Temat podjął Adam Gwiazda, publicysta związany z Konfederacją, na stałe niemieszkający w Polsce, który bez powodzenia w 2023 roku próbował dostać się do Sejmu. Opublikował w sieci informację, jakoby w Brazylii skazano na karę więzienia rodziców dwóch dziewczynek za nauczanie domowe. Gwiazda zaznaczył, że sędzia „zarzucał małżeństwu brak nauczania o gender, seksualności, tolerancji i różnorodności”. Zarzucił też sędziemu: „fakt, że starsza córka nie lubi brazylijskiej muzyki (funk, sertanejo), uznał za dowód braku styczności z różnorodnością kulturową” sugerując, że było to przyczyną ukarania rodziców.
Wpis Gwiazdy ma dziś blisko 80 tys. wyświetleń i kilkaset udostępnień. Rozpowszechnił go m.in. marszałek Sejmu Krzysztof Bosak.
Edukacja w Brazylii
Mieszkający w Sao Paolo Adauto Jose Denardi i Cristina Denardi to rodzicie dwóch córek, nastolatek w wieku 15 i 11 lat. W 2020 roku, gdy z powodu epidemii COVID-19 szkoły działały w trybie zdalnym, rodzina rozpoczęła edukację domową. Po zakończeniu epidemii dzieci nie wróciły do szkoły, a w 2022 roku matka je z niej wypisała. To zaniepokoiło szkolnych pedagogów, którzy zgłosili sprawę. Mimo wezwań szkoły, matka nie pozwoliła dziewczynkom na powrót do zwykłej edukacji.
W Brazylii edukacja domowa jest obecnie przedmiotem sporów prawnych, ale de facto istnieje, stanowi alternatywę dla edukacji stacjonarnej. Można się na nią zdecydować, jeśli rodzice (lub opiekunowie) realizują treści zaplanowane w ramach edukacji podstawowej. Dzieci uczą się w domu tego samego, co w szkole, a różnica polega na tym, kto kieruje tym procesem. W praktyce każda rodzina organizuje swój plan zajęć zgodnie ze swoimi celami i metodami.
Jak wynika z materiałów dostępnych na stronach ministerstwa edukacji Brazylii, proces ten obejmuje roczne planowanie treści i godzin, korzystanie z materiałów pomocniczych, takich jak podręczniki czy platformy cyfrowe, oraz zajęcia pozalekcyjne: sport, muzyka i projekty społeczne. Ma to na celu zapewnienie dzieciom socjalizacji, wprowadzenie dziecka w środowisko, gdzie ma możliwość nawiązywania interakcji z rówieśnikami, co, zdaniem resortu, pozytywnie wpływa na rozwój umiejętności społecznych.
Edukacja domowa wymaga regulacji
We wrześniu 2022 roku brazylijski Sąd Najwyższy (STF) orzekł, że edukacja domowa nie jest niezgodna z konstytucją, ale jej praktykowanie wymaga regulacji ze strony Kongresu Narodowego. Zdaniem Sądu, ta forma edukacji nie może być swobodnie realizowana bez ustawy określającej zasady procesu nauczania. W Brazylii trwają prace nad projektami ustaw regulujących taką edukację. Są obecnie procedowane przez Kongres Narodowy. Propozycje wymagają od rodzin rejestracji, okresowych ocen zgodnych z Krajową Bazą Programową oraz potwierdzenia kompetencji rodzicielskich. Jednak do tej pory żadna z nich nie weszła w życie. Brak federalnego prawa sprawia, że zapisanie dzieci do szkoły podstawowej pozostaje obowiązkowe. W praktyce rodziny, które tego nie zrobią, mogą ponieść tego konsekwencje. Tak było w przypadku rodziny Denardi.
Socjalizacja i problem przemocy domowej
Nauczanie domowe w Brazylii jest nieustannym przedmiotem krytyki ze strony pedagogów, a głównym problemem jest socjalizacja i przekonania religijne. Krytycy twierdzą, że środowisko szkolne uczy dzieci życia w zgodzie z różnicami i rozwiązywania konfliktów. Ponadto dowodzą, że nie wszyscy rodzice mają odpowiednie przygotowanie pedagogiczne, a szkoły stanowią główną sieć bezpieczeństwa w identyfikowaniu przypadków przemocy domowej, co mogłoby pozostać niezauważone bez nadzoru państwa.
Sędzia: Dyskryminacja i uprzedzenia w edukacji
Para z Jales w São Paulo została skazana zaocznie na 50 dni aresztu za zaniedbania w edukacji. Sąd uznał, że była ona niewystarczająca ze względu na brak obowiązkowych przedmiotów zawartych w programie nauczania wymaganego przez Ministerstwo Edukacji. W uzasadnieniu dodano, że prowadzona przez tę rodzinę edukacja domowa dodatkowo pozbawia nastolatki kontaktu z różnymi perspektywami i stylami życia. Sędzia skrytykował m.in. dyskryminację i uprzedzenia w edukacji – dziewczynki poznawały wyłącznie sztukę sakralną, rodzice „ominęli” m.in. obowiązkowe treści dotyczące seksualności czy płci na poziomie podstawowym. Jeśli chodzi o zajęcia socjalizujące, dzieci uczestniczyły wyłącznie we wspólnych lekcjach muzyki religijnej oraz katechezach w lokalnej parafii.
Małżonkowie Denardi nie trafili do więzienia
Na czym polega manipulacja? Przede wszystkim rodzina nie trafiła do więzienia (nigdy nie miała trafić), a wykonanie kary zostało zawieszone na okres 2 lat. Sędzia postawił warunek, zgodnie z którym rodzice unikną odsiadki, jeśli zapiszą dzieci do publicznej szkoły oraz zapewnią im regularną obecność na lekcjach. Szkoła, w której dziewczynki uczyły się przed przejściem na edukację domową, zgłosiła rodzinę do Służb Ochrony Dziecka, bowiem ciąży na niej taki obowiązek, a sąd musiał się sprawą zająć.
Nie wyjaśnia tego ani autor wpisu, ani wicemarszałek Bosak, który uznał zdarzenie za „naruszenie praw człowieka. A zarazem prawdziwy dramat tej rodziny”.
Jak wynika z pozwu, rodzice przestali posyłać córki do szkoły podstawowej. Dziewczynki uczęszczały na zajęcia, które prowadziła ich matka i dwie inne osoby przez trzy semestry szkolne. Rodzice nie zmienili decyzji nawet po powiadomieniu o interwencjach sądowych w ich sprawie.
Nie nauczanie domowe a zaniedbania w edukacji
Rodzice nie zostali skazani za nauczanie domowe, a za „zaniedbania w edukacji” (art. 246 brazylijskiego kodeksu karnego). Sędzia nie zarzucał rodzicom „braku nauczania o gender”. Júnior da Luz Miranda podkreślił w uzasadnieniu, że przepisy stanowią, iż „rodzice mają obowiązek posyłania swoich dzieci na naukę w regulowanej formie, która jest jedyną obowiązującą formą zgodną z ideą nauczania podstawowego, pod groźbą zaniechania nauki”.
W uzasadnieniu wyroku czytamy ponadto: „Pozwana postanowiła wykorzystać swoje córki jako przedmioty w swojej ideologicznej walce, poddając je nieuregulowanej formie edukacji, której skuteczność i jakość nie znajdują odpowiednich mierników w brazylijskim systemie prawnym. Czyniąc to, rażąco naruszyła artykuł 18 Konwencji o prawach dziecka, który stanowi, że rodzice ponoszą główną odpowiedzialność za edukację i rozwój dziecka, a ich podstawową troską powinno być dobro dziecka, a nie dobro rodzica lub jego ideologiczne cele” – napisał sędzia.
Uznał matkę za „aktywistkę ideologiczną” ze względu na jej głębokie przekonania religijne i konserwatywne, które bezpośrednio ukształtowały program nauczania dziewczynek. Sędzia Júnior da Luz Miranda uzasadnił swoje stanowisko tym, że matka, jako wykształcona pedagożka doskonale znała przepisy o obowiązku szkolnym i podstawowym programie nauczania w Brazylii. W ocenie sądu decyzja o wypisaniu dzieci ze szkoły w 2022 roku nie wynikała z braku możliwości odpowiedniej edukacji, ale była świadomym, ideologicznym buntem przeciwko programowi nauczania.
Jak to wygląda w Polsce
Podobnie jak w Polsce, edukacja seksualna w Brazylii to temat wykorzystywany przez prawicę do polaryzacji społeczeństwa. Choć oficjalne wytyczne brazylijskich resortów edukacji i zdrowia koncentrują się na zdrowiu reprodukcyjnym i profilaktyce chorób, wdrożenie programów napotyka jednak opór konserwatywnych polityków i fanatyków religijnych.
Wicemarszałek Bosak napisał, że jest to „naruszenie praw człowieka”, ale gdyby sprawa państwa Denardi toczyła się w Polsce, rodzinie za niespełnianie obowiązku szkolnego (lub obowiązku nauki) groziłyby równie surowe kary, jak te w Brazylii. Sąd, oprócz grzywien (za których niepłacenie rodzice mogliby trafić do celi), mógłby ustanowić stały nadzór kuratora sądowego. W skrajnych przypadkach długotrwałe unikanie szkoły jest traktowane jako rażące zaniedbanie obowiązków rodzicielskich i zagrożenie dobra dziecka, co może skutkować nawet ograniczeniem władzy rodzicielskiej.
Dlaczego wicemarszałek Bosak umieścił ten wpis bez weryfikacji?
Politycy Konfederacji często to robią. Wiedzą, że w mediach społecznościowych liczy się natychmiastowy efekt emocjonalny, a nie prawda. Silne emocje dają większy zasięg niż np. zweryfikowana, rzeczowa analiza. Dochodzi też tzw. efekt potwierdzenia: jeśli treść pasuje do ich narracji i oczekiwań ich odbiorców, weryfikacja, a nawet prawda schodzą na dalszy plan. Ważniejsze jest podtrzymanie własnego przekazu. W spolaryzowanej debacie politycznej posty pomagają budować podział „my kontra oni”, co mobilizuje elektorat, nawet jeśli szkodzi jakości informacji czy osłabieniu odporności społecznej.
Przeczytajcie też: Tak politycy osłabiają w sieci odporność społeczną Polaków