Nowy lek na raka trzustki. Przełom czy mglista obietnica?

Amerykańska Agencja Żywności i Leków dopuściła do obrotu daraxonrasib, lek dla chorych z przerzutowym rakiem trzustki. W badaniu tabletki wypadły znacznie lepiej niż kolejna chemioterapia. Onkolog Artur Drobniak mówi wprost: na taki wynik lekarze czekali od dekad. Sprawdzamy, co właściwie udało się osiągnąć i czy nowa terapia ma szansę trafić do Polski.

Nowy lek na raka trzustki. Przełom czy mglista obietnica?
fot. Shutterstock, Getty Images, Sprawdzam to

Kiedy pierwsze leczenie przestaje działać

W badaniu brali udział chorzy, u których rak trzustki zdążył już dać przerzuty. Wszyscy byli wcześniej leczeni, ale choroba nadal się rozwijała. To moment, w którym onkolog sięga po drugą linię: pierwsza terapia przestała działać, więc trzeba wybrać kolejną. W raku trzustki wybór był dotąd niewielki. Najsilniejsze i teoretycznie najlepsze leczenie pacjent dostawał na początku terapii. Później pozostawała tylko inna chemioterapia, zwykle z dużo skromniejszym efektem. Możliwości skutecznego działania są wtedy znacznie mniejsze, bo pacjent dostał już wcześniej to, co miało największą szansę zadziałać.

Badania laboratoryjne w Revolution Medicines (fot. revmed.com)
Badania laboratoryjne w Revolution Medicines (fot. revmed.com)

– To jest bardzo ważne z punktu widzenia onkologa, dlatego że rak trzustki od samego początku rokuje bardzo źle. Wszystko, co było najlepsze, dawaliśmy w pierwszym rzucie. W drugiej linii podawaliśmy jakąś inną chemioterapię, ale nie mieliśmy przełomu, leku, który wykazałby się taką skutecznością – mówi Sprawdzamto.pl lek. Artur Drobniak, onkolog kliniczny i specjalista chemioterapii nowotworów.

W badaniu RASolute302 uczestniczyło 500 chorych. 248 osób dostało daraxonrasib, 252 – chemioterapię wybraną przez onkologa. Mediana przeżycia w pierwszej grupie wyniosła 13,2 miesiąca, a w drugiej – 6,7 miesiąca. Nie można więc powiedzieć, że lek każdemu przedłuża życie dokładnie o pół roku. Dla całej badanej grupy oznaczał jednak spadek ryzyka zgonu o 60 proc. Wyniki opublikowało The New England Journal of Medicine (NEJM), czyli jedno z najstarszych, najważniejszych i najbardziej prestiżowych recenzowanych czasopism medycznych na świecie.

– W raku trzustki każdy lek, który podnosi przeżycie o kilka miesięcy w stosunku do klasycznej metody, to jest przełom. A tutaj mówimy o trzynastu miesiącach wobec sześciu. Jeżeli w pierwszej linii pacjent przeżywa bez progresji około ośmiu–dziewięciu miesięcy, a później dołożymy jeszcze niemal drugie tyle, to okazuje się, że chorzy zaczynają żyć około dwóch lat. Gdy rozpoczynałem swoją karierę, byliśmy uczeni, że to jeden z najgorszych nowotworów i pacjenci na pewno nie przeżyją więcej niż rok. To absolutnie można uznać za przełom – ocenia Drobniak.

Tabletka zamiast wlewów

Daraxonrasib blokuje aktywne białka RAS, które przekazują komórkom sygnał do wzrostu. Zaburzenia tego szlaku występują w zdecydowanej większości gruczolakoraków trzustki. Zamiast kolejnych wlewów pacjent przyjmuje 300 mg leku raz dziennie.

– To jest lek w tabletkach, a więc o wiele bardziej przyjazny dla pacjenta niż stosowanie wlewów dożylnych. Pacjenci z grupy porównawczej otrzymywali aktywną chemioterapię, musieli ponosić obciążenie związane z wlewami, z uszkodzeniem naczyń krwionośnych. To dodatkowo pogarsza komfort życia. Tutaj mamy tabletkę – tłumaczy onkolog.

Leczenie nie jest jednak wolne od skutków ubocznych. FDA wymienia m.in. zmiany skórne, zapalenie jamy ustnej, biegunkę, nudności, zmęczenie, wymioty, obrzęki i krwawienia. W ostrzeżeniach znalazły się też rzadsze, ale groźne powikłania: perforacja przewodu pokarmowego oraz śródmiąższowa choroba płuc.

W badaniu działania niepożądane stopnia trzeciego lub wyższego wystąpiły u 61,8 proc. pacjentów przyjmujących daraxonrasib i 69,6 proc. leczonych chemioterapią. Z powodu skutków uznanych za związane z terapią leczenie przerwało zaledwie 1,2 proc. pacjentów z pierwszej grupy i 11,2 proc. z drugiej.

– Najczęściej pojawiały się toksyczności skórne i śluzówkowe, między innymi zaburzenia przy połykaniu czy afty. Pogarszały komfort życia, ale nie były groźne dla życia. Zwróciłbym też uwagę na to, ilu pacjentów musiało zakończyć leczenie. Przy chemioterapii było to około 11 proc., a przy nowym leku 1,2 proc. – mówi Drobniak.

Dla firmy to również przełom

Producentem daraxonrasibu jest firma Revolution Medicines z Kalifornii. Spółka istnieje od 2014 r., zatrudnia blisko 900 osób i dotąd nie sprzedała żadnego własnego leku. Rasonque jest pierwszym, który firma wprowadzi na rynek.

Revolution Medicines sfinansowała również całe badanie RASolute 302. Informację podano w publikacji The New England Journal of Medicine. Finansowanie przez producenta nie jest niczym nowym, tym bardziej że dokumentacja później podlega bardzo szczegółowej kontroli FDA. Inaczej należy jednak patrzeć na samo badanie, a inaczej na komunikaty Revolution Medicines o „bezprecedensowym” sukcesie.

Na przygotowania do wejścia leku na rynek pieniędzy nie powinno zabraknąć. Pod koniec czerwca spółka miała 3,9 mld dolarów w gotówce i papierach wartościowych.

Dla chorych to szansa na dłuższe życie, dla Revolution Medicines – pierwszy produkt, na którym firma wreszcie zacznie zarabiać, a dla świata może to być przełom, który otworzy drzwi do kolejnych możliwości.

Siedziba firmy Revolution Medicines (fot. revmed.com)
Siedziba firmy Revolution Medicines (fot. revmed.com)

W USA już jest. Europa wciąż czeka

Amerykańscy lekarze mogą już przepisywać Rasonque. W Europie procedura nadal trwa, choć EMA zajęła się lekiem 7 lipca. Producent przekazuje dokumentację partiami, a urzędnicy EMA oceniają ją jeszcze przed złożeniem pełnego wniosku. W tym przypadku ma być szybciej niż zwykle. Jednak konkretnej daty decyzji nie ma.

Po europejskiej zgodzie zacznie się polska „rozmowa o pieniądzach”. Producent musi złożyć wniosek o refundację i uzgodnić cenę z Ministerstwem Zdrowia. Punkt wyjścia jest wysoki. W USA 30 dni leczenia kosztuje hurtowo 39,8 tys. dolarów, czyli blisko 150 tys. zł.

– Nawet jak na terapie, które mamy obecnie, jest to bardzo drogie leczenie. Najdroższe stosowane u nas kuracje sięgają około 40–50 tys. złotych miesięcznie. Tutaj dochodzimy do pułapu, przy którym pojawia się brutalne pytanie: czy jeżeli dajemy pacjentowi dodatkowe miesiące życia w stosunku do chemioterapii, to funduszowi będzie się to opłacało. Nie wierzę, żeby przy obecnych możliwościach finansowych ta kuracja szybko weszła w Polsce do refundacji – mówi lek. Artur Drobniak.

Źródła

  1. FDA, decyzja o zatwierdzeniu daraxonrasibu, 26 sierpnia 2026 r.

  2. O’Reilly E.M. i in., „Daraxonrasib or Chemotherapy in Previously Treated Metastatic Pancreatic Cancer”, „The New England Journal of Medicine”, 2026

  3. RASolute 302, ClinicalTrials.gov, NCT06625320

  4. EMA, etapowy przegląd daraxonrasibu, 7 lipca 2026 r.

  5. Rasonque, pełna informacja o leku

  6. Revolution Medicines, informacja o amerykańskiej cenie hurtowej

  7. Artur Drobniak, onkolog kliniczny, rozmowa dla Sprawdzamto.pl, sierpień 2026 r.

Nasi autorzy