prawda

Już nawet kremlowski bank widzi porażkę Rosji w wojnie

Główny ekonomista Państwowej Agencji Rozwoju publicznie stwierdził, że Rosja „przegrywa wojnę na wyczerpanie” z Zachodem i „zbliża się do kryzysu społecznego”. Sondaże, także te państwowe, potwierdzają jego opinię.

Już nawet kremlowski bank widzi porażkę Rosji w wojnie
fot. Unsplash, Sprawdzam To

To wyjątkowo rzadki przypadek, gdy tak pesymistyczną diagnozę stawia ktoś z wnętrza rosyjskiego systemu bankowości państwowej, a nie opozycyjny ekonomista na emigracji lub ukraiński ekspert. Andriej Klepacz, główny ekonomista VEB.RF (dawny Wnieszekonombank, kluczowy bank Rosji finansujący projekty narodowe Kremla, mający status „agencji rozwoju”), wypowiedział się podczas sesji Klubu Nikickiego – forum naukowców i przedsiębiorców działającego przy moskiewskiej giełdzie. Choć wydarzenie było zamknięte, do stenogramu z jego wystąpienia dotarł dziennikarz „The Moscow Times”, a za nim inne rosyjskojęzyczne media.

Co powiedział kremlowski ekonomista? Oto główne tezy jego wystąpienia

  1. Rosja przegrywa konkurencję technologiczną i gospodarczą. Nie tylko z Chinami i USA, ale w niektórych obszarach także z Ukrainą, która mimo zniszczonej gospodarki i katastroficznej sytuacji demograficznej przetrwa m.in. dzięki pomocy zachodniej. „W tej wojnie na wyczerpanie nie wygramy konkurencji. Mamy iluzję, że tam wszystko się zawali. Nie zawaliło się i się nie zawali” – w taki sposób ocenił Klepacz kondycję gospodarczą Ukrainy.
  2. Rosyjska gospodarka po „wojennym boomie” weszła w tym roku w fazę spadku. Skurczyły się inwestycje. Branże cywilne, od przemysłu lotniczego przez materiały budowlane aż po przemysł lekki i spożywczy, znalazły się w głębokiej recesji. Według Klepacza za co najmniej połowę tego spadku odpowiada restrykcyjna polityka Banku Centralnego Rosji (polegająca m.in. na utrzymywaniu stóp procentowych na bardzo wysokim poziomie).
  3. Prognozowane tempo wzrostu gospodarczego: 1–1,5 proc. rocznie (stopa referencyjna w Polsce wynosi 3,75 proc.).

Andriej Klepacz podkreślił, że według jego danych Rosję czeka „kryzys społeczny”, który porównał m.in. do rozpadu ZSRR w 1991 r. „Wierzę jednak, że Rosja się nie rozpadnie, że ekonomicznie się nie zawalimy. Ale nasze zapóźnienie będzie narastać ze wszystkimi tego konsekwencjami”. Według ekspertów „The Moscow Times” rosyjski ekonomista nie prognozuje „upadku” państwa, tylko narastające zacofanie i związane z tym napięcia społeczne.

Na jakich danych Klepacz oparł te wnioski?

W swoim wystąpieniu powołał się m.in. na oficjalne dane Rosstatu: rosnących kosztów gospodarczych wynikających z sankcji zachodnich oraz uderzeń Sił Zbrojnych Ukrainy na rafinerie, porty, zakłady chemiczne i logistykę. Wskazał także na spadek zakupów ropy przez Indie i Chiny oraz udział wydatków na wojnę w budżecie (Klepacz zwrócił uwagę, że pomoc Zachodu dla Ukrainy na cele wojskowe i inne wydatki odpowiada mniej więcej połowie ukraińskiego budżetu, co tłumaczy, dlaczego ukraińska gospodarka przetrwa).

W Rosji jest gorzej, niż myślimy, że jest

Niezależnie od opinii Andrieja Klepacza, rosyjskie badania nastrojów społecznych (analizowane w iStories 11 sierpnia) pokazują wyraźne pogorszenie nastrojów konsumenckich w Rosji w 2026 r. Wskaźniki nastrojów spadły latem do minimów. Część z nich najniżej od czasu mobilizacji z 2022 r., inne od pandemii, a jeden wskaźnik nawet od kryzysu paliwowego z lat 2014–2015.

Po raz pierwszy od kwietnia 2022 r. poniżej neutralnego poziomu znalazły się również oczekiwania na przyszłość, a nie tylko oceny sytuacji bieżącej (które też się pogorszyły). Podobne tendencje potwierdzają niezależne od siebie ośrodki, w tym Centrum Lewady, WCIOM oraz kwartalne badania Rosstatu. Autorzy komentarza na iStories podkreślają, że sondaże w warunkach wojny mogą nie odzwierciedlać prawdy. Rosyjscy respondenci mogą nie mówić wprost o wrażliwych tematach (jak poparcie dla Putina czy wojna), ale raczej nie mają powodu, by fałszować ocenę własnej sytuacji materialnej czy chęci do robienia zakupów. A to te właśnie wskaźniki pogarszają się najbardziej.

Załamanie społeczne może przyspieszyć jeszcze jeden czynnik: brak optymizmu. Powolne gaśnięcie nadziei, że będzie lepiej. Ludzie patrzą na własne portfele i widzą, że pieniędzy wystarcza na mniej niż rok temu. Patrzą na rosnące problemy z paliwem, kolejki po benzynę i przestają wierzyć, że ta sytuacja się odwróci. Z sondaży wynika jasno, że coraz mniej ludzi w Rosji wierzy w lepsze jutro, a coraz więcej spodziewa się pogorszenia sytuacji.

W roku 2026 ani ekonomista z banku państwowego, ani zwykli respondenci sondaży nie mówią o zbliżającej się rewolucji. Mówią o narastającym zmęczeniu, o malejącej wierze i nadziei oraz o tym, że „będzie jeszcze trochę gorzej”. Nastrojom jest jeszcze dokąd spadać. To nie jest kraj na krawędzi wybuchu. To kraj, który się osuwa – powoli, monotonnie, bez końca w polu widzenia – iStories.

Wnioski

Diagnoza Andrieja Klepacza nie jest prognozą upadku Rosji. Ekonomista wyraźnie zastrzegł, że nie wierzy w rozpad państwa ani w załamanie gospodarcze. Mówi o narastającym zacofaniu technologicznym i napięciu społecznym, a nie o wojnie domowej.

To głos z wnętrza systemu, nie opozycji. Wypowiedź padła na forum eksperckim powiązanym z Moskiewską Giełdą, z ust ekonomisty państwowego banku rozwoju, co nadaje jej wagę jako rzadkiemu przykładowi krytycznej oceny gospodarki z rosyjskiego establishmentu.

Sondaże, w tym państwowe, oraz wypowiedź Klepacza wzajemnie się uzupełniają. Dane FOM, Centrum Lewady i WCIOM pokazują realne pogorszenie nastrojów konsumenckich.

Przeczytajcie też: Rosja. Tak służby produkują sobie „zdrajców narodu”

Źródła

  1. iStories

  2. The Moscow Times

  3. Rosstat

  4. Nowaja Gazieta Europa

Nasi autorzy