brak dowodów

Czy w USA naprawdę odradza się komunizm? Sprawdzamy słowa Trumpa

Donald Trump uznał „odradzający się komunizm” za największe zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych – większe niż wojny światowe czy zamachy z 11 września. Fact-checkerzy i politolodzy zwracają jednak uwagę, że określenie to ma przede wszystkim charakter politycznej etykiety, a nie opisu rzeczywistości.

Czy w USA naprawdę odradza się komunizm? Sprawdzamy słowa Trumpa
Prezydent Donald Trump przemawia na Mount Rushmore, 3 lipca 2026 r. (fot: Chip Somodevilla/Getty Images)

„Komunizm” od lat należy do najczęściej używanych przez Donalda Trumpa określeń wobec politycznych przeciwników. W amerykańskiej debacie publicznej termin ten dawno przestał oznaczać wyłącznie konkretny system polityczny – stał się również narzędziem ostrej walki politycznej. W przemówieniu pod Mount Rushmore prezydent USA ponownie sięgnął po tę retorykę, określając „odradzający się komunizm” największym zagrożeniem dla kraju.

To nie są zwykłe różnice polityczne, takie jak spory o podatki czy regulacje. Komunizm stanowi moralne zagrożenie dla amerykańskiej wolności. Jest największym zagrożeniem dla naszego kraju, większym niż I wojna światowa, II wojna światowa, atak na Pearl Harbor czy nawet zamachy z 11 września. Nie pozwolimy, aby to nam się przydarzyło – Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych.

W kolejnych fragmentach odnosił się do przeciwników politycznych:

„Nie pozwolimy im zwyciężyć. Nie mają z nami żadnych szans. Nie szanują prawa, sprawiedliwości, zasad, tradycji ani praw, które zostały wam dane przez Boga”.

Prezydent podkreślał także jednoznaczny podział ideologiczny:

„Możesz być komunistą albo patriotą. Nie możesz być jednym i drugim”.

W części dotyczącej debaty politycznej i wyborów dodał:

„Ameryka nigdy nie będzie krajem komunistycznym. Możemy przegrać wybory do Kongresu tylko wtedy, jeśli sami do tego dopuścimy”.

Co Trump nazywa „komunizmem”?

Choć Donald Trump mówi o „komunizmie”, jego wypowiedzi pokazują, że nie odnosi tego pojęcia do komunizmu w klasycznym znaczeniu – systemu zakładającego zniesienie własności prywatnej i gospodarki rynkowej. W jego retoryce jest to szerokie określenie środowisk i postulatów kojarzonych z amerykańską lewicą.

Trump wielokrotnie nazywał „komunistami”, „marksistami” lub „radykalną lewicą” swoich politycznych przeciwników – od Kamali Harris po progresywne skrzydło Partii Demokratycznej. Retoryka nasiliła się po czerwcowych prawyborach, w których co najmniej czworo kandydatów określających się jako demokratyczni socjaliści lub popieranych przez organizację Democratic Socialists of America wygrało wyścigi o nominacje. Republikanie przedstawiają te wyniki jako dowód na przesuwanie się Demokratów na lewo.

Trump krytykuje przede wszystkim większą rolę państwa w gospodarce, wyższe podatki dla najzamożniejszych, rozbudowę programów socjalnych, politykę klimatyczną oraz idee określane jako „woke”, związane z działaniami na rzecz równości rasowej, płciowej i praw osób LGBT. Konserwatyści używają tego terminu pejoratywnie, zarzucając jego zwolennikom promowanie poprawności politycznej i nadmierną ingerencję państwa oraz instytucji w życie społeczne.

W takim ujęciu „komunizm” pełni przede wszystkim funkcję politycznej etykiety. Ma odwoływać się do silnych skojarzeń z okresem zimnej wojny i mobilizować wyborców, a nie opisywać konkretny system polityczny. Jednocześnie nawet najbardziej progresywni politycy Partii Demokratycznej nie postulują likwidacji gospodarki rynkowej ani zniesienia własności prywatnej.

Co mówią fact-checkerzy

Organizacje zajmujące się weryfikacją wypowiedzi polityków zgodnie wskazują, że utożsamianie głównego nurtu Partii Demokratycznej z komunizmem nie znajduje potwierdzenia w faktach.

AP News w analizie fact-checkingowej zwraca uwagę, że program i praktyka polityczna Demokratów mieszczą się w ramach liberalnej demokracji i gospodarki rynkowej, a nie systemu komunistycznego.

Podobnie US News, powołując się na ekspertów, ocenia takie porównania jako niezgodne z rzeczywistym spektrum ideologicznym amerykańskiej sceny politycznej.

„Komunizm” jako narzędzie politycznej mobilizacji

Badacze komunikacji politycznej podkreślają, że w Stanach Zjednoczonych słowo „komunizm” od dekad pełni przede wszystkim funkcję silnie nacechowanej etykiety politycznej, a nie precyzyjnego opisu poglądów.

Pew Research Center wskazuje, że postępująca polaryzacja sprawia, iż wyborcy obu głównych partii coraz częściej postrzegają przeciwników nie jako rywali, lecz jako zagrożenie dla kraju. Taki klimat sprzyja używaniu skrajnych etykiet ideologicznych i wzmacnia logikę „my kontra oni”.

Z kolei Thomas Mann i Norman Ornstein z Brookings Institution zwracają uwagę na narastającą delegitymizację przeciwników politycznych w USA. Ich zdaniem spór programowy coraz częściej ustępuje miejsca moralnej ocenie i kwestionowaniu legitymacji politycznych rywali.

W takim kontekście określenia takie jak „komunista” czy „marksista” pełnią przede wszystkim funkcję narzędzia mobilizującego własny elektorat, a nie opisu rzeczywistych programów politycznych.

Kontekst historyczny i geopolityczny

Odwołania do komunizmu mają w USA długą historię sięgającą okresu zimnej wojny, kiedy Związek Radziecki był głównym przeciwnikiem Stanów Zjednoczonych. W tamtym czasie antykomunizm był jednym z fundamentów polityki zagranicznej i wewnętrznej USA, a jego język na trwałe wszedł do debaty publicznej.

Choć zimna wojna zakończyła się w 1991 r., jej kategorie językowe nadal funkcjonują jako skróty polityczne i kulturowe.

Dodatkowym kontekstem jest rywalizacja USA z Chinami, które rządzone są przez Komunistyczną Partię Chin.

Komunizm czy demokratyczny socjalizm?

W literaturze politologicznej i analizach instytucji badawczych podkreśla się, że amerykańska scena polityczna obejmuje szerokie spektrum poglądów – od konserwatywnej prawicy po progresywne skrzydło Partii Demokratycznej.

Jak zauważa Brookings Institution, spory dotyczące roli państwa w gospodarce – w tym ochrony zdrowia, redystrybucji dochodów czy programów socjalnych – mieszczą się w ramach demokracji liberalnej i nie stanowią podstaw do uznawania tych propozycji za komunistyczne.

Część polityków i sympatyków lewego skrzydła Partii Demokratycznej określa swoje poglądy mianem „democratic socialism”. Jak podkreślają analitycy, nie oznacza to jednak odrzucenia gospodarki rynkowej, lecz postulat silniejszej roli państwa i rozbudowanego systemu świadczeń społecznych.

Retoryka zamiast opisu rzeczywistości

Z dostępnych analiz fact-checkingowych i opracowań politologicznych wynika, że wypowiedzi Donalda Trumpa wpisują się w szerszy wzorzec amerykańskiej retoryki politycznej, w której słowo „komunizm” pełni przede wszystkim funkcję silnie nacechowanej etykiety ideologicznej.

Nie ma dowodów na istnienie w Stanach Zjednoczonych liczącego się ruchu politycznego odwołującego się do komunizmu w jego klasycznym znaczeniu. Określenie to pozostaje jednak jednym z najbardziej emocjonalnie obciążonych pojęć w amerykańskiej debacie publicznej, dlatego regularnie powraca w kampaniach wyborczych jako narzędzie mobilizacji własnego elektoratu i budowania ostrego kontrastu wobec przeciwników.

Źródła

  1. PAP

  2. AP News

  3. US News

  4. Brookings Institution

  5. Pew Research Center

  6. Council on Foreign Relations

Nasi autorzy