Długi cień dyktatur. Tak Putin, Łukaszenka i Xi prześladują swoich przeciwników za granicą

Służby białoruskie, rosyjskie i chińskie nie wybaczają „wrogom systemu”. Nawet ucieczka na drugi koniec świata nie gwarantuje uwolnienia się od politycznych prześladowań, czy brutalnej eliminacji. 

Długi cień dyktatur. Tak Putin, Łukaszenka i Xi prześladują swoich przeciwników za granicą
fot: Getty Images, Sprawdzam to

Udział w protestach, krytyczny post w mediach społecznościowych, ubranie z „nieodpowiednim emblematem” – to wszystko może stać się przyczyną poważnych kłopotów dla ludzi żyjących w dyktaturach. 

Ulubiona trucizna Putina

4 marca 2018 r. w Wielkiej Brytanii znaleziono nieprzytomnego rosyjsko-brytyjskiego podwójnego agenta Siergieja Skripala i jego córkę Julię. Scotland Yard wskazał jako podejrzanych dwóch Rosjan posługujących się nazwiskami Aleksander Pietrow i Rusłan Boszyrow. Śledztwo dziennikarskie wykazało, że byli to w rzeczywistości oficerowie rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU – Anatolij Czepiga i Aleksander Miszkin.

W organizmie Skripala odnaleziono ślady Nowiczoka – grupy bojowych środków paralityczno-drgawkowych opracowanych jeszcze w ZSRR. Dlatego też władze brytyjskie zarzuciły Rosji odpowiedzialność za ten atak. Doprowadziło to do bezprecedensowej fali wydaleń personelu ambasady rosyjskiej z różnych krajów. Tymczasem Kreml zaprzeczył zarzutom. Prezydent Rosji Władimir Putin określił je jako „bzdury”, a pułkownika GRU Skripala nazwał „szpiegiem”, „zdrajcą swojego kraju” i „draniem”.

Innym głośnym przypadkiem był Aleksander Litwinienko – były oficer FSB, który po otrzymaniu azylu w Wielkiej Brytanii oskarżał rosyjskie służby o organizowanie zamachów terrorystycznych, w tym serii wybuchów bloków mieszkalnych w Rosji. W listopadzie 2006 r. został otruty w Londynie herbatą zawierającą polon-210 – silnie promieniotwórczy izotop. Wielka Brytania do dziś domaga się ekstradycji głównego podejrzanego, byłego oficera służb i deputowanego Dumy Państwowej Andrieja Ługowoja.

Zaoczne sądy Łukaszenki

„W ostatnich latach ochrona, którą niegdyś zapewniały dystans i granice, uległa erozji. Autorytarne reżimy w Rosji, Chinach, Iranie, na Białorusi i w innych krajach intensyfikują wysiłki, aby uciszyć dysydentów, aktywistów i dziennikarzy krytykujących je z zagranicy. Praktyka ta znana jest jako represja transnarodowa: stosowanie przez państwa zastraszania, nękania, przymusu, gróźb, inwigilacji, nacisków prawnych lub administracyjnych oraz przemocy ponad granicami w celu kontrolowania lub uciszania diaspory i społeczności emigracyjnych” – wyjaśnia amerykański think tank Digital Forensic Lab (DFRLab).

Według białoruskiej organizacji praw człowieka „Wiasna”, co najmniej 207 uczestników obchodów Dnia Wolności Białorusi, które odbyły się w Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Polsce i na Litwie, zostało zidentyfikowanych przez władze i oskarżonych o to, co reżim określił jako „ułatwianie działań ekstremistycznych”. 

W przypadku tych osób zastosowano represje w kraju – stosując m.in. konfiskatę ich mienia.

W 2022 r. Białoruś wprowadziła instytucję „postępowania specjalnego”, nowe narzędzie represji wobec przeciwników reżimu Łukaszenki i działaczy społecznych, którzy uciekli z kraju. Mechanizm ten umożliwia zakończenie śledztw i przekazanie sprawy do sądu pod nieobecność oskarżonego. W ciągu ostatnich czterech lat wszczęto ponad 110 spraw karnych, z których zdecydowana większość wydaje się mieć podłoże polityczne. Jest mało prawdopodobne, aby oskarżeni wzięli udział w takim postępowaniu, ale Komitet Śledczy zachęca ich do zgłaszania się do prokuratury.

Postępowanie specjalne poprzedza wszczęcie i prowadzenie śledztwa w sprawie karnej. W ramach śledztwa może dojść do przeszukania lub zajęcia mienia w miejscu zameldowania, a członkowie rodziny oskarżonego mogą zostać wezwani na przesłuchanie. Dlatego to właśnie od krewnych na Białorusi wiele osób dowiaduje się o toczącej się przeciwko nim sprawie.

DFRLab wskazuje, że „członkowie rodzin nadal mieszkający na Białorusi mogą być celem ataków i wykorzystywani jako punkt nacisku. Majątek, w tym mieszkania, konta bankowe czy spadki, może stać się narzędziem represji. Zdjęcia publikowane w mediach społecznościowych z wieców w Kanadzie, Polsce, na Litwie czy gdzie indziej mogą stanowić pretekst do wszczęcia śledztwa karnego przez reżim. „Ekstremizm” może stać się tym, czym reżim zdecyduje, że jest. Fakty i dowody są uznawane za nieistotne.

Znikający Chińczycy 

Oponentów uciszają również władze Chin. W kraju krytyka jest tłumiona z ogromną brutalnością, ale również za granicą może nie ujść na sucho.  

W 2022 r. pracownicy konsulatu Chin w Wielkiej Brytanii wciągnęli do budynku i pobili uczestnika pokojowej manifestacji na rzecz Hongkongu. Rzecznik konsulatu wyjaśnił, że uczestnicy pikiety powiesili przy głównym wejściu obraźliwy portret chińskiego prezydenta Xi Jinpinga. W pobiciu uczestniczył sam konsul. 

Agenci państwowi porywają dysydentów, dziennikarzy i aktywistów w państwach trzecich i potajemnie przewożą ich do Chin. Przykładem może być sprawa Li Xina, który według doniesień zaginął w tajemniczych okolicznościach w Tajlandii, a jego śmierć w areszcie chińskie władze ogłosiły później.

Na całym świecie, także w państwach europejskich, chińskie władze tworzyły tzw. „zamorskie stacje policyjne” w celu zastraszania uchodźców, dysydentów i ich rodzin, zmuszając ich do powrotu do kraju.

Wobec osób przebywających za granicą stosuje się częste prześladowania ich krewnych pozostałych w kraju, aby wymusić ich uciszenie lub powrót. 

Globalizacja sprawiła, że nawet ucieczka za granicę nie daje pełnego bezpieczeństwa. Autorytarne reżimy coraz częściej prześladują swoich przeciwników także poza własnym terytorium. Takie represje naruszają zarówno prawa człowieka, jak i prawo międzynarodowe. 

Nasi autorzy