fałsz

Reaktywacja NRD i RFN? Mur Berliński 2.0

W mediach społecznościowych pojawił się hasztag #TimeToDivideGermany – czas podzielić Niemcy. Nagrania w sieci postulują przywrócenie stanu sprzed upadku Muru Berlińskiego. Jak się okazało kampania została zaplanowana i przygotowana w zupełnie innym miejscu niż Niemcy.

Reaktywacja NRD i RFN? Mur Berliński 2.0
fot. PAP, Wikicommons

Nagrania, które pojawiały się w sieci, do złudzenia przypominały materiały popularnych kanałów niemieckich mediów. Posłużono się logiem, czy oprawą graficzną obu nadawców. Odbiorca mógł pomyśleć, że ogląda materiał ZDF lub Deutsche Welle, podczas gdy media te nie miały nic wspólnego z fałszywą akcją.

Jak wspominają dziennikarze portalu DW (Deutsche Welle), Niemcy przez blisko pół wieku były podzielone na dwa państwa. Mimo że od upadku Muru Berlińskiego minęły ponad trzy dekady, różnice gospodarcze i polityczne między regionami zachodnimi i wschodnimi są odczuwalne do dziś.

Biznesmeni, celebryci ze świata kultury i sportu

Wszystko okazało się kłamstwem. Materiały wideo, sama kampania i oczywiście szczyt. Wykorzystano prawdziwe nagrania niemieckich biznesmenów, a następnie przy pomocy sztucznej inteligencji wygenerowano dźwięk.

CZYTAJ TAKŻE: Walka o 212 milionów dusz. Czy to koniec Unii Europejskiej?

W kampanii pojawiły się również wizerunki celebrytów ze świata kultury i sportu. Dla uwiarygodnienia nagrań wykorzystano logo jednej z najważniejszych niemieckich gazet „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Do sfabrykowania filmików wykorzystano między innymi autentyczne nagrania celebrytów z platformy Cameo, na której – za opłatą – gwiazdy zamieszczają personalizowane wiadomości wideo.

Cel: przeciążenie środowiska informacyjnego i organizacji fact-chceckingowych

W nagraniach, stylizowanych na wiadomości pochodzące z niemieckiej telewizji publicznej ZDF, uderzono w podziały społeczne, zamieszczając twierdzenia o tym, że właściciele mieszkań w zachodnich Niemczech wolą wynajmować je obcokrajowcom niż Niemcom ze wschodu.

Jak wskazują eksperci, celem kampanii było między innymi przeciążenie niemieckiego środowiska informacyjnego, a także organizacji zajmujących się fact-chceckingiem.

Ekspert Darren Linvill, zajmujący się zwalczaniem dezinformacji, wskazuje, że takie akcje zabierają czas dziennikarzy i fact-checkerów, podczas gdy mogliby oni w tym samym czasie zajmować się znacznie ważniejszymi i bardziej niebezpiecznymi fałszywymi rosyjskimi narracjami.

Fakt dystrybuowania fałszywych narracji w języku angielskim, a nie niemieckim, wskazuje również na próbę zdyskredytowania Niemiec w oczach opinii publicznej w innych państwach.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Fałszywi eksperci, kradzione teksty i ChatGPT. Jak powstał „think tank”

Źródła

  1. DW.com

  2. Portal Sprawdzamto.pl

Nasi autorzy