brak dowodów

Jak Putin zrobił z Japonii centrum rosyjskiej siatki szpiegów

Po wyrzuceniu rosyjskich szpiegów z Europy Kreml znalazł nowe miejsce do prowadzenia tajnej wojny. Śledztwo „The New York Times” pokazuje, że jednym z najważniejszych ośrodków pozyskiwania technologii dla rosyjskiej armii stała się Japonia.
 

Jak Putin zrobił z Japonii centrum rosyjskiej siatki szpiegów
fot. SPUTNIK POOL/PAP/EPA, Unsplash

Rosja potrzebuje dziś nie tylko żołnierzy i amunicji. Równie ważne są mikroprocesory, półprzewodniki, moduły sterujące i obrabiarki. Bez nich nie da się produkować nowoczesnych rakiet manewrujących, dronów czy systemów łączności. Zachodnie sankcje miały odciąć Kreml od tych technologii. Według ustaleń „The New York Times” Rosja nie zrezygnowała jednak z ich zdobywania – po prostu zmieniła metody.

Biuro Aerofłotu, które zainteresowało wywiady
 

Niepozorne biuro rosyjskich linii Aerofłot w Tokio znajduje się zaledwie kilkanaście minut spacerem od siedziby japońskiej Narodowej Agencji Policji odpowiedzialnej za zwalczanie szpiegostwa.
Według rozmówców „The New York Times” właśnie stamtąd działa człowiek, który odgrywa jedną z kluczowych ról w zaopatrywaniu rosyjskiej machiny wojennej w nowoczesne technologie.
To Maksim Władimirowicz Filczenkow – oficer rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, który oficjalnie występuje jako pracownik Aerofłotu. Zachodnie służby twierdzą, że kieruje tokijską komórką tajemniczej 20. Dyrekcji GRU, wyspecjalizowanej w zdobywaniu technologii podwójnego zastosowania.
Reporterzy amerykańskiej gazety trzykrotnie próbowali z nim porozmawiać. Za każdym razem słyszeli tę samą odpowiedź – nie ma go w biurze. Dopiero podczas trzeciej wizyty pracownica zadzwoniła do Filczenkowa. Po krótkiej rozmowie przekazała tylko jedno zdanie: nie będzie rozmawiał.
Reporterzy opisują także samo biuro. Wejście przypomina ciężkie drzwi z niewielkim wizjerem. W środku stoją szafy z dokumentami, a na każdej z nich ustawiono model samolotu Aerofłotu. Okna pozostają zasłonięte. 

Europa zamknęła drzwi. Rosja znalazła nowe
 

Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny przeciw Ukrainie zachodnie państwa wydaliły setki rosyjskich dyplomatów i funkcjonariuszy wywiadu działających pod dyplomatycznym przykryciem. Równocześnie objęto Rosję bezprecedensowymi sankcjami technologicznymi.
Miały one uniemożliwić Moskwie kupowanie półprzewodników, mikroprocesorów, modułów radiowych, obrabiarek i innych elementów wykorzystywanych przy produkcji uzbrojenia.
Śledztwo „The New York Times” pokazuje jednak, że wielu wydalonych agentów przeniosło działalność do państw, gdzie łatwiej prowadzić operacje wywiadowcze i pozyskiwać nowoczesne technologie.
Jednym z najważniejszych takich miejsc stała się Japonia.

Dlaczego właśnie Japonia?
 

Japonia jest światową potęgą technologiczną. To jeden z największych producentów elektroniki, precyzyjnych maszyn i komponentów wykorzystywanych zarówno w przemyśle cywilnym, jak i wojskowym.
Jednocześnie od lat uchodzi za kraj wyjątkowo trudny do skutecznego zwalczania działalności obcych wywiadów.
Po II wojnie światowej Tokio nigdy nie stworzyło klasycznej zagranicznej służby wywiadowczej, a przepisy dotyczące szpiegostwa są znacznie łagodniejsze niż w większości państw G7.
– Mamy poczucie kryzysu w tej sytuacji – przyznał cytowany przez „The New York Times” Akihisa Shiozaki, polityk rządzącej Partii Liberalno-Demokratycznej i były prokurator zajmujący się sprawami szpiegostwa przemysłowego.

Wojna o mikroprocesory
 

Na współczesnym polu walki elektronika jest równie ważna jak stal.
Według szacunków ukraińskich władz przywoływanych przez „The New York Times” nawet 90 proc. rosyjskich rakiet i dronów zawiera komponenty pochodzące z Japonii.
Nie oznacza to, że japońskie firmy świadomie handlują z Rosją. Mechanizm jest znacznie bardziej skomplikowany.
Komponenty trafiają legalnie do odbiorców w państwach trzecich. Dopiero stamtąd, za pośrednictwem sieci pośredników, są odsprzedawane do Rosji, omijając zachodnie sankcje.
Śledczy badający skutki jednego z rosyjskich ataków na Kijów odnaleźli w szczątkach pocisku manewrującego Ch-101 japońskie moduły elektroniczne wykorzystywane do naprowadzania rakiety.

Firmy logistyczne i pośrednicy
 

Według zachodnich służb sama działalność agentów nie wystarczyłaby do funkcjonowania całego systemu.
Równie ważna jest sieć firm logistycznych.
„The New York Times” opisuje między innymi tokijską spółkę Proco Air, która reklamuje się jako „most między Japonią a Rosją”. Organizuje transport towarów przez kraje, do których nadal dociera Aerofłot, między innymi przez Sri Lankę czy Uzbekistan.
Właściciel firmy Takehiko Miki zapewniał reporterów, że przewozi wyłącznie legalne towary i nigdy nie wiedział o związkach Filczenkowa z rosyjskim wywiadem.
Jednak dokument, który pokazał dziennikarzom jako dowód legalnej działalności, wskazywał, że odbiorcą jednej z przesyłek była rosyjska firma R-Pharm.
Nie jest ona objęta sankcjami, jednak jej założyciel Aleksiej Repik został nimi objęty przez Wielką Brytanię, Kanadę i Australię z powodu bliskich relacji z Kremlem.

Ukraina alarmowała Tokio

Według dokumentów, do których dotarł „The New York Times”, tylko w kwietniu 2025 r. Ukraina przesłała do japońskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych co najmniej osiem not dyplomatycznych opisujących japońskie komponenty odnalezione w rosyjskich rakietach i dronach.
Do pism dołączono fotografie oraz wykazy elementów wyprodukowanych między innymi przez NEC, Panasonica i Toshibę.
„Mam nadzieję, że weźmiecie te informacje pod uwagę, rozważając dalsze ograniczenia wobec Rosji i wzmacniając kontrolę eksportu wrażliwych technologii” – napisali ukraińscy urzędnicy.
Wymienione firmy podkreślają, że przestrzegają wszystkich obowiązujących sankcji i nie sprzedają swoich produktów Rosji. Nie ma dowodów, by świadomie uczestniczyły w obchodzeniu embarga.

Japonia zaczyna dostrzegać problem

Mimo że Tokio od początku wojny wspiera Ukrainę politycznie, finansowo i militarnie, coraz wyraźniej dostrzega także zagrożenie działalnością rosyjskich służb.
Jak poinformowała publiczna telewizja NHK, japońska policja ujawniła niedawno rosyjskiego oficera wywiadu, który podszywał się pod obywatela Ukrainy i próbował zdobyć tajemnice technologiczne jednej z japońskich firm.
Ze względu na luki w obowiązującym prawie nie usłyszał zarzutów szpiegostwa. Śledczy wykorzystali przepisy dotyczące nieuczciwej konkurencji, jednak podejrzany zdążył opuścić Japonię.
Rząd zapowiada teraz zaostrzenie kontroli eksportu oraz wzmocnienie ochrony strategicznych technologii.

Cicha wojna trwa

Śledztwo „The New York Times” pokazuje, że wojna Rosji z Ukrainą toczy się nie tylko w okopach Donbasu czy nad Dnieprem. Równie ważna jest walka o dostęp do mikroprocesorów, półprzewodników i zaawansowanej elektroniki.
Sankcje utrudniły Kremlowi zdobywanie zachodnich technologii, ale go nie zatrzymały. Zamiast oficjalnych kontraktów pojawiły się siatki pośredników, firmy logistyczne i agenci działający pod biznesowym lub dyplomatycznym przykryciem.
Japonia nie pomaga Rosji świadomie. Wręcz przeciwnie – należy do państw wspierających Ukrainę. Paradoks polega jednak na tym, że właśnie tam rosyjski wywiad znalazł jedno z najważniejszych miejsc do prowadzenia cichej wojny o technologie. A od jej wyniku zależy, jak długo Kreml będzie w stanie produkować broń wykorzystywaną przeciwko Ukrainie.
 

Źródła

  1. The New York Times

Nasi autorzy