TASS: szukają Polaków poprzez czaty
Historia pojawiła się 20 sierpnia. TASS napisała, że skrajnie prawicowi Ukraińcy rozpoczęli „prawdziwe polowanie” na obywateli Polski. Miały nawet powstać specjalne grupy takich agresorów. Schemat według rosyjskiej agencji wygląda tak: mieszkańcy przekazują na czatach informacje o Polakach i ich lokalizacji. Później pod wskazany adres przyjeżdżają zamaskowani mężczyźni. Mają zastraszać albo bić cudzoziemców.
TASS nie dotarła do żadnego z poszkodowanych. Nie cytuje też policji, świadków czy lekarzy. Całą historię opowiada agencji anonimowy przedstawiciel „prorosyjskiego podziemia”. Nie wiadomo, kim jest ani skąd ma informacje o rzekomych atakach. Brakuje też podstawowych szczegółów. Gdzie działają grupy atakujących? W Kijowie, Lwowie, Odessie, a może w kilku miejscach jednocześnie? Tego z depeszy się nie dowiemy. Nie ma nazwy żadnej z grup ani nazwiska choćby jednego zaatakowanego Polaka.
Gdzie są filmy?
W depeszy pojawia się ślad, który teoretycznie można byłoby sprawdzić. TASS pisze o nagraniach krążących w ukraińskiej części internetu. Jedno ma przedstawiać ostrzelany samochód. Drugie pobicie polskiego małżeństwa. Jest też wzmianka o innych podobnych przypadkach.
Linków do tych filmów w depeszy nie zamieszczono. Zaczęliśmy więc szukać. Rosyjskie portale powtarzają historię za TASS, czasem niemal słowo w słowo, ale do nagrań nie prowadzą. Po ukraińskiej stronie też nie udało nam się znaleźć pierwotnej publikacji. A bez niej zostaje właściwie tylko opis przekazany przez anonimowego rozmówcę państwowej rosyjskiej agencji TASS. Nie wiemy, gdzie nagrano filmy, kiedy i czy w ogóle powstały. Nie wiemy nic o ludziach, którzy rzekomo są na nich widoczni.
Można natomiast zadać pytanie od kiedy państwowe agencje informacyjne publikują depesze bez potwierdzenia faktów i powołania się na źródła? Ale to przecież Rosja.
Policja miała o wszystkim wiedzieć
W tej samej depeszy pada zarzut pod adresem ukraińskich służb. Według informatora policja wie, co dzieje się z Polakami. Być może – twierdzi anonim – sama nadzoruje te działania. Na tym szczegóły się kończą. Ukraińskie Centrum Komunikacji Strategicznej – państwowa instytucja, która zajmuje się m.in. rosyjską dezinformacją – odpowiedziało na publikację TASS. Jej ocena jest jednoznaczna: historia jest fałszywa.
Centrum zwróciło uwagę, że nie wiadomo nawet, o jakich grupach i napastnikach mówi TASS. Nie podano nazw grup i danych poszkodowanych. Brakuje miejsc i dat zdarzeń. Nie ma też podstaw, żeby opisane przez rosyjską agencję zdarzenia łączyć w jedną serię ataków na Polaków.