Do tej pory w Polsce głośno było przede wszystkim o „wpadkach” za sprawą GPS’a. Kierowcy wielokrotnie wjeżdżali na autostradę pod prąd, bo „jechali zgodnie ze wskazaniami nawigacji”. W styczniu 2026 roku głośno było o mężczyźnie, który zignorował znaki i wjechał na drogę objętą zakazem ruchu pojazdów powyżej 2,5 tony, uszkadzając infrastrukturę drogową, w tym ogrodzenie jednego z budynków. Policja wydała wówczas komunikat, by bezrefleksyjnie nie ufać urządzeniom GPS.
„Urządzenia GPS mogą się mylić lub nie uwzględniać ograniczeń tonażowych, natomiast znaki drogowe są jednoznacznym i obowiązującym źródłem informacji. Ich lekceważenie często kończy się nie tylko mandatem, ale również stratami materialnymi, za które odpowiada kierowca” – tłumaczono.
Nie przyjął mandatu, bo tak mu zasugerowała AI
W czwartek zabrzańska policja poinformowała o innym incydencie. Kilka tygodni temu na ulicy Korfantego w Zabrzu zatrzymano 30-letniego kierowcę Opla, który przekroczył prędkość o 14 km/h. Takie wykroczenie zgodnie z taryfikatorem jest zagrożone mandatem w wysokości 100 zł.
„Mężczyzna odmówił jednak jego przyjęcia, tłumacząc, że skonsultował się z... asystentem sztucznej inteligencji, który zasugerował mu właśnie taką taktykę” – napisano w policyjnym komunikacie.
Sprawa – również zgodnie z procedurą – trafiła więc do sądu. Ten uznał mężczyznę winnym zarzucanego mu czynu i nałożył karę grzywny… ośmiokrotnie wyższą niż mandat. Mężczyzna dostał zatem „po kieszeni”, a przy okazji nauczkę, by unikać tego typu źródeł w analogicznych sytuacjach.
„Apelujemy (...) o rozsądek i korzystanie ze sprawdzonych źródeł wiedzy o prawie, zamiast polegania na niezweryfikowanych poradach generowanych przez sztuczną inteligencję” – skwitowano na stronie policji w Zabrzu.
Policjanci zabrzańskiej drogówki zatrzymali 30-letniego kierowcę, który przekroczył dopuszczalną prędkość o 14 kilometrów na godzinę. Mundurowi nałożyli na niego zgodny z taryfikatorem mandat karny w wysokości 100 złotych. Mężczyzna odmówił jednak jego przyjęcia, tłumacząc, że… pic.twitter.com/iHmMxePJxP
— Policja Śląska 🇵🇱 (@PolicjaSlaska) July 30, 2026
Użycie AI nie zastąpi rozsądku
W 2024 i 2025 roku „The Guardian” opisywał sprawę pewnego prawnika z Australii, który do stworzenia pisma procesowego wykorzystał cytaty z nieistniejących rozpraw sądowych. Sędzia zorientowała się, że takich procesów nie było i nie wydawano takich wyroków. Mężczyzna nie tylko musiał zapłacić ponad osiem tys. dolarów australijskich grzywny, ale został jeszcze zdegradowany do miana prawnika pomocniczego. Nie może samodzielnie prowadzić spraw.
Czasami AI wpada „we własne sidła”. W 2024 roku BBC nagłośniła zdarzenie z udziałem jednego z pasażerów kanadyjskich linii lotniczych Air Canada. Jake Moffatt dwa lata wcześniej otrzymał zapewnienie od chatbota, że przysługuje mu zniżka. Prawnicy przewoźnika argumentowali, że „chatbot jest osobnym bytem, który odpowiada za swoje działania”, a pasażer popełnił błąd, nie klikając w link z „właściwym regulaminem promocji”. Sąd stanął po stronie mężczyzny, który otrzymał zadośćuczynienie w kwocie 812,02 dolarów.
Sztuczna inteligencja może być użyteczna, ale trzeba z niej korzystać mądrze, bo – jak widać – może ona przysporzyć kłopotów zarówno osobom fizycznym, jak i firmom. Warto na nią uważać, by np. nie uszczuplić domowego budżetu.