fałsz

Sparaliżowana, bo wypiła drinka od imigranta? Niewiele się tu zgadza

18-letnia Millie Taplin będzie sparaliżowana do końca życia po tym, jak muzułmański imigrant dosypał jej coś do drinka – to kolejna odsłona sprawy z 2021 r. Niewiele zgadza się jednak w tym przekazie.

Sparaliżowana, bo wypiła drinka od imigranta? Niewiele się tu zgadza
fot: Getty Images

„To jest Millie Taplan. W nocnym klubie w Wielkiej Brytanii muzułmanin zaproponował jej drinka na bazie wódki i lemoniady. Wystarczył jeden łyk, a dziewczyna stała się całkowicie sparaliżowana. To metoda, jakiej muzułmańskie gangi mężczyzn stosują na brytyjskich dziewczynach, by je zgwałcić i zniszczyć na zawsze. Islam to klątwa” – napisała jedna z internautek na portalu X.

Do dramatycznego opisu dołączono zdjęcie. Po lewej stronie widać młodą, nieco wystraszoną dziewczynę, po prawej zaś zaprezentowano ujęcie ze szpitalnego łóżka. Kobieta ma nienaturalnie wykrzywiony wyraz twarzy, bardzo szeroko otwarte oczy i ponapinane palce. 

Millie Taplin (fot. X.com)
Millie Taplin (fot. X.com)

Wpis, mimo błędnie zapisanego nazwiska, był powielany i udostępniany przez wiele kont w mediach społecznościowych, docierając do kilkuset tysięcy odbiorców. Zyskał „drugie życie”, ponieważ opowiada historię, która nie jest ani nowa, ani przedstawiona w rzetelny sposób.

Stara sprawa, nowy kontekst

To typowy przykład „recyklingu informacji”. Do prawdziwej i dobrze opisanej historii sprzed lat dopisuje się nowy lub nośny, wywołujący duże emocje kontekst, często związany z bieżącymi wydarzeniami. W ostatnich tygodniach wszedł w życie pakt migracyjny, a media społecznościowe zalała kolejna fala wrogiej narracji o zabarwieniu ksenofobicznym.

„Klasa polityczna, która otworzyła granice, a potem chroniła sprawców poprzez zaprzeczanie i dwupoziomowe egzekwowanie prawa, ponosi bezpośrednią odpowiedzialność za to, co stało się z Millie Taplin i każdą inną ofiarą. Dziewczęta nie były chronione. Gangi były. Jedyną poważną odpowiedzią jest zaprzestanie sprowadzania problemu i usunięcie tych, którzy już tu są i stanowią to zagrożenie. Imigracja islamska musi zostać wstrzymana. Islamistów i cudzoziemców skazanych lub powiązanych z tymi przestępstwami należy deportować” – czytamy na koncie „Right over Left Everytime”.

Imigrant, zatruty drink i paraliż do końca życia?

Zdarzenie miało miejsce w nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 2021 r. W dniu swoich 18. urodzin Millie Taplin wyszła ze znajomymi do jednego z klubów w hrabstwie Essex na wschodzie Anglii. W pewnym momencie jeden z gości lokalu zaproponował dziewczynie drinka. Po kilku łykach jubilatka źle się poczuła i poprosiła znajomych, aby wezwali karetkę. Skarżyła się na problemy z kończynami.

Nagranie ze szpitala jest autentyczne. Opublikowała je „ku przestrodze” matka Millie, Claire Taplin.

Policja w Essex w oświadczeniu poinformowała, że 1 sierpnia o godz. 3:30 czasu miejscowego otrzymała zgłoszenie o kobiecie, która źle się poczuła po wizycie w klubie w Southend. „Dziewczyna trafiła do szpitala. Funkcjonariusze prowadzą dochodzenie w tej sprawie” – dodano.

Śledztwo nic nie dało. Nikogo nie zatrzymano, nie wykryto sprawcy, ale jednocześnie nie ma wiarygodnych wiadomości o zakończeniu postępowania. W żadnych źródłach ani razu nie stwierdzono, że „podejrzanym” lub „sprawcą” jest imigrant. Nie ma też potwierdzenia, by Taplin została zgwałcona.

Nie jest też prawdą, że Millie została sparaliżowana na całe życie, jak można było przeczytać w socjalach. Już następnego dnia pełni zdrowa i świadoma została wypisana do domu, a kilka dni później – 9 sierpnia 2021 r. – zarówno ona, jak i jej matka opowiadały tę historię w mediach. To właśnie z wywiadu w audycji „This Morning” emitowanej w stacji ITV pochodzi zdjęcie zaprezentowane w omawianych postach. Screena wykonano zatem nie przed, a po zdarzeniu.

Panie udzieliły też wypowiedzi dla Sky News.

– Nigdy w życiu tak się nie czułam. Nie mogłam chodzić, musieli podstawić wózek inwalidzki. Próbowałam poruszać nogami, ale nic nie mogłam zrobić – tłumaczyła nastolatka.

Mama dziewczyny, Claire Taplin, wyjaśniła, że bała się o zdrowie i życie swojej córki. Stwierdziła, że „obawia się każdego dnia, którego jej córka wychodzi z domu”. – Nie wiem, jak to wpłynie na jej psychikę. Chyba bardziej dotknęło to mnie, bo ja widziałem i wiedziałam, co się z nią wtedy działo i co jej zrobili – podkreśliła.

Przedstawiciele klubu w Southend zaapelowali w mediach, by nigdy nie pozostawiać swojego drinka „bez opieki”. Jeśli zgodzimy się, by ktoś postawił nam jakiś napój, nie spuszczajmy go z oka.

Źródła

  1. annielab.org

  2. news.sky.com

  3. X

Nasi autorzy