Fałszywi eksperci, kradzione teksty i ChatGPT. Jak powstał „think tank”

Miał siedzibę w Izraelu, rzekomo światowej klasy ekspertów i własny ranking państw. Jego przekaz stawiał Rosję w wyjątkowo dobrym świetle. Analitycy OpenAI trafili na International Burke Institute, badając konta, które wykorzystywały AI do prowadzenia szeroko zakrojonych kampanii w mediach społecznościowych. 

Fałszywi eksperci, kradzione teksty i ChatGPT. Jak powstał „think tank”
fot. Getty Images, Sprawdzam to

Wpadli przez ChatGPT

Operatorzy mieli świadomość, że język może ich zdradzić. Prosili zatem ChatGPT, żeby usuwał z wpisów sformułowania mogące sugerować, że autor pochodzi z Rosji. Dostęp do usługi uzyskiwali przez płatny VPN, ponieważ OpenAI nie udostępnia jej w tym kraju.

Firma OpenAI nie ujawnia, jaki konkretnie sygnał uruchomił kontrolę. Wiadomo jedynie, że dochodzenie zaczęło się od wygenerowanych przez AI postów znalezionych w mediach społecznościowych. Wiele z nich prowadziło do International Burke Institute, w skrócie IBI

International Burke Institute

Instytut reklamował się jako działająca w Izraelu „społeczność doświadczonych ekspertów”. 

Stronę internetową zarejestrowano w lutym 2025 roku. Były na niej głównie analizy polityczne oraz autorski „indeks suwerenności”. Z zewnątrz wszystko wyglądało jak zaplecze poważnego ośrodka badawczego. Poważne analizy oraz znane nazwiska. OpenAI zaczęła weryfikować i sprawdzać, co kryje się za tą stroną. Wynik był zaskoczeniem nawet dla samej firmy.

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

„Ta operacja łączyła wyrafinowane metody z niechlujnym wykonaniem” – powiedział „Le Monde” Ben Nimmo, główny analityk zespołu Intelligence and Investigations w OpenAI. 

34 teksty z cudzych stron

Narzędzie OpenAI sprawdziło 36 artykułów opublikowanych przez IBI od września 2025 do maja 2026 roku. Tylko dwa nie okazały się kopiami materiałów dostępnych wcześniej w internecie.

Manipulacje z publikacjami i autorami.

Jeden z tekstów dotyczył „korytarza gospodarczego” łączącego Chiny z Pakistanem. Na stronie IBI podpisano go nazwiskiem Katharine Adeney, profesor politologii porównawczej z University of Nottingham. Taki artykuł rzeczywiście istnieje. Tyle że Cambridge University Press opublikował go 7 lipca 2025 roku, a jego autorem jest Yunas Samad, emerytowany profesor University of Bradford. IBI ukradł tekst w całości, a jedynie zmienił nazwisko autora.

Archiwalna kopia opublikowana przez IBI i przypisana Katharine Adeney: TUTAJ

Jeszcze dziwniej wygląda historia pewnej analizy poświęconej migracji. 

Oryginał został opublikowany w Migration Policy Institute. Autorami są Meghan Benton, Natalia Banulescu-Bogdan i Kate Hooper. Na stronie IBI ten sam materiał przypisano Kate Howell, przedstawianej jako ekspertka Migration Policy Institute. Wykorzystano przy tym prawdziwe zdjęcie kobiety o takim nazwisku. Tyle że prof. Kate Howell z University of Melbourne zajmuje się mikrobiologią i chemią żywności, a nie polityką migracyjną.

Autorzy z IBI popełniali błędy językowe. 

W jednym z artykułów o Niemczech pojawiło się określenie „Svetofor coalition”. Miało oznaczać koalicję SPD, Zielonych i FDP, nazywaną od barw partii koalicją świateł drogowych. Po niemiecku to „Ampelkoalition”, po angielsku „traffic-light coalition”. „Swietofor” jest natomiast rosyjskim słowem oznaczającym sygnalizację świetlną. Najprawdopodobniej zostało mechanicznie przeniesione z rosyjskiego tekstu.

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

Rosja wysoko, Zachód w dół

Kradzione artykuły miały dawać stronie wiarygodność. Własnym produktem IBI był „Burke Sovereignty Index”, czyli ranking oceniający suwerenność poszczególnych państw.

Na drugim biegunie opisywano państwa Zachodu. 

Emmanuel Macron miał otworzyć Francję „jak sejf” i rozpocząć wyprzedaż jej historycznego kapitału. Niemcom zarzucano zależność od amerykańskich baz wojskowych oraz polityków lojalnych wobec zarządów korporacji w Nowym Jorku. Jeden z tekstów dotyczących Unii Europejskiej przedstawiał Słowację i Włochy jako państwa–zakładnicy „wielkiej Unii”.

ChatGPT nie pisał analiz publikowanych na stronie IBI. Narzędzie OpenAI tego nie wykryło. AI służyła przede wszystkim do ich promowania: układania postów, komentarzy i odpowiedzi zamieszczanych pod wpisami prawdziwych użytkowników. Jeden z operatorów przygotowywał też niemieckojęzyczne treści dla kanału Lahme Ente. Publikacje uderzały w Ukrainę, Unię Europejską i niemiecki rząd. Przekonywały również, że Berlin powinien odbudować dobre relacje z Moskwą. Kanał ma obecnie około 20 tys. subskrybentów i udostępniał materiały International Burke Institute.

Drugi operator używał ChatGPT do tworzenia logotypów dla około 12 kanałów na Telegramie. Były skierowane do odbiorców w Niemczech, USA, Francji, Turcji i Polsce. W raporcie OpenAI nie ma nazwy polskojęzycznego kanału, dlatego nie ma możliwości sprawdzenia, jakie dokładnie treści tam zamieszczano ani do ilu osób dotarły.

Izraelski ślad nie całkiem wymyślony  

OpenAI bardzo ostrożnie opisuje powiązania IBI z Izraelem. 

Co prawda Instytut podawał tamtejszy adres, a w internecie pozostały ślady kilku prawdziwych osób, które reprezentowały go podczas konferencji albo zgłaszały artykuły do publikacji. Analitycy OpenAI nie ustalili jednak, jaki związek miały te osoby z kontami obsługiwanymi z Rosji.

Więcej szczegółów w tej sprawie podają „Le Monde” i „Der Spiegel”. Według francuskiego dziennika osoby przedstawiane jako współpracownicy instytutu mieszkały rzeczywiście w Izraelu, ale urodziły się albo wychowały w Rosji.

Wpłaty na rzecz IBI miały trafiać na izraelskie konto bankowe powiązane z Dor Moriah, organizacją działającą wśród rosyjskiej diaspory w Izraelu.  

Z kolei „Der Spiegel” znalazł ślady powiązań IBI z organizacją Dor Moriah w Hajfie, a pośrednio także z rosyjskim Ministerstwem Spraw Zagranicznych. Ani instytut, ani Dor Moriah nie odpowiedziały na pytania niemieckiej redakcji. To ustalenia dziennikarzy, nie wnioski z dochodzenia OpenAI.

Nie ma jednak bezpośrednich dowódów, że to SDA stworzyła International Burke Institute. 

OpenAI nazywa tę kampanię „nową i wcześniej nieopisaną operacją”. Nie przypisuje jej również rosyjskim służbom ani konkretnej instytucji państwowej. Przynajmniej nie bezpośrednio.

Same zasięgi większości postów były niewielkie. Znacznie lepiej radziły sobie kanały na Telegramie, które – według OpenAI – miały przeważnie od 10 do 20 tys. obserwujących. Firma oceniła operację na dolną część trzeciego poziomu sześciostopniowej skali Brookings Institution: treści pojawiły się na wielu platformach i miejscami wyszły poza sztucznie zbudowaną sieć, ale nie zdobyły szerokiego odbiorcy.

Pięć stron odpowiedzi IBI. O plagiatach ani słowa

Pięć stron oświadczenia IBI zawiera bardzo dużo treści o wolności badań, suwerenności i wysokich standardach dziennikarskich. Jednak ani słowa o 34 tekstach, które według śledztwa OpenAI skopiowano z innych stron.

Instytut wydał oświadczenie 26 sierpnia. To w zasadzie odpowiedź na artykuł „Le Monde”, nie na sam raport OpenAI. IBI odrzuca określenie „fałszywy izraelski think tank” i zapewnia, że jest całkowicie niezależnym ośrodkiem badawczym działającym w Izraelu. 

„IBI publikuje własne badania i materiały analityczne oraz prowadzi ogólnodostępną bibliotekę ważnych prac współczesnych badaczy zajmujących się suwerennością, z pełnym wskazaniem źródeł” – czytamy w oświadczeniu IBI. 

Tu przyda się wyjaśnienie. OpenAI podała przecież konkretne przykłady, teksty i nazwiska. Tekst Yunasa Samada znalazł się na stronie IBI pod nazwiskiem Katharine Adeney. Inną publikację przypisano Kate Howell, badaczce zajmującej się mikrobiologią i chemią żywności. W oświadczeniu nie ma nazwiska żadnej z tych osób. Nie ma chociażby informacji, że to np. błąd redaktorski.  

Natomiast całe oświadczenie to zbiór zarzutów wobec francuskiej gazety. Zdaniem IBI „Le Monde” próbuje podważyć wiarygodność Instytutu, opisując rosyjskie pochodzenie oraz rzekome działania jego współpracowników.

fot. Shutterstock
fot. Shutterstock

„Twierdzenia o zagranicznych wpływach powinny opierać się na dowodach, a nie na łańcuchu domysłów” – napisano.

Instytut pomija całkowicie fakt, że OpenAI pokazała dowody. IBI w ogóle nie odnosi się do zarzutu o wydawaniu narzędziu ChatGPT poleceń w języku rosyjskim i usuwania śladów wskazujących na Rosję. Nie wiadomo więc, czy Instytut zaprzecza ustaleniom OpenAI, czy po prostu postanowił ich nie komentować.

Źródła

  1. OpenAI, „Rozbicie nowej tajnej kampanii wpływu prowadzonej z Rosji”, 25 sierpnia 2026 r.

  2. International Burke Institute, strona internetowa i kanał na Telegramie

  3. Lahme Ente, kanał na Telegramie

  4. Cambridge University Press, Yunas Samad, „Chińsko-pakistański korytarz gospodarczy. Polityka rozwoju”, 7 lipca 2025 r.

  5. Instytut Polityki Migracyjnej, „Zarządzanie migracją w czasach niepewności”, kwiecień 2025 r.

  6. Uniwersytet w Nottingham, profil prof. Katharine Adeney

  7. Uniwersytet w Melbourne, profil prof. Kate Howell

  8. „Le Monde”, 25 sierpnia 2026 r.

  9. „Der Spiegel”, 25 sierpnia 2026 r.

  10. Brookings Institution, „Skala zasięgu. Pomiar oddziaływania operacji wpływu”

  11. Instytut Badań nad Obroną Psychologiczną Uniwersytetu w Lund, „Poza operacją Doppelgänger. Ocena możliwości Social Design Agency”, 2025 r.

Nasi autorzy