„Funkcjonariuszka służby więziennej z żeńskiego zakładu karnego w hrabstwie Lee na Florydzie została zatrzymana po wszczęciu śledztwa, które wykazało, że podczas jej pracy w tej placówce rzekomo 13 osadzonych zaszło w ciążę” – napisano na profilu „PR informa” na Facebooku.
Tą funkcjonariuszką miała być „ceniona” 31-letnia Lena Hale, zatrudniona w tym zakładzie od trzech lat i pracująca głównie na nocnych zmianach. Kobiety osadzone w tej placówce nie mają prawa do kontaktów seksualnych, a zatem nie tylko tak duża liczba ciąż była zagadkowa – ich w ogóle nie powinno być. Autor posta powoływał się na naczelnika więzienia Daniela Roarka.
„Sprawa przybrała nieoczekiwany obrót, gdy analiza dokumentacji kadrowej, danych medycznych i akt pracowniczych wykazała, że Lena Hale, która żyła i pracowała jako kobieta, jest transpłciową kobietą, której przy urodzeniu przypisano płeć męską” – czytamy we wpisie z 14 lipca.
Hale miała spotykać się z osadzonymi w magazynach, pralniach i w innych miejscach, gdzie nie było kamer. Po wykryciu „spisku” zwolniono ją z pracy i oskarżono o przestępstwa na tle seksualnym, fałszowanie dokumentacji i nadużywanie stanowiska.
To nie mogło się wydarzyć
Taką historią żyłaby cała Ameryka, a jakoś nikt o niej za bardzo nie mówi, nie pojawiła się w żadnym wiarygodnym źródle. Wprawdzie post zyskał dużą popularność – skomentowano go ponad tysiąc razy, a udostępniono ponad dwa tysiące razy – ale temat podchwyciły tylko portale fact-checkingowe. Nie bez powodu.
Portale leadstories.com oraz snopes.com wykazały, że pierwotna wersja wpisu pojawiła się 12 lipca na satyrycznym koncie „Post of the Day” i zawierała znak wodny „Bipolar Bear”. Załączona była do niego fotografia jednego ze strażników służby więziennej z podpisem „Lena Hale” i podobnym opisem. Analiza zdjęcia z użyciem Google Gemini oraz narzędzia SynthID Detector wskazywała, że obraz najprawdopodobniej został wygenerowany przez sztuczną inteligencję.
Później tę historię jeszcze bardziej zniekształcano, zmieniając fotografię lub opis. Spora część odbiorców zetknęła się z tą wiadomością już po tym, jak całkowicie utraciła ona swój satyryczny charakter i została pozbawiona znaku wodnego. Wyglądała wówczas na bardziej wiarygodną, co zresztą potwierdzają niektóre komentarze. Część odbiorców zastanawiała się np. „do którego więzienia trafi pani Hale – dla mężczyzn, czy kobiet”.
Ale to nie wszystko. Więzienie o nazwie Lee County Florida Women’s Correctional Institution nie istnieje. Nie figuruje w żadnych oficjalnych dokumentach. Nieznana jest też funkcjonariuszka o nazwisku Lena Hale, nie ma również naczelnika Daniela Roarka.
Ciąże się zdarzały
Nie wiadomo, dlaczego teraz taka historia znalazła podatny grunt, natomiast zajścia w ciążę w więzieniach się zdarzały. W grudniu 2023 roku aresztowana pod zarzutem morderstwa drugiego stopnia Daisy Link poinformowała władze więzienia Turner Guilford Knight Correctional Center w hrabstwie Miami-Dade, że „chyba jest w ciąży”. Badania potwierdziły jej przypuszczenia.
W toku śledztwa wykazano, że kobieta miała kontakt z innym więźniem, Joanem Depazem, poprzez szyby wentylacyjne. Tak wymieniali się m.in. zdjęciami i notatkami, ale nie tylko. Pewnego dnia mężczyzna przekazał jej swoje nasienie, a ona dokonała inseminacji poprzez aplikator do leków dopochwowych.
Jak informował magazyn „People”, po tym incydencie „parę” rozdzielono. Kontaktują się telefonicznie, a Depaz ma prawo odwiedzania córki. Link z kolei oczekuje na ponowny proces. Podczas pierwszego ława przysięgłych uznała ją za winną, ale obrona jeszcze przed ogłoszeniem wyroku złożyła wniosek o ponowny proces z powodów proceduralnych. Prokuratura miała wykorzystać dwa zdjęcia, które formalnie nie zostały dopuszczone jako dowód.