Prezydent: zielarz też może dostać karę
20 sierpnia Karol Nawrocki argumentował swoją decyzję dotyczącą m.in. ustawy nazywanej „Lex Szarlatan”. Powiedział:
„Przepisy tak skonstruowano, że wielotysięcznymi karami może zostać obłożony zarówno ktoś, kto sprzedaje zioła czy suplementy, jak i realny szarlatan zniechęcający do leczenia medycyną opartą naukowo”.
Oświadczenie Prezydenta RP ws. kolejnych ustaw. pic.twitter.com/SkkCUZwiMV
— Kancelaria Prezydenta RP (@prezydentpl) August 20, 2026
Prezydent nie zawetował ustawy. Skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Jednocześnie przedstawił własny projekt dotyczący szkodliwych praktyk pseudomedycznych. Sprawdziliśmy ostateczny tekst ustawy z 31 lipca, już po rozpatrzeniu poprawek Senatu. To właśnie ten dokument został przekazany prezydentowi.
Sama sprzedaż to za mało
W ustawie nie ma przepisu, który pozwalałby ukarać człowieka tylko dlatego, że sprzedaje zioła albo suplementy. Nie padają tam nawet takie słowa.
Kluczowy jest art. 67, który za praktykę pseudomedyczną, uznaje m.in. oferowanie albo stosowanie metody diagnostycznej lub leczniczej, która nie jest świadczeniem zdrowotnym. To jednak dopiero początek definicji. Przepis wymaga, żeby klient został wprowadzony w błąd, że taka metoda ma właściwości świadczenia zdrowotnego. Ustawa zawęża też katalog przypadków: chodzi o diagnostykę lub leczenie małoletnich, chorób onkologicznych, ciężkich nieuleczalnych chorób albo zaburzeń psychicznych. Do tego działanie musi służyć osiągnięciu korzyści majątkowej lub osobistej.
Sprzedaż suszonej melisy, herbaty ziołowej czy suplementu nie spełnia więc sama w sobie tej definicji. Inaczej może wyglądać sytuacja sprzedawcy, który przedstawia swój produkt np. jako metodę leczenia nowotworu i wprowadza klientów w błąd co do właściwości oferowanego specyfiku. Tego rozróżnienia w wypowiedzi prezydenta zabrakło.
Milion złotych, ale nie za zioła czy suplementy
Wysokie kary w ustawie rzeczywiście są. Rzecznik Praw Pacjenta mógłby nałożyć karę do 1 mln zł na podmiot stosujący praktykę pseudomedyczną. Przepisy określają, jednak kiedy taka kara może być nałożona.
Chodzi m.in. o niezaniechanie procederu po decyzji rzecznika, niewykonanie wskazanych działań albo ponowne podjęcie praktyki, która została już zakazana. Kara może być nakładana ponownie, przy czym kolejne postępowanie nie może rozpocząć się wcześniej niż po sześciu miesiącach od ostatecznej poprzedniej decyzji. Prezydent pominął ten warunek. Z jego wypowiedzi można odnieść wrażenie, że wystarczy sprzedawać zioła albo suplementy, żeby narazić się na wysoką karę.
Zniechęcanie do leczenia też musi spełnić warunkiUstawa osobno opisuje dezinformację medyczną.
W tym z kolei przypadku chodzi m.in. o publiczne rozpowszechnianie lub promowanie nieprawdziwych informacji o szkodliwości metod diagnostycznych i leczniczych zgodnych z aktualną wiedzą medyczną. Tu również nie wystarczy dowolna krytyczna wypowiedź. Działanie ma wprowadzać w błąd i być podejmowane w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. W tym przypadku ustawa przewidywała przede wszystkim wpis do publicznego rejestru oraz możliwość przekierowania strony internetowej na komunikat Rzecznika Praw Pacjenta.