prawda

PISM: „10 tys. dziennie”. Wzrosła liczba antyukraińskich treści

Od końca maja, czyli od czasu konfliktu dyplomatycznego na linii Polska–Ukraina, liczba antyukraińskich treści w polskiej infosferze wzrosła o 345 proc. – oszacowali analitycy z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM).

PISM: „10 tys. dziennie”. Wzrosła liczba antyukraińskich treści
fot. Getty Images, Sprawdzam to

345 proc. więcej

„W okresie od kwietnia do maja dziennie pojawiało się mniej niż tysiąc antyukraińskich wzmianek, a od maja do czerwca nastąpił ich wzrost do około 10 tys. dziennie” – przekazała Aleksandra Wójtowicz, analityczka zajmująca się w PISM nowymi technologiami.

Eksperci instytutu w rozmowie z Polską Agencją Prasową badali zasięg najbardziej radykalnych zwrotów antyukraińskich oraz wulgarne treści kierowane pod adresem naszych wschodnich sąsiadów. Analiza obejmowała publikacje na polskojęzycznych kanałach społecznościowych, takich jak X, Facebook i TikTok, pojawiające się od kwietnia do lipca 2026 roku.

– W kwietniu i na początku maja antyukraińskich treści było stosunkowo mało. Ich gwałtowny wzrost nastąpił dzień po ogłoszeniu przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego decyzji o nadaniu jednostce imienia „Bohaterów UPA” (26 maja 2026 roku). Od tego momentu liczba antyukraińskich komentarzy i reakcji wzrosła o 345 proc. w porównaniu do wcześniejszego kwartału. Oszacowaliśmy, że w okresie od kwietnia do maja dziennie pojawiało się mniej niż tysiąc antyukraińskich wzmianek, a od maja do czerwca nastąpił ich wzrost do około 10 tys. dziennie. W sumie od maja do lipca opublikowano prawie pół miliona takich treści – powiedziała Wójtowicz.

To nie ludzie, a boty

Według PISM za tymi wpisami stoją nie tylko ludzie, ale i boty, konta „trolli” powiązanych z Rosją i prorosyjskie ruchy polityczne w Polsce, a także – niestety – konta prywatnych użytkowników.

W sieci masowo publikowano wulgarne wpisy spełniające znamiona mowy nienawiści. O ile w przestrzeni publicznej ich głoszenie skończyłoby się co najmniej interwencją służb porządkowych, o tyle w internecie tysiące takich komentarzy wciąż pozostaje bezkarnych – Aleksandra Wójtowicz, PISM.

Filip Bryjka, ekspert ds. zagrożeń hybrydowych, zwraca uwagę, że Rosjanie w swoich założeniach strategicznych są bardzo konsekwentni. „W przypadku relacji polsko-ukraińskich ich celem jest doprowadzenie do jak największego skonfliktowania obu stron, sparaliżowania lub zerwania współpracy politycznej i wojskowej, a w wymiarze społecznym dążą do maksymalnego podsycania nastrojów antyukraińskich w Polsce oraz antypolskich w Ukrainie, wykorzystując do tego trudne i nierozwiązane zaszłości historyczne” – powiedział.

W jego opinii taktyczne działania Rosji opierają się głównie na „wykorzystywaniu nadarzających się okazji do tworzenia chaosu i destabilizacji”.

– Kreml nie musi wszystkiego prowokować. Nie ma takiej potrzeby ani często nawet siły sprawczej, choć oczywiście próbuje to robić. Wiemy przecież, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała niedawno 11 osób, w tym obywateli Ukrainy i Białorusi. Działając na zlecenie rosyjskiego wywiadu, rekrutowali oni i opłacali uczestników demonstracji organizowanych wśród przebywających w Polsce ukraińskich uchodźców. To, czego powinniśmy się obawiać, to dążenia Rosji, by nienawiść ze sfery informacyjnej została przeniesiona do świata fizycznego, doprowadzając do antypolskich i antyukraińskich protestów – przestrzegł ekspert PISM.

Będzie więcej ataków

Bryjka przewiduje, że Kreml będzie promować narracje antyukraińskie „przede wszystkim przed i w trakcie wyborów parlamentarnych w Polsce w 2027 roku, by ingerować w ich przebieg”. – Po drugiej stronie granicy działania antypolskie pozwalają zdobywać dodatkowe poparcie wśród środowisk prawicowych w Ukrainie. W efekcie w obu państwach istnieje podatny grunt do instrumentalnego traktowania tych kwestii, co Rosja wykorzysta do wpływania na ich politykę wewnętrzną – dodał.

Ekspert PISM zwrócił także uwagę, że coraz trudniejsze jest wykrywanie i atrybucja dezinformacji, czyli jednoznaczne wskazanie, czy za danym kontem stoi człowiek, bot czy serwer w Rosji. – Ciężar walki z tym zjawiskiem spoczywa na wielkich platformach technologicznych, a sam unijny akt o usługach cyfrowych (DSA) nie rozwiązuje tego problemu. Polska zresztą nie jest prymusem we wdrażaniu jego postanowień. Jednocześnie efektywność raportowania o publikacji nielegalnych treści na portalach społecznościowych jest niska.

W jaki sposób można ograniczyć nastroje antyukraińskie w Polsce?

„Część tych zachowań pochodzi ze środowisk patologicznych, na które jako społeczeństwo mamy niewielki wpływ. Trudno znaleźć receptę na to, jak wyeliminować agresję słowną czy fizyczną wobec Ukraińców, gdy są atakowani na ulicy tylko dlatego, że rozmawiali w swoim ojczystym języku. Problemem jest fakt, że nagrania takich incydentów błyskawicznie stają się viralami w sieci. Materiały te są następnie natychmiast przejmowane i instrumentalnie wykorzystywane przez rosyjską propagandę do podsycania emocji, fałszowania rzeczywistości i budowania atmosfery nienawiści między naszymi narodami” – powiedział PAP Filip Bryjka.

W jego ocenie kluczem do walki z tym zjawiskiem jest bezwzględne egzekwowanie prawa. – Zdecydowana reakcja państwa i bezwzględne ściganie takich czynów jako przestępstw z nienawiści na tle etnicznym, które powinny być karane z pełną surowością, dając jasny sygnał, że w państwie prawa nie ma przyzwolenia na ksenofobię i przemoc – podkreślił.

Przeczytajcie też: 23-latek i zamach na polityków. Ruszyła fala fake newsów

Źródła

  1. PAP

Nasi autorzy