„Brown challenge”, czyli jak wyłowić kupę lajków z wody

Zarządcy hiszpańskich basenów, z powodu znalezienia w wodzie ekskrementów, muszą zamykać pływalnie. Sprawa nie jest przypadkowa – internauci robią to celowo w imię lajków i popularności. 

„Brown challenge”, czyli jak wyłowić kupę lajków z wody
fot. Getty Images

18 sierpnia po godz. 16 w Caribe Aquatic Park w katalońskiej Tarragonie, jednym z najpopularniejszych tropikalnych parków wodnych w Hiszpanii, zamknięto jeden z basenów dla dzieci i jeden, w którym kąpali się dorośli. Powód? W wodzie znaleziono ludzkie odchody. PortAventura, operator obiektu, potwierdził incydent, ale nie przesądził, że był on efektem „brown challenge”. O tym informowały lokalne media. 

W lipcu przebywający z rodziną na basenie w Alcalá de Henares Jonathan Giraldo tłumaczył w rozmowie ze stacją Cadena SER, że „w pewnym momencie ratownicy kazali im wyjść z wody, bo ktoś zrobił kupę”. Podobne przypadki odnotowano m.in. w Zamorze, w prowincjach Kastylia-La Mancha i La Rioja oraz w Madrycie. 

To „brown challenge” 

To nie były odosobnione przypadki. Wszystko odbywa się w ramach popularnego na TikToku wyzwania zwanego „brown challenge” (hiszp. reto marrón). Pojawiło się ono już w 2018 roku i początkowo zdawało się, że ktoś dla niestosownego żartu wypróżnia się w wodzie. Okazało się, że odchody są podrzucane, a zjawisko nasiliło się przed rokiem, gdy czasowo zamknięto łącznie ok. 300 obiektów. W tym sezonie skala nie jest jeszcze zbadana – ten bowiem trwa.  

Jeden z policjantów powiedział radiu Cadena SER, że zdecydowaną większość w podejmowaniu tego wyzwania stanowią młodzi mężczyźni, nierzadko chłopcy. Odchody wnoszą w torbach, kieszeniach, a nawet w kąpielówkach. Zwykle działają w porozumieniu z kimś, kto ich zasłania, gdy ci wrzucają zawartość torebki lub woreczka do basenu. Następnie nagrywają zdarzenie i wrzucają do sieci w celu zdobycia popularności. 

 

To powoduje koszty i poważne utrudnienia 

Po wykryciu incydentu goście są wypraszani, woda z basenu musi być zdezynfekowana lub wypompowana, a jej próbka zostaje przekazana do badań w celu wykrycia ewentualnych skażeń. Pływalnię trzeba następnie oczyścić. Cała procedura trwa zwykle 24–48 godzin. W aquaparkach problem nie jest duży, bo w kompleksie znajduje się kilka innych basenów lub atrakcji, natomiast miejskie pływalnie niekiedy muszą zostać całkowicie zamknięte. To rodzi oczywiście koszty – nie tylko związane ze stratą klientów, ale także z koniecznością czyszczenia i ponownego napełnienia basenu. 

Szczegółowe zasady postępowania w takich przypadkach określa Dekret królewski 742/2013 z 27 września, ustanawiający kryteria techniczno-sanitarne dotyczące basenów. 

Tegoroczne lato w Hiszpanii należy do najgorętszych w historii. Chociaż kraj nie może narzekać na dostęp do morza czy oceanu, to turyści oraz mieszkańcy chętnie korzystają też z basenów czy aquaparków. Każdy taki przypadek oznacza konieczność poszukania alternatywnych metod schładzania się. 

Rosa del Campo Moreno, mikrobiolożka ze szpitala Ramón y Cajal w Madrycie, przekazała, że z uwagi na dużą ilość chloru ryzyko skażenia wody nie jest wysokie. W kale znajdują się natomiast wirusy mogące wywoływać biegunkę (norowirusy) lub bakterie odporne na antybiotyki.

Konsekwencje. Najmniejsze dla sprawców? 

Co grozi sprawcom? Zależnie od regionu od tysiąca nawet do 20 tys. euro grzywny i czasowy lub dożywotni zakaz wstępu na basen. Problemem jest – jak opowiadał jeden z policjantów w Cadena SER – wykrywalność „żartownisiów”. W szatniach nie ma i nie może być kamer, podobnie jak w basenach, dlatego trudno o złapanie kogoś za rękę. Dokładne liczby nie są znane. 

Oczywiście nie każde tego typu zdarzenia można powiązać z TikTokowym wyzwaniem. Nie zawsze obecność odchodów w wodzie jest intencjonalna, zwłaszcza w przypadku dzieci. Trzeba to jasno podkreślić i oddzielić wandalizm od wypadku. Ten pierwszy może wiązać się z karą indywidualną dla sprawcy, drugi zaś nie ma poważnych konsekwencji. 

Źródła

  1. Elperiodico.com

  2. Cadena SER

  3. eldiario.es

  4. diaridetarragona.com

Nasi autorzy