Rosja otworzyła okupowane terytoria dla chińskich mediów i inwestycji
7 lipca 2026 r. Reporterzy bez Granic (RSF) opublikowali raport opisujący rosnącą aktywność chińskich mediów państwowych na okupowanych terenach Ukrainy. Według organizacji Rosja umożliwia chińskim ekipom dostęp do miejsc praktycznie niedostępnych dla niezależnych zagranicznych dziennikarzy.
Jak podkreśla Pauline Maufrais, regionalna koordynatorka RSF ds. Ukrainy, Kreml wykorzystuje chińskie media do nadawania swoim przekazom większej wiarygodności poza Rosją. W efekcie okupacja przedstawiana jest jako sytuacja normalna i akceptowana przez mieszkańców.
„Nawet jeśli obecność chińskich mediów na okupowanych terytoriach Ukrainy jest wciąż ograniczona, stanowi ona sukces rosyjskiej propagandy. Pekin daje Kremlowi to, czego najbardziej potrzebuje – międzynarodową legitymizację, wzmocnienie zasięgu jego przekazu oraz pomoc w normalizowaniu okupacji. W zamian Moskwa otwiera okupowane terytoria na chińskie inwestycje. Pekin i Moskwa wspólnie działają na płaszczyźnie politycznej, gospodarczej i informacyjnej, aby narzucać własne narracje” – alarmuje Pauline Maufrais, regionalna koordynatorka Reporterów bez Granic (RSF) ds. Ukrainy.
Autorzy raportu wskazują, że nie są to pojedyncze wizyty, lecz element szerszej strategii informacyjnej prowadzonej przez rosyjskie władze.
Reportaże pod kontrolą rosyjskiej armii
Według RSF chińscy reporterzy nie poruszają się po okupowanych terenach samodzielnie. Wyjazdy odbywają się według przygotowanego wcześniej scenariusza, pod nadzorem przedstawicieli rosyjskich władz lub wojskowej eskorty. Oznacza to, że dziennikarze mają dostęp wyłącznie do wybranych miejsc i nie mogą swobodnie weryfikować informacji ani rozmawiać z mieszkańcami.
Raport zwraca także uwagę na język wykorzystywany w materiałach. Regularnie pojawia się określenie „specjalna operacja wojskowa”, czyli termin używany przez Kreml zamiast słów „wojna” lub „inwazja”. Zdaniem autorów raportu to przejmowanie rosyjskiej narracji, a nie wyłącznie kwestia doboru słów.
Z okupowanych miast znika wojna
RSF opisuje, że chińskie materiały skupiają się na odbudowie miast, funkcjonowaniu szkół czy codziennym życiu mieszkańców. Pokazują otwarte sklepy, remontowane ulice i działalność administracji okupacyjnej.
Znacznie rzadziej pojawiają się informacje o represjach wobec ludności cywilnej, deportacjach, rusyfikacji czy udokumentowanych przypadkach tortur i łamania praw człowieka. Podobnie przedstawiane są wywiady z ukraińskimi jeńcami wojennymi – odbiorcy nie dowiadują się, w jakich warunkach zostały nagrane ani jak traktowani są jeńcy.
Zdaniem Reporterów bez Granic siła takiego przekazu nie polega na rozpowszechnianiu fałszywych informacji. Odbiorca widzi starannie dobrane obrazy, pozbawione najważniejszego kontekstu. To właśnie selektywny dobór takich materiałów sprawia, że przekazy medialne wzmacniają korzystny dla Kremla obraz okupacji.
Chińskie media stają się elementem rosyjskiej operacji wpływu
Zdaniem Reporterów bez Granic opisywane wyjazdy nie są przypadkowymi wizytami zagranicznych dziennikarzy. To element rozwijającej się współpracy informacyjnej między Rosją i Chinami.
Rosyjskie instytucje organizują wizyty dla przedstawicieli chińskich mediów państwowych, którzy otrzymują dostęp do miejsc zamkniętych dla większości zagranicznych reporterów. Przygotowane materiały trafiają następnie do milionów odbiorców w Chinach i innych krajach korzystających z chińskich serwisów informacyjnych.
Raport podkreśla, że przekaz nie musi zawierać fałszywych informacji. Wystarczy pokazywanie wyłącznie wydarzeń wzmacniających rosyjską narrację – odbudowy miast, działalności administracji okupacyjnej czy mieszkańców przedstawianych jako zwolennicy Rosji. W ten sposób okupacja przestaje być skutkiem agresji militarnej, a zaczyna przypominać proces normalizacji.
To właśnie dlatego, zdaniem autorów raportu, takie materiały mogą być skuteczniejsze od klasycznej propagandy – pokazują prawdziwe obrazy, ale pozbawione najważniejszego kontekstu.
Współpraca wykracza daleko poza media
RSF wskazuje, że media są tylko jednym z elementów współpracy Rosji i Chin na okupowanych terytoriach Ukrainy.
Raport opisuje kontakty między rosyjskimi i chińskimi instytucjami medialnymi, wspólne przedsięwzięcia oraz wymianę doświadczeń. Na okupowane tereny trafiają także przedstawiciele chińskich firm i organizacji, a prorosyjscy działacze uczestniczą w wydarzeniach organizowanych w Chinach.
Według autorów wpisuje się to w szerszy proces wzmacniania rosyjskiej obecności na okupowanych terenach – zarówno w sferze informacyjnej, jak i gospodarczej.
„Neutralność” Pekinu coraz częściej budzi pytania
Od początku wojny Pekin deklaruje neutralność i opowiada się za pokojowym rozwiązaniem konfliktu. Jednocześnie utrzymuje bliskie relacje polityczne i gospodarcze z Moskwą oraz nie potępia rosyjskiej agresji.
Raport Reporterów bez Granic pokazuje, że współpraca obejmuje również sferę informacji. Według autorów państwowe chińskie media coraz częściej wzmacniają przekaz Kremla, prezentując wydarzenia z okupowanych terytoriów z perspektywy korzystnej dla rosyjskich władz.
Od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę władze Chin starają się przedstawiać siebie jako neutralnego uczestnika konfliktu i potencjalnego mediatora. Jednocześnie pozwalają, by przekaz Kremla dominował w ściśle kontrolowanej chińskiej przestrzeni informacyjnej, włączając go do treści publikowanych przez państwowe media. Pekin powiela i wzmacnia rosyjską propagandę m.in. za pośrednictwem CGTN, a rosyjskim mediom państwowym umożliwia swobodne rozpowszechnianie ich przekazu w ramach skoordynowanego, globalnego systemu propagandy, który dociera do państw i regionów, gdzie wpływy Chin są szczególnie silne.
Społeczność międzynarodowa powinna z taką samą uwagą podchodzić do chińskich mediów państwowych, jak do rosyjskich, i przeciwdziałać zalewaniu światowej przestrzeni informacyjnej propagandą – przekonuje Aleksandra Bielakowska, advocacy manager, Reporterzy bez Granic (RSF), region Azji i Pacyfiku.
Stawką jest nie tylko sposób opisywania wojny, ale również kształtowanie opinii publicznej w Azji, Afryce i Ameryce Łacińskiej, gdzie chińskie media mają znacznie większe zasięgi niż media zachodnie. Dzięki temu rosyjska narracja dociera do milionów odbiorców za pośrednictwem źródła postrzeganego jako zagraniczne, a nie rosyjskie.
Autorzy raportu podkreślają, że współczesne operacje wpływu coraz rzadziej opierają się na prostych fake newsach. Znacznie częściej wykorzystują prawdziwe obrazy i fakty, ale przedstawione w sposób, który pomija kluczowy kontekst i prowadzi odbiorcę do określonych, błędnych wniosków.