Jak usunięto Jabłoko
Jabłoko pozostaje legalną partią. Nie zostało zdelegalizowane i może nadal działać. Mimo to jego federalnej listy nie będzie na kartach do głosowania w wyborach do Dumy Państwowej. Jeszcze 10 lipca rosyjska Centralna Komisja Wyborcza zatwierdziła listy kandydatów partii. Jabłoko wystawiło 275 osób na liście federalnej oraz kandydatów w okręgach jednomandatowych.
Miesiąc później sytuacja wyglądała już inaczej. 10 sierpnia Sąd Najwyższy uwzględnił skargę Rodiny i anulował rejestrację federalnej listy Jabłoka. Partia odwołała się od tej decyzji. 17 sierpnia przegrała również apelację.
Formalnie sprawa nie dotyczyła stanowiska Jabłoka wobec wojny. Partia szła do wyborów z hasłem „Za pokój i wolność!” i domagała się zawieszenia broni, ale w sądzie spór toczył się o przepisy wyborcze.
16,9 tys. rubli i prawa autorskie
Rodina przedstawiła sądowi znacznie dłuższą listę zarzutów. Pojawiły się na niej m.in. nieprawidłowości w finansowaniu kampanii, naruszenia praw autorskich, agitacja prowadzona w zagranicznych serwisach internetowych oraz zarzuty dotyczące ekstremizmu. Tych ostatnich sąd nie uwzględnił.
Jednym z argumentów było finansowanie. Według dokumentów przedstawionych podczas procesu osoby związane z kampanią wyborczą miały otrzymywać pieniądze ze źródeł zagranicznych, co jest zabronione w prawie wyborczym w Rosji. Jabłoko odpowiadało, że nie były to zagraniczne wpłaty na konto partii. Z kwoty 2,8 mln rubli wskazanej w dokumentach Rosfinmonitoringu do funduszu wyborczego trafiło 16,9 tys. rubli (w przybliżeniu 755,46 zł).
W uzasadnieniu znalazły się również materiały publikowane w internecie. Rodina zakwestionowała fragment wywiadu z Grigorijem Jawlinskim, w którym padły słowa „Niech zawsze będzie słońce” oraz „Byle nie było wojny”. Pierwsze pochodzą z wiersza Lwa Oszanina, który stał się tekstem popularnej radzieckiej pieśni pokojowej. Drugie to fraza z dramatu Aleksandra Wołodina „Pięć wieczorów”. Rodina przekonywała, że Jabłoko wykorzystało oba fragmenty bez zgody właścicieli praw autorskich. Partia odpowiadała, że są to powszechnie używane sformułowania. Sąd nie podzielił tej argumentacji i uznał ich wykorzystanie za naruszenie praw autorskich. Podobny zarzut dotyczył grafiki wygenerowanej przy użyciu ChatGPT.
Właśnie takie argumenty wystarczyły, żeby federalna lista całej partii została usunięta z wyborów.
A jak było u innych?
Przed rozpatrzeniem apelacji Jabłoko zweryfikowało sprawozdania finansowe swoich konkurentów. Partia twierdzi, że znalazła podobny mechanizm także u ugrupowań zasiadających obecnie w Dumie oraz u samej Rodiny.
To wyliczenia samego Jabłoka, a nie ustalenia sądu. Przedstawiciel rosyjskiej CKW podczas rozprawy poparł utrzymanie decyzji o usunięciu federalnej listy Jabłoka z wyborów.
Nie chodzi tylko o wynik wyborów
To nie jest ugrupowanie, które mogłoby zagrozić władzy Putina. W poprzednim głosowaniu do Dumy zdobyło zaledwie 1,34 proc. głosów. Dlaczego więc Kremlowi tak bardzo zależy na tym, by nie znalazło się na karcie wyborczej?
Ale to oczywiście interpretacja ekspertów, a nie oficjalnie podany powód decyzji sądu.
Wyroki dla polityków Jabłoka
Na usunięciu listy z wyborów problemy partii się nie kończą. Jej czołowi politycy trafiają też do więzienia. Lew Szlosberg, wiceprzewodniczący Jabłoka, dostał 11 lat i miesiąc kolonii karnej. Skazano go m.in. za „dyskredytowanie” rosyjskiej armii i rozpowszechnianie rzekomo fałszywych informacji o wojsku. W sądzie znów mówił o zawieszeniu broni. Wojnę nazywał katastrofą dla Rosji.
Presja na działaczy Jabłoka zaczęła się wcześniej. W czerwcu inny wiceprzewodniczący partii, Maksim Krugłow, dostał siedem lat więzienia za wpisy dotyczące rosyjskiej armii.
Po przegranej apelacji władze ugrupowania zapowiedziały kolejną skargę do Prezydium Sądu Najwyższego.