It is also likely that Russian-linked vessels and the shadow… pic.twitter.com/pGRtWRHPtE
We wskazanych latach 2024–2026 głośno było o lotach rosyjskich dronów nad lotniskami, bazami wojskowymi oraz infrastrukturą krytyczną państw UE. Traktowanie ich jako przypadkowe, nieskoordynowane incydenty, można dziś ocenić jako naiwność albo ignorancję. Raport Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS) raczej nie pozostawia wątpliwości.
Ani przypadek, ani osobne incydenty – IISS pozbawia złudzeń
Najważniejszy wniosek raportu nie dotyczy konkretnego drona ani pojedynczego incydentu. Autorzy przekonują, że dopiero zestawienie zdarzeń z wielu państw pozwala dostrzec mechanizm, którego nie widać przy analizie pojedynczych przypadków.
Przez kilkanaście miesięcy badacze analizowali informacje o lotach bezzałogowców nad bazami wojskowymi, lotniskami, portami i innymi obiektami o znaczeniu strategicznym. Zebrane dane porównali z informacjami pochodzącymi z otwartych źródeł, materiałów prasowych, baz danych dotyczących konfliktów oraz rozmów z przedstawicielami europejskich służb i sił zbrojnych. Dopiero taka analiza pozwoliła im ocenić, że poszczególne zdarzenia mogą być elementami jednej, długotrwałej kampanii rozpoznawczej.
Autorzy podkreślają przy tym, że nie próbują przypisać Rosji każdego zgłoszonego incydentu. Zwracają uwagę, że część zgłoszeń mogła wynikać z błędnej identyfikacji obiektów lub dotyczyć zdarzeń niezwiązanych z działalnością państwową. Ich zdaniem jednak całościowy obraz jest zbyt spójny, by tłumaczyć go wyłącznie przypadkiem lub aktywnością hobbystów.
Jak wskazano w raporcie, charakter celów, sposób prowadzenia operacji oraz ich rozmieszczenie odpowiadają rosyjskiej doktrynie działań hybrydowych, polegającej na wywieraniu presji poniżej progu otwartego konfliktu zbrojnego. W praktyce oznacza to prowadzenie działań rozpoznawczych, testowanie reakcji przeciwnika i gromadzenie informacji bez formalnego przekroczenia granicy wojny.
„Oceniamy jako wysoce prawdopodobne, że Rosja prowadzi skoordynowaną kampanię wykorzystującą drony nad Europą” – piszą autorzy raportu Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS).
Dlaczego autorzy wskazują na Rosję
Raport nie opiera się na jednym przełomowym dowodzie. Autorzy dochodzą do swoich wniosków poprzez analizę powtarzających się elementów występujących w wielu państwach jednocześnie.
Zwracają uwagę na podobny wybór celów, zbliżony sposób prowadzenia lotów oraz ich koncentrację wokół obiektów mających znaczenie dla bezpieczeństwa państw NATO. W wielu przypadkach bezzałogowce pojawiały się nad bazami wojskowymi, portami, lotniskami lub infrastrukturą wykorzystywaną do wsparcia Ukrainy. Takie cele – zdaniem autorów – mają wartość przede wszystkim wywiadowczą, a nie militarną.
Równie istotna jest skala zjawiska. Autorzy wskazują, że podobne incydenty odnotowywano równolegle w wielu państwach Europy, co utrudnia wyjaśnienie ich jako niezależnych od siebie wydarzeń. W ich ocenie znacznie bardziej prawdopodobne jest istnienie jednego mechanizmu koordynującego działania niż przypadkowe występowanie podobnych zdarzeń w tym samym okresie.
„Pojedynczy incydent może wydawać się nieistotny. Dopiero analiza całego wzorca pozwala zrozumieć skalę i charakter kampanii” – konkludują twórcy raportu IISS.
Flota cieni mogła odegrać istotną rolę
Jednym z najbardziej interesujących elementów raportu jest analiza możliwego wykorzystania rosyjskiej floty cieni. Dotychczas statki te kojarzono przede wszystkim z omijaniem zachodnich sankcji i transportem rosyjskiej ropy. Autorzy raportu przedstawiają jednak hipotezę, że część z nich mogła pełnić również funkcję logistycznego zaplecza dla operacji prowadzonych z użyciem dronów.
Według IISS jednostki należące do floty cieni mogły służyć jako mobilne platformy do startu bezzałogowców, ich odzyskiwania po wykonaniu misji lub przekazywania sygnału podczas lotu. Autorzy zaznaczają, że nie przedstawiają tego jako faktu ostatecznie potwierdzonego, lecz jako najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie wynikające z analizy dostępnych danych. W raporcie opisano zbieżność między aktywnością części statków a miejscami, w których dochodziło do incydentów z udziałem dronów.
„Statki floty cieni mogły być wykorzystywane jako platformy startowe, punkty odzyskiwania dronów lub przekaźniki sygnału” – czytamy w raporcie IISS.
Czego Rosja szukała nad Europą
Autorzy podkreślają, że analiza nie wskazuje na przygotowania do bezpośrednich ataków z użyciem dronów. Znacznie bardziej prawdopodobnym celem było systematyczne zbieranie informacji o sposobie funkcjonowania europejskich systemów bezpieczeństwa. Bezzałogowce pojawiały się nad obiektami mającymi znaczenie dla obronności i logistyki państw NATO. Według autorów pozwalało to obserwować czas reakcji służb, sposób uruchamiania procedur alarmowych oraz współpracę pomiędzy wojskiem, policją i administracją cywilną. Każdy taki incydent dostarczał danych o funkcjonowaniu systemu obrony bez konieczności prowadzenia działań zbrojnych.
Raport zwraca uwagę, że równie ważnym celem mogło być rozpoznanie infrastruktury wykorzystywanej do wsparcia Ukrainy. Chodzi między innymi o porty, lotniska, centra logistyczne oraz obiekty wojskowe uczestniczące w transporcie sprzętu i amunicji. Zdaniem autorów takie informacje mogą mieć wartość zarówno w czasie pokoju, jak i w przypadku przyszłego konfliktu.
IISS wskazuje również na wymiar psychologiczny operacji. Regularne pojawianie się dronów nad strategicznymi obiektami budowało poczucie niepewności i zmuszało państwa do angażowania znacznych sił oraz środków przy każdym kolejnym alarmie. Nawet jeśli pojedynczy lot nie powodował szkód, jego konsekwencją były zakłócenia pracy lotnisk, działania służb i koszty ponoszone przez administrację.
Dlaczego Europa miała problem z reakcją
Jednym z najważniejszych wniosków raportu nie jest opis samych działań Rosji, lecz ocena przygotowania państw europejskich do przeciwdziałania takim operacjom. Większość systemów obrony powietrznej projektowano z myślą o klasycznych zagrożeniach – samolotach, śmigłowcach czy pociskach rakietowych. Małe bezzałogowce latające na niewielkiej wysokości okazały się znacznie trudniejsze do wykrycia i jednoznacznego zidentyfikowania. W wielu przypadkach problemem było również ustalenie, kto odpowiada za reakcję – wojsko, policja czy służby odpowiedzialne za ochronę infrastruktury krytycznej.
Raport zwraca uwagę, że państwa europejskie często analizowały incydenty oddzielnie.
Co rekomendują autorzy raportu
Raport nie ogranicza się do diagnozy problemu. Zawiera również rekomendacje dotyczące przygotowania państw europejskich na podobne operacje w przyszłości.
IISS postuluje także rozwój systemów wykrywania małych bezzałogowców oraz lepszą integrację działań wojska, policji, straży granicznej i służb odpowiedzialnych za ochronę infrastruktury krytycznej. Według autorów przyszłe operacje hybrydowe będą coraz częściej wykorzystywać tanie, łatwo dostępne technologie, których zwalczanie wymaga innych narzędzi niż tradycyjna obrona przeciwlotnicza.
Wnioski raportu wykraczają poza problem samych dronów. Autorzy podkreślają, że współczesne operacje hybrydowe łączą działania wywiadowcze, presję gospodarczą, operacje informacyjne oraz wykorzystanie nowych technologii. Odpowiedź na takie zagrożenia wymaga równie zintegrowanego podejścia po stronie państw europejskich.
Autorzy raportu Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS)
Charlie Edwards jest ekspertem ds. bezpieczeństwa i współautorem raportu IISS. W latach 2015–2024 pracował w administracji rządu Wielkiej Brytanii, gdzie pełnił m.in. funkcje dyrektora ds. strategii, szefa brytyjskiej wspólnoty analityków wywiadu oraz doradcy dwóch ministrów spraw wewnętrznych. Współtworzył strategie bezpieczeństwa oraz odpowiadał za współpracę z międzynarodowymi partnerami. Wcześniej pracował w amerykańskim think tanku RAND Corporation, brytyjskim Royal United Services Institute (RUSI), a karierę rozpoczynał w Kwaterze Głównej NATO.
Rex Fox O'Loughlin jest analitykiem Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS) i współautorem raportu. Specjalizuje się w analizie nowych technologii oraz systemów bezzałogowych. Przed dołączeniem do IISS prowadził badania na King's College London, wykorzystując sztuczną inteligencję i uczenie maszynowe do analizy ruchu owadów. Ukończył międzynarodowy program SpaceMaster, zdobywając tytuł magistra nauk o kosmosie i technologii kosmicznych ze specjalizacją w robotyce i automatyce. W trakcie studiów rozwijał systemy AI uczące roboty bezpiecznego poruszania się w otoczeniu ludzi. Jest również inżynierem lotnictwa i astronautyki.
Louis Bearn jest analitykiem Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS) i współautorem raportu. Zajmuje się analizą sił zbrojnych oraz projektami dotyczącymi bezpieczeństwa i obronności, w tym rozwojem bazy danych Military Balance+, wykorzystywanej do monitorowania potencjału militarnego państw. Przed dołączeniem do IISS pracował w firmie IHS Markit, gdzie odpowiadał za współpracę z klientami sektora finansowego. Ukończył studia magisterskie z historii stosunków międzynarodowych w London School of Economics oraz historię na Royal Holloway, University of London.