Jednym z materiałów, które przyczyniły się do rozpowszechnienia tej historii, było nagranie kobiety pokazującej dokument i odczytującej jego treść. Materiał został szeroko udostępniony w mediach społecznościowych pod koniec sierpnia.
Kobieta, która wystąpiła w nagraniu, początkowo twierdziła, że skontaktowała się z władzami londyńskiej dzielnicy Bexley, aby sprawdzić autentyczność dokumentu. Później, gdy rada dzielnicy potwierdziła, że list jest fałszywy, przyznała to również w mediach społecznościowych i przeprosiła za wywołane zamieszanie.
List wyglądał jak oficjalne pismo
Dokument pokazany w nagraniu nosi tytuł „Neighbourhood Notice – New Residential Occupancy” i jest datowany na 24 sierpnia 2026 r. Wyglądał jak oficjalne pismo Bexley Council – londyńskiej rady dzielnicy położonej we wschodniej części miasta. Ma m.in. logo i inne elementy graficzne charakterystyczne dla urzędowych pism rady. Co istotne, nie była to wyłącznie grafika krążąca w mediach społecznościowych – papierowe kopie rzeczywiście zostały dostarczone do niektórych domów.
„Nadchodzą, więc się chowajcie”
Autorzy fałszywego pisma, podający się za urzędników, przekonują, że niebawem w okolicy zostaną zakwaterowane osoby ubiegające się o azyl. Mają to być głównie młodzi mężczyźni w wieku 19–40 lat.
W dokumencie znalazły się również rzekome zalecenia dotyczące bezpieczeństwa mieszkańców. Sugerowano, by kobiety i dziewczynki pozostawały w domach, a jeśli muszą wyjść, ubierały się w sposób, który – tu cytat – nie „kusiłby przybyszów”. Poza tym mieszkańcom zalecano zamykanie samochodów i okien oraz zabezpieczenie narzędzi ogrodowych.
W liście znalazło się także stwierdzenie, że Bexley miało zostać „oficjalnie” miejscem przyjmowania uchodźców.
Rada: „To nie jest list od nas”
Bexley Council szybko zdementowała te informacje. Poinformowała, że wie o fałszywym piśmie, ale podkreśliła, że nie ma z nim nic wspólnego i przekazała sprawę Metropolitan Police. Poprosiła też osoby, które się z nim zetknęły, by skontaktowały się z odpowiednim zespołem rady odpowiedzialnym za bezpieczeństwo.
Policja wszczęła postępowanie
Sprawą zajęła się Metropolitan Police. Funkcjonariusze prowadzą postępowanie dotyczące „złośliwej komunikacji” w związku z listem. Na razie nie poinformowano o żadnych zatrzymaniach. Policja współpracuje z mieszkańcami, aby ograniczyć dalsze rozpowszechnianie fałszywych informacji.