24 sierpnia 1991 r., po rozpadzie ZSRR, Rada Najwyższa Ukrainy przyjęła Deklarację Niepodległości.
Kraj naszych sąsiadów formalnie odzyskał niepodległość. To moment uznany za początek współczesnego, suwerennego państwa.
Po 35 latach, w tym 4,5 roku wojny z rosyjskim agresorem, Kijów zmaga się nie tylko z armią Putina, ale i potężną propagandą, która wzmacnia, w Polsce i innych krajach, narracje antyukraińskie. Niestety okazała się skuteczna – wpływa na część opinii publicznej, co wykorzystują populistyczne partie w całej Europie.
Początkowy, bezprecedensowy entuzjazm i solidarność ustąpiły z czasem miejsca narastającemu znużeniu, a przez nieustanną, stale rosnącą propagandę, także niechęci okazywanej wprost. Liczba incydentów przeciwko Ukraińcom w Polsce wyraźnie wzrosła.
Polska nie jest antyukraińska
Fakt: propaganda ze strony Rosji i polityków rośnie. Skok nastąpił po zaostrzeniu sporu polsko-ukraińskiego wokół Wołynia. Jak informowaliśmy, od końca maja, czyli od czasu konfliktu dyplomatycznego na linii Polska-Ukraina, liczba antyukraińskich treści w polskiej infosferze wzrosła o 345 proc. Liczbę tę oszacowali analitycy z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).
To oznacza nawet 10 tys. antyukraińskich wpisów dziennie tworzonych w dużej części lub wzmacnianych przez boty i farmy rosyjskich trolli.
Według najnowszego badania CBOS z lipca 2026 r. 52 proc. Polaków sprzeciwia się przyjmowaniu ukraińskich uchodźców. To pierwszy raz w historii pomiarów CBOS, kiedy sprzeciw przewyższył poparcie (42 proc.). 54 proc. uważa również, że pomoc państwa dla ukraińskich uchodźców jest zbyt duża. W lipcu 2026 r. 46 proc. Polaków negatywnie oceniało stosunki polsko-ukraińskie – był to najgorszy wynik w historii pomiarów CBOS.
Dlaczego Polacy temu ulegają
„Chociaż w przypadku Niemiec zbrodnie wojenne są doskonale udokumentowanie, a sprawy reparacji nie do końca wyjaśnione, to jednak ta część społeczeństwa, która domaga się konfliktu i wyjaśnień z tego okresu, walczy dziś z Ukrainą. Dlaczego? Historia relacji Warszawa – Kijów jest przecież bardziej złożona, a obok dramatycznych konfliktów, które dziś różne grupy pamiętają inaczej, historia ta, to także wieloletnia współpraca, a nawet walka ramię w ramię przeciwko sowieckiej Rosji” – komentarz pod wpisem antyukraińskim w jednym z serwisów społecznościowych.
Po pierwsze: Rosja od lat celowo gra na polskich lękach historycznych, wykorzystując Wołyń, migrację czy stereotypy.
Po drugie: propagandyści wiedzą, że to tematy emocjonalne i podatne na manipulację. Ta propaganda jest prosta, powtarzalna, a przede wszystkim agresywna. Dzięki temu część społeczeństwa chętniej wierzy w narracje, które potwierdzają ich frustracje lub nieufność wobec zmian.
Po trzecie: Brakuje odporności informacyjnej.
- Wielu ludzi nie weryfikuje źródeł informacji.
- Rosyjskie, głównie nieprawdziwe treści są codziennie rozpowszechniane przez influencerów i polityków, którzy powielają je świadomie – zarabiając pieniądze na odsłonach, zdobywając popularność i zbijając kapitał polityczny. Część wpisów powielanych jest bezrefleksyjnie.
- Serwisy, w których są zamieszczane, niemal nie walczą z hejtem, kłamstwem czy manipulacją. Wiedzą o tym zarówno Rosjanie, jak i politycy – populiści.
Polscy politycy, którzy ramię w ramię z Putinem powtarzają manipulacje i kłamstwa dotyczące Ukrainy, uwiarygadniają treści publikowane przez Kreml.
Konrad Berkowicz z Konfederacji proponował już wstrzymanie dostaw sprzętu wojskowego, odcięcie finansowania, blokowanie pożyczek i dotacji dla Ukrainy, odebranie Ukraińcom przywilejów w Polsce.
Przed nim Grzegorz Braun stosował podobną narrację, dodając m.in. uznanie za niebyłe przepisów przyznających Ukraińcom prawa pobytowe.
Poseł PiS Przemysław Czarnek zaapelował do Unii Europejskiej o wstrzymanie finansowania zbrojeń i odbudowy Ukrainy do czasu „zmiany jej polityki historycznej i relacji z Polską”.
Premier Donald Tusk nazwał te słowa „zabójczą licytacją na antyukraińskość”.
Cena takiego populizmu może być wysoka
Proponowane przez Czarnka i polityków Konfederacji wstrzymanie lub opóźnienie pomocy na froncie mogłoby oznaczać np. załamanie linii obrony na kluczowych odcinkach, co pozwoliłoby Rosji na szybkie, głębokie wejście w terytorium Ukrainy. W efekcie spowodowałoby utratę przez Ukraińców dużych miast, zwłaszcza takich jak Charków czy Zaporoże, co miałoby ogromne znaczenie militarne i psychologiczne. Rosja odzyskałaby strategiczną inicjatywę, a Ukraina musiałaby przejść do chaotycznej obrony manewrowej, ponosząc coraz większe straty.
Presja międzynarodowa na „pokój za wszelką cenę” mogłaby wzrosnąć, prowadząc do wymuszenia niekorzystnych dla Ukrainy warunków. Nie ma się co dziwić, że tak bardzo zleży na tym Putinowi.
Jak jest obecnie na froncie?
Rosyjska propaganda konsekwentnie przekonuje, że „Rosja wygrywa wojnę”, mimo że fakty na froncie tego nie potwierdzają.
Po 4 latach i 6 miesiącach wojny Kreml kontroluje mniej terytorium niż w szczytowym momencie inwazji, a głęboki kryzys paliwowy objął 53 regiony jego kraju.
Najpopularniejsze fałszywe narracje wokół Ukrainy
1. Niepodległość została Ukrainie „nadana” przez NATO lub Unię Europejską.
Fałsz. Ukraina ogłosiła niepodległość w 1991 r., a jej społeczeństwo potwierdziło ją w referendum.
2. „Każdy Polak, który ma krytyczny stosunek do Ukrainy, został zmanipulowany przez Rosję”.
To nieprawda. Przyczyna może być inna, choćby zmęczenie długotrwałym konfliktem.
3. „Skoro Polacy są coraz bardziej krytyczni wobec Ukrainy, to rosyjska propaganda nie ma tu żadnego znaczenia”.
To nieprawda. Oba zjawiska mogą występować jednocześnie.
4. „Ukraina popiera UPA”.
Nieprawda, co wynika z badań. UPA jest postrzegana przede wszystkim jako element walki o niepodległość i symbol oporu wobec Rosji. Nie przez pryzmat polskiej pamięci historycznej. Poparcie dla organizacji urosło wraz z inwazją rosyjską.
5. „Ukraińcy są niewdzięczni”.
To nieprawda. Wybrane wypowiedzi ukraińskich polityków przedstawia się jako reprezentatywne dla wszystkich Ukraińców.
6. „Polska pomaga Ukrainie kosztem Polaków”.
To nieprawda lub manipulacja. Sprawa dotyczy świadczeń społecznych, mieszkań, ochrony zdrowia. Najczęściej pojedyncze i niejednoznaczne przypadki są przedstawiane jako dowód powszechnej reguły. Przykładem jest powracająca fałszywa narracja, że Ukraińcy mogą po jednym dniu pracy w Polsce otrzymać polską minimalną emeryturę. To fałsz.
7. „Ukraina chce polskich ziem”.
Fałsz. W 2026 r. pojawiły się przekazy sugerujące, że po zakończeniu wojny Ukraina będzie chciała zażądać od Polski zachodnich ziem. Tego typu opowieści nie mają żadnych podstaw.
8. „Polska została rozbrojona dla Ukrainy”.
Manipulacja. Choć Polska rzeczywiście przekazała Ukrainie znaczną ilość sprzętu wojskowego, jednocześnie rozpoczęła ogromny program modernizacji własnej armii, kupując m.in. Abramsy, K2, F-35, F-16 i inne systemy.
9. „Rosja walczy z nazistami / banderowcami”.
Kłamstwo. To przeniesienie jednego z podstawowych rosyjskich uzasadnień wojny przeciw Ukrainie na polski grunt. Jedno z największych kłamstw występujących w polskojęzycznej antyukraińskiej propagandzie.
10. „Skoro Ukraina nie zgadza się z Polską w sprawie pamięci historycznej, Ukraina jest naszym wrogiem”.
Fałsz. Relacje polsko-ukraińskie określa się jako partnerstwo strategiczne, w którym kraje blisko współpracują w kluczowych obszarach, mimo jednoczesnego występowania poważnych punktów spornych.
W Europie jest podobny stosunek do Ukrainy?
Nie. Niemiecka partia prawicowa AfD jest jednym z najważniejszych europejskich przykładów partii, której część przekazu dotyczącego Ukrainy jest bardzo bliska rosyjskiej wizji bezpieczeństwa. Ośrodek Studiów Wschodnich wielokrotnie wskazywał, że jej przedstawiciele odwiedzali Rosję po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny. W sierpniu 2026 r. niemieckie służby ostrzegały również przed rosyjską operacją wpływu związaną z kampanią przed wyborami regionalnymi w Saksonii-Anhalt, której przekaz miał sprzyjać AfD. Rosjanie wykorzystywali m.in. fałszywe filmy i treści rozpowszechniane przez użytkowników związanych ze środowiskiem MAGA. To nie oznacza, że AfD jest rosyjską organizacją, oraz że europejska prawica radykalna jest jednolitym blokiem.
Austriacka partia FPÖ kładzie silny nacisk na neutralność Austrii, sprzeciw wobec dalszego angażowania się w konflikt, a nie antyukraińskość.
Także hiszpańskiej partii Vox, choć silnie nacjonalistycznej i eurosceptycznej, nie można wrzucić do jednego worka z AfD czy partią Brauna. Również włoska polityczka Giorgia Meloni, choć reprezentuje prawicę, jednocześnie należy do zdecydowanych europejskich zwolenników Ukrainy i NATO.
Ponadto Stany Zjednoczone, Wielka Brytania oraz państwa Unii Europejskiej – w tym Polska, Niemcy i kraje bałtyckie (Estonia, Litwa, Łotwa), oferują Ukrainie kluczowe, stałe wsparcie wojskowe, finansowe, humanitarne i polityczne.
Wnioski
Antyukraińska propaganda nie pojawia się przypadkowo. Rośnie przy wydarzeniach, które generują silne emocje. Rocznica niepodległości Ukrainy jest więc naturalnym kolejnym momentem, który może zostać wykorzystany do jej eskalacji. Polska ma rzeczywiste interesy i realne problemy w relacjach z Ukrainą. I nie należy ich zamiatać pod dywan. Rocznica niepodległości Ukrainy jest kolejnym momentem wysokiego ryzyka, w którym istniejące już podziały mogą zostać wykorzystane do ich dalszego pogłębienia.